Czy to prawda, że mężczyźni i kobiety komunikują się na różne sposoby? Bo jedni są z Marsa, a drudzy z Wenus...

Chyba każdy z nas miał styczność z historyjką o niemożliwości porozumienia się kobiet z mężczyznami. Czy to była książka, film, czy jakiś malunek albo piosenka. Pocieszające może być to, że nie tylko artyści nie radzili/radzą sobie z poznaniem płci przeciwnej. Te same problemy dotyczą również teoretyków. I tak np. sam Freud zwierzał się innemu psychoanalitykowi, że nigdy nie będzie umiał odpowiedzieć na pytanie "Czego chcą kobiety?".
no właśnie

Skoro Freud nie umiał odpowiedzieć na to pytanie, to pewnie panie, które zajmują się psychoanalizą nie potrafią odpowiedzieć na pytanie "Czego chcą mężczyźni?". No bo już zwykłe kobiety, to na pewno nie wiedzą. Jak czasami chłop strzeli focha to nie wiesz czy się śmiać czy płakać. Nadąsa się jak baba z PMSem i weź go zrozum. Najlepsze jest to, że problemy z nieporozumieniem się płci w filmach są jasne i klarowne, a w życiu to już niekoniecznie.

Zauważcie, że bardzo często kobiety z ekranu mówią o uczuciach, przyjaźni, związkach czy ognisku domowym, natomiast mężczyźni mówią o sporcie, jedzeniu, czy hazardzie. Dodatkowo często mężczyźni przedstawiani są w filmach jako osobnicy "płytsi emocjonalnie" w porównaniu do kobiet. Taka wizja została już tak mocno zakorzeniona w odbiorze, że stała się powszechną oceną w której to kobiety są bardziej gadatliwe, ale dostrzegają różne subtelne różnice niewerbalne podczas rozmowy. Tego typu przekonanie doprowadziło do powstania kilku bardzo dobrze sprzedających się książek "naukowych", które okazały się po latach bełkotem.

Pierwsza z tych pozycji to - "Ty nic nie rozumiesz!" D.Tannen. Autorka starała się przekonać swoich czytelników, że kobiety i mężczyźni w komunikacji różnią się nie tylko ilością ale i jakością komunikatów. Jak się okazało, pani pisaczelka (pozdrawiamy Milana, naszego stałego czytelnika) nie miała żadnych naukowych dowodów na poparcie swojej tezy, ale książka dobrze się sprzedawała. Wiadomo, hajs musi się zgadzać. W późniejszym wydaniu usunęła tę informację.

tacy właśnie są

Największa gwiazdą tego typu pisarstwa jest bez wątpienia John Gray, autor popularnych również w Polsce "Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus", "Marsjanie i Wenusjanki w sypialni" i jeszcze kilka innych z Marsem i Wenus w tytule.

ja, jednak zbastujęczytać podobno zawsze warto

Książki Graya zostały przełożone na 43 języki, a pierwsza z w/w pozycji została uznana za jedną z 25 najbardziej wpływowych książek XX wieku. To jeszcze nie koniec... Pan Gray na fali swojej popularności utworzył w całych Stanach Ośrodki Poradnictwa "Mars i Wenus", portal randkowy, telefon zaufania Mars i Wenus, oraz stworzył komedię muzyczną, którą wystawiano na Broadwayu. Nie mówicie, że nie chcielibyście zobaczyć takiego musicalu... Jak możecie się domyślać, pan Gray również nie posiadał, żadnych empirycznych badań na potwierdzenie swojej tezy, że babki i faceci kompletnie nie mogą się dogadać. Postanowili więc to zbadać inni naukowcy. I co się okazało:

1. Czy kobiety mówią więcej niż mężczyźni? - nie. Najlepsze jest to, że pewna autorka w kolejnym wydaniu swojej bestsellerowej książki "Mózg kobiety" usunęła zapis o ilości wypowiadanych słów. Mówiąc prosto, została udupiona przez badaczy, ale co z tego, skoro część ludzi łyknęła jej popbełkot i przyjmuje go za pewnik.

2. Czy kobiety ujawniają na swój temat więcej niż mężczyźni?- tutaj kobiety są minimalnie bardziej otwarte od mężczyzn.

3. Czy kobiety częściej przerywają swojemu rozmówcy niż mężczyźni?- tak, aleeee wychodzi na to, że zależy to od statusu społecznego kobiety. Jak kobieta stoi wyżej w hierarchii to częściej przerywa i zabiera głos.

Te trzy przykłady wyników badań pokazują, że kobiety i mężczyźni rzeczywiście komunikują się nieco inaczej, ale tak naprawdę nie ma to jakiegokolwiek znaczenia. Tak naprawdę to jest w tej komunikacji więcej podobieństw niż różnic. Tak więc na przekór temu, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus prędzej można stwierdzić, że mężczyźni są z Dakoty Północnej, a kobiety z Dakoty Południowej. To ostatnie zdanie należy do Kathryn Dindia, która zadała Grayowi pstryczka w nos.

Oczywiście to my żyjemy w związkach i czasami zdarza się, że naprawdę wierzymy, że nasz partner jest z innej planety. Kompletnie nie idzie się z nim dogadać. Niestety albo stety on jest z tej samej gliny co my i co z tym fantem zrobić? No właśnie, jakie są Wasze rady na damskie i męskie fochy?

Więcej o: