Napaliłabym tobą w kominku, Kominku

"W internecie nie może być wolności słowa polegającej na mówieniu, co się chce." - Paulo Coelho polskiego internetu zaserwował dziś złotą myśl, od której przed oczami zawirowały mi wszystkie kolory tęczy. Bloger Kominek, bo o nim mowa, od dawna należy do grona moich ulubionych komentatorów dnia codziennego. Od dawnych, dawnych czasów, gdy pisał głównie o cyckach i analu, i znany był jako naczelny troll Usenetu.

Dla tych, którzy nie znają Kominka: to bystry trzydziestolatek i jedna z najbardziej wpływowych (czytaj: najlepiej zarabiających) postaci polskiej blogosfery. Czyli nie wypada nie znać. No chyba, że kogoś akurat mało obchodzi jakiś pan, który coś tam sobie publikuje na swoim blogasku i bierze za to kasę. Bywa: niektórych ludzi nic nie interesuje.

Zacytowana przeze mnie kwestia padła w wywiadzie, którego Kominek udzielił naszemu koledze z Gazeta.pl (Łukasz, zrobiłeś to z Kominkiem? fujka!). Rozmowa dotyczyła znanego w internecie zjawiska jakim są hejterzy oraz akcji jaką przeciwko internetowym trollom niezależnie od siebie podjęli: dziewczyny z redakcji kobieta.gazeta.pl (pozdrawiamy, pięknoty) oraz CeZik, który nagrał piosenkę złożoną w całości z nienawistnych internetowych komentarzy.

No i bardzo ładnie, z chamstwem należy walczyć ogniem, mieczem i śmiechem - co miałyśmy ostatnio okazję praktykować także w naszej skromnej zagrodzie, gdy kilka tematów z Focha trafiło na główną stronę portalu i miałyśmy tu mały najazd Hunów. Niektórych nawet przez ce-ha.

Ale nawet pod tak obleganym (oblężonym!) tekstem napisał nam niejaki Seba:

Może poza tematem odrobinę...Jak tu kulturalnie! Żadnych brzydkich komentarzy... Jestem tu pierwszy raz dzisiaj - ale muszę powiedzieć że to chyba jedyne miejsce które mi się ostatnio udało znaleźć którego nie odwiedzają żadne trole i hejterzy ... Gratuluje pomysłu... :-)

Cieszymy się, że widać politykę redakcyjną. Da się ją streścić w dwóch zdaniach:

- chamstwu dziękujemy,

- z resztą dyskutujemy.

I tak, nasi komentatorzy mogą pisać, co chcą. Najwyżej się z nimi nie zgodzimy. Za osobiste wycieczki i upławy nieukierunkowanej nienawiści dziękujemy - wszystko inne podlega dyskusji.

Co do Kominka - osobiście odczuwam awersję. Ma ona korzenie w pradawnych czasach internetu, gdy Kominek jeszcze nie pobierał opłat za pisanie i zupełnie za darmo dzielił się ze światem swoimi mizoginicznym, seksistowskim i zwyczajnie obleśnym  punktem widzenia. W jego wyobraźni zapewne był to punkt G. Dla mnie to powód by go nie lubić.

Czy mogę o tym napisać w internecie?

Więcej o: