Fenomen Abby Lee: czy kobiecie wypada milion razy dziennie myśleć o seksie?

Kobieta powinna tylko o miłości śnić. O księciu na białym koniu, do którego będzie się pięknie uśmiechać i dla którego będzie pięknie pachnieć i zawsze nogi golić. A jak już wezmą ślub, romantyczny, na pięknej łące z kwiatami, to może w alkowie coś tam się wydarzy. Też romantycznego, na płatkach róż i w satynowej pościeli. I to będzie jak delikatne muskanie skrzydłami motyla. O. Kobietom takie cuda przystoją. Seks - nie bardzo.

Condomerie

Ale niestety. Nie wszystkie są takie delikatne i romantyczne. I nie wszystkie chcą tego księcia na koniu i na zawsze. Są takie, którym podoba się seks. Sam seks. I które ten seks chcą uprawiać. Wiele razy dziennie. Codziennie. Ciągle z kimś innym. Albo i nawet z tym samym, jeśli się sprawdzi. Ale najlepiej, żeby się nie zakochiwał, bo po co, skoro seks jest ok, a rozmowa jakoś jednak się nie klei? Jak nie ma kogoś, to ten seks zawsze można "uprawić" przynajmniej z porządnym wibratorem. Bo przecież brak partnera nie pozbawia nas prawa do orgazmu, prawda?

Abby Lee ma trzydzieści parę lat. Jest wolnym strzelcem, pracuje na filmowym planie. Ogarnia aktorów, kamerzystów, statystów, słowem - wszystkich, którzy mają tam coś do zrobienia. Kocha stringi, ma ich nieskończoną ilość par, w każdym wzorze i kolorze. W szafce przy łóżku - kondomy i wibratory. Również pokaźna kolekcja. To pierwsze - bo jeśli ktoś kocha seks i chce go uprawiać wiele lat, to musi to robić z głową. To drugie - już wyjaśniłam dlaczego. Kobieta musi przecież jakoś dawać sobie radę sama, kiedy czasem zabraknie u jej boku mężczyzny.

fot. Leszek K. TalkoAbby Lee, czyli Zoe Margolis

Abby co prawda nie ma problemu z poderwaniem faceta - jest dosyć śmiała, ma boskie ciało (spory cyc, co, jak wiadomo, zazwyczaj jest konkretnym argumentem, kształtne biodra), nie boi się internetowych randek. Jest otwarta na przygodę. Seks to jej żywioł. Każdy. Z przodu, z tyłu, z góry, z boku, odwrotnie, oralnie, analnie, z jednym, z dwoma, z dwiema, z wieloma. Nie ma uprzedzeń i tabu. Chce go smakować, chce go doświadczać, chce spróbować niemalże wszystkiego. Ważne, żeby facet nie śmierdział i umiał się wysłowić.

Abby ma spore potrzeby. Jeden raz dziennie, po bożemu, wieczorem lub rano to dla niej stanowczo za mało. Krótka masturbacja w publicznej toalecie to nie jest szczyt jej marzeń, ale zawsze trochę poprawia nastrój w ciągu dnia. Dodatkowy problem? Jest singielką, a singielki mają teoretycznie słabszy "dostęp do źródła". Choć może to tylko mi się tak wydaje?

Abby Lee nie jest tylko bohaterką czyjejś fantazji. To kobieta z krwi i kości, nazywa się Zoe Margolis i swoje seksualne przygody na początku zaczęła opisywać na anonimowym blogu. Po dwóch latach okazało się, że to jeden z najchętniej czytanych blogów w Wielkiej Brytanii. Jego autorka szybko zyskała tyle samo fanów, co wrogów i została okrzyknięta jedną z najbardziej wpływowych blogerek na świecie. Jak na kapitalistyczny kraj przystało, do Abby Lee natychmiast zgłosiło się wydawnictwo gotowe wydać bloga jako książkę. Abby się zgodziła, nie przeczuwając jaką życiową zmianę sobie szykuje. Opisywanie seksualnych podbojów jest proste, kiedy nikt nie wie, kim jesteś. Ale w dzisiejszych czasach utrzymanie takiego stanu rzeczy jest prawie niemożliwe. W każdym razie w Wlk. Brytanii, królestwie tabloidów.

Po ukazaniu się książki "Dziewczyna, której jedno w głowie", media natychmiast zwąchały, kim jest jej autorka. I się zaczęło. Co? Możecie sobie wyobrazić. Naloty, najazdy, szkalowanie, obrażanie. Wywiady ze współpracownikami Abby, czyli Zoe, z jej nauczycielkami z podstawówki ("Czy już wówczas przejawiała te przepotworne, grzeszne skłonności?") Bo kto to widział, żeby kobieta takie rzeczy?

condomerie

Przecież to dziwka jest, wyciruch, zło wcielone. Długo by opisywać. Okazało się, że dywagacje na temat seksu (swoją drogą całkiem dowcipnie opisane) to coś znacznie więcej, niż tylko blogerska pornografia. To zamach na instytucję rodziny, na kobiety, na feministki i tradycjonalistki. Na wszelkie świętości. Zoe Margolis gdzieś tam zdawała sobie sprawę z tego, jak niebezpiecznego tematu dotyka, dlatego chciała pozostać anonimowa i dalej cieszyć się swoim życiem i swoim seksem. To nie ona chciała odsłonić twarz, wybrano za nią. Zdecydowała się jednak stawić temu czoła.

Wydała drugą książkę ("Dziewczyna, której jedno w głowie. Zdemaskowana"). Znalazła sobie nową pracę (została edukatorką seksualną), bo kto to widział, żeby KTOŚ TAKI dalej pracował przy filmach? I nadal pisze swojego bloga. Chwała jej za to. I cześć.

Dziewczyna, której jedno w głowieDziewczyna, której jedno w głowie