Ratunku: fryzjerka na urlopie, a ja mam włosową paranoję!

Jakiś czas temu popełniłam już tekst o włosach. Nie obyło się bez uwag, że jestem pusta, jak bęben Beatlesów i że nie da się tego czytać. No cóż, o włosach będę pisała jeszcze nie raz. Umówmy się, że chyba stali czytelnicy zaglądający na Focha nie spodziewają się tutaj informacji o konflikcie na Bliskim Wschodzie, a nowi niech wiedzą, że takich informacji nie dostaną. Chyba? No bo może kiedyś, w przyszłości, ktoś, coś...

początki paranoi włosowejPoczątki paranoi włosowej

Nie będę jednak gdybać, powiem Wam jak jest. Znowu wkurzyły mnie włosy, a dokładnie to, że nie mogę iść do fryzjera. Bo lato, bo czas urlopów i ta moja Pani Madzia też na urlopie. Pani Madziu, kochana, serce mi łamiesz. Ja wiem, że Tobie się należy, że zasługujesz, jak mało kto na odpoczynek, ale zostawiłaś mnie samą! Zostawiłaś mnie bez wsparcia, bez farby na włosach i bez przyciętych końcówek. Codziennie rano budzę się z coraz bardziej wypłowiałymi kudłami i z siwymi nitkami. Znajomi mówią, że nic nie widać. Ta, jasne - kupcie sobie okulary, wy moje ślepaki.

Pani Madziu, pani już wróci z tego urlaubu, bo ja nie mogę z domu wyjść. Znaczy, oczywiście, że mogę i wychodzę, ale wiecie, jak jest. Czuje się, jak wiedźma Ple-Ple. Podejrzewam u siebie początki paranoi włosowej (na pewno istnieje coś takiego - na bank). Moja paranoja polega na tym, że każdy OBCY widzi moje siwe włosy i gada o tym pod nosem. Gada, że baba nie dba o siebie, że wygląda jak ze śmietnika, a chciałaby jak z żurnala. Zaraz mądralińskie zlecą się i powiedzą - nieważne, co o Tobie mówią, myśl pozytywnie, nie ocenia się ludzi po wyglądzie - aha, to wszystko jest mądre, ale nieprawdziwe. Sama oceniam ludzi po wyglądzie. Możecie sobie gadać, że to bardzo źle o mnie świadczy, że jestem powierzchowna i zarozumiała. Oczywiście, że jestem, ale przynajmniej nie jestem hipokrytką, jak część osób. Zwracam uwagę na to, jak są ludzie ubrani i stwierdzam:

- Ale ma fajne ciuchy.

- Ale jest fajnie ubrana.

Teraz zauważcie, jak dwa różne znaczenia mają te zdania. Pierwszy stwierdza fakt, że ubrania są fajne, co nie znaczy, że osoba w nich fajnie wygląda. A drugie już jasno sygnalizuje, że podoba mi się cała osoba. Ubrania są dodatkiem do niej, do jej osobowości, którą podkreśla/wyraża za pomocą ubioru. Wyrazić dezaprobatę zawsze łatwo, zwłaszcza, że ktoś śmie wyrazić opinię dotyczącą ubioru lub wyglądu drugiej osoby. Tylko, że ja mam do tego inne podejście. Ja nie upokarzam osób, ja chcę im dać wskazówkę, albo radę, że coś mogą poprawić. I mało tego, sama tego oczekuję od innych. Ja się cieszę, jak ktoś mi powie wprost - Oezuu, czemu przywdziałaś na siebie namiot?? Ja myślałam, że to sukienka w stylu hippie... Nie, nie wyglądasz jak hippie, ale jak namiot z lat osiemdziesiątych.

To jest szczere, to nie jest złe. To nie ma mnie zaboleć, tylko mi pokazać, że nie zawsze dobrze udało mi się skompletować ubiór. Jeszcze nigdy nie obraziłam się na tego typu uwagę i nie obrażę się, bo wierzę, że ludzie, którzy mi to mówią, są po prosto szczerzy. A ja lubię prostotę i szczerość.

Cholercia, ale się rozpisałam o ciuchach, a ja tu miałam płakać nad stanem swoich włosów. Proszę się nie śmiać, albo dobra śmiejcie się z cudzego nieszczęścia, bo to, jak mówi mój kolega Broda jest najfajniejsze. Takie właśnie mam problemy pierwszego świata. I wiecie co, tak naprawdę jest mi z tym bardzo dobrze. Bo skoro takie głupoty zawracają mi głowę i nie mam poważniejszych problemów, to znaczy, że jestem szczęśliwa. Pokrętne myślenie, ale jednak to jest prawda. Jestem po prostu szczęśliwa, mimo nieszczęścia, jakim jest brak odświeżonego koloru na włosach. Nie wyrywam sobie włosów, zastanawiając się, co włożę do garnka - przecież i tak nie gotuję, nie płaczę nad brakiem kasy na ratę mieszkania, nie mdleję na widok wyciągu z karty kredytowej. Ja płakuszam nad tym, że nie ma Pani Magdy jeszcze przez półtora tygodnia i jak tu żyć!??

Powiem Wam coś jeszcze: złamał mi się paznokieć i to jest dopiero dramat!

P.S. Osobo, która nie masz dystansu do siebie, możesz mieć problem ze zrozumieniem tekstu. Nie przejmuj się, świat jest pełen takich pustaków, jak ja.