Ja czyli kto? Trudne próby zrozumienia siebie

Dziś postanowiłam przygotować tekst, który pozwoli nam na liźnięcie informacji, w jaki sposób poznajemy samych siebie. Dane do tekstu, tak jak i poprzednim razem, zaczerpnęłam z "Psychologia społeczna - serce i umysł" Aronsona, do której przeczytania Was namawiam.

Miss Olgu

Na początku przedstawię Wam definicję JA wg. Williama Jamesa - "człowiek ma tyle społecznych Ja, ile jest jednostek, które go rozpoznają i które noszą w swoich umysłach jakiś jego obraz". Wynika z tego, że w zależności od osób, z którymi przebywamy, uwidaczniają się różne strony naszego Ja. I tak np. jeżeli jesteś w pracy, wśród osób, z którymi musisz przygotować jakiś projekt, to twoje Ja jest bardziej formalne, natomiast jak jesteś ze znajomymi na imprezie, to twoje Ja jest mniej intelektualne i mniej formalne. Wraz ze zmianą otoczenia zmienia się również nasze słownictwo, tematy, które poruszamy, a nawet postawa naszego ciała. Inaczej siedzimy i inaczej chodzimy. Jak sobie o tym pomyślimy na spokojnie, to rzeczywiście tak jest. W domu siedzę rozwalona na kanapie, a w biurze, to już jak nobliwa panienka...

Psycholodzy dzielą poznanie siebie na kilka różnych elementów:

- poznawanie siebie przez introspekcję;

- poznawanie siebie poprzez obserwację własnego zachowania;

- poznawanie siebie poprzez schematy Ja;

- poznawanie siebie poprzez interakcję społeczną;

- kierowanie wrażeniem.

Naukowcy udowodnili, że zaczynamy rozpoznawać siebie mniej więcej w okresie dwóch lat. Oczywiście proces ten rozwija się stopniowo. Na początku dziecko zaczyna zauważać własne odbicie w lustrze i zaczyna na nie reagować, następnie kładziemy większy nacisk na nasze cechy fizyczne, a dopiero w miarę dojrzewania na stany psychiczne. I tak np. kiedy badacze zadali pytanie dziewięciolatkowi "Kim jesteś" odpowiedział, że ma brązowe, oczy, brwi, jest chłopcem. I że ma wujka. Z kolei dwudziestoletni student opisał siebie tak: "jestem istotą ludzką, jestem osobą o zmiennych nastrojach, jestem osobą niezdecydowaną (etc.)"

Ciekawe jest również to, że na naturę Ja wpływ ma zarówno epoka historyczna, jak i kultura. Roy Baumeister prześledził pojęcie Ja na przestrzeni wieków. Okazało się, że ludzie w średniowieczu rzadko kiedy poddawali się introspekcji, czy mieli wewnętrzne konflikty. A wynika to z tego, że już w momencie przyjścia na świat tożsamość była określona. Wyznaczało ją miejsce urodzenia, pozycja społeczna, rodzina, a w szczególności płeć. Dopiero około XVII wieku zrodziła się definicja Ja podobna do dzisiejszej. Zawdzięczamy to purytanom, którzy wierzą, że już w momencie urodzenia jest określone czy pójdziemy do nieba czy do piekła. Dzięki temu purytanie zaczęli poszukiwać w sobie wskazówek, które wyjaśnią im ich własne przeznaczenie.

Ważne jest też to, że pojęcie Ja w kulturze Zachodu rozwijało się i zmieniało z biegiem czasu, natomiast niekoniecznie miało to miejsce w innych kulturach. Przykładem są tutaj indianie Wintu z Północnej Kalifornii, opisani przez Dorothy Lee. Jak dowodzą jej badania, ci rdzenni mieszkańcy Ameryki nie mieli poczucia Ja jako odrębnej istoty.

Myślę, że każdemu z was jest znane pojęcie introspekcji (przypomnijcie sobie z lekcji języka polskiego) Ciekawe jest nie to, że każdy z nas doświadcza introspekcji, ale to, że ludzie stosunkowo mało czasu poświęcają na korzystanie z tego źródła wiadomości. Kolejna ciekawostka jest taka, że nawet jeżeli spoglądamy w swoje wnętrze, to nie znaczy, że przyczyny naszych zachowań będą dla nas jasne. Okazuje się, że często są one ukryte w naszej podświadomości. Czyli i tak źle, i tak niedobrze. Bo z jednej strony chcemy się poznać, a z drugiej strony nie jest nam to zawsze dane.

Niezbyt często także myślimy o sobie. Jak wynika z badań częściej myślimy o sprawach powszednich, o innych ludziach, niż o samych sobie. Najczęściej o samych sobie zaczynamy myśleć dopiero wtedy, jak coś "włączy" naszą samoświadomość. Może to być np. lustro lub szyba, w której widzimy nasze odbicie. Psycholodzy zjawisko takie nazywają teorią świadomości, czyli "kiedy koncentrujemy się na sobie, to zaczynamy oceniać własne zachowanie i porównujemy je ze swoimi wewnętrznymi normami i wartościami". Przypuśćmy, że rozmawiamy z kimś i go właśnie oszukujemy. Zobaczyliśmy w tym czasie swoje odbicie w lustrze i nachodzi nas myśl - cholera jasna, ale ze mnie świnia i oszust. Wiecie, co się wtedy dzieje? Prawdopodobnie odwrócicie się od lustra lub zakończycie rozmowę, ponieważ wasza samoświadomość będzie bardzo nieprzyjemna. W odwrotnej sytuacji, kiedy będziemy mówić miłe rzeczy i złapiemy swój wzrok w lustrze, to będziemy starali się go utrzymać. Jak się okazuje, kiedy jesteśmy w stanie świadomości, to dokonujemy wtedy najbardziej trafnych ocen naszych uczuć i cech charakteru.

Aby poznać siebie nie wystarczy nam tylko introspekcja i samoświadomość. Potrzebujemy również innych czynników takich jak: teoria przyczynowości, teoria spostrzegania siebie i wiele innych. Ja opiszę te dwie, a jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej, to zapraszam do lektury książki.

Pierwsza teoria mówi o tym, że sami tworzymy własne, dzięki którym tłumaczymy swoje zachowanie i uczucia. Potrafimy sobie wytłumaczyć, że dziś jesteśmy w gorszym nastroju, ponieważ zarwaliśmy noc i jesteśmy niewyspani. Jak się okazuje, wiele z tych "teorii" przyswajamy sobie z kultury, w której funkcjonujemy.

W przypadku teorii spostrzegania siebie chodzi o to, że jeżeli nie jesteśmy pewni swoich uczuć i postaw, to obserwujemy własne zachowanie, tak jakby czyniła to druga osoba. Trochę to zagmatwane, więc postaram się wyjaśnić na przykładzie.

Pałaszujesz wielką kopę ziemniaków. Jaki jest z tego wniosek? Naprawdę uwielbiam ziemniaki, bo przecież inaczej bym ich nie jadł. Co widzi osoba, która Cię obserwuje - on chyba naprawdę uwielbia ziemniaki, skoro tak je pożera.

Czego dowodzi ta teoria? Ano tego, że dochodzimy do określonych poglądów o nas samych, przywołując w pamięci nasze typowe zachowania (mam nadzieję, że to trochę ułatwiło zrozumienie tej teorii).

Tak, jak napisałam wcześniej czynników, które pozwolą nam na rozumienie siebie, jest wiele i każdy zasługuje na poznanie. Nie chciałabym jednak streszczać tu całego rozdziału książki, bo nie w tym rzecz. Mam nadzieję, że mając już kilka tych wytycznych w sprawie własnego JA, będziecie chcieli się więcej o sobie samych dowiedzieć.

Więcej o: