Głośne w łóżku - kobiety lubią efekty dźwiękowe

Tak już bywa, że my kobiety jesteśmy w łóżku głośniejsze od swoich partnerów. Nie wszystkie, wiadomo. Niektóre lubią być cichutko i jakoś tam sobie wewnętrznie radzą z emocjami, które dopadają je podczas dobrego seksu. Ale to nie o tych paniach będzie. To będzie o NAS, tych głośnych i tych, które jak się wydrą to tynk ze ścian potrafi odpaść.

Osobiście znam więcej dziewczyn, które lubią sobie pojęczeć, postękać i poprzeklinać podczas stosunku. Lubią gadać w łóżku i mówić głośno o swoich potrzebach. Dziewczyny twierdzą, że po prostu inaczej nie potrafią reagować. Jednak bycie akustyczną partnerką powoduje czasami problemy.

Niektóre panie tak głośno się drą, że onieśmielają tym swojego partnera. Partner zamiast skupić się na seksie zaczyna na krzyku i wytrąca go to z rytmu. Tak więc drogie panie wszystko z umiarem. Nie chciałybyście przecież wypłoszyć kochanka prawda? Czasami jak nie możecie się powstrzymać od bardzo głośnego wrzasku to zagryzajcie poduszkę to pomaga.

Te z Was, które w łóżku klną jak szewc też mogą płoszyć partnera. Wiecie, nie każdy mężczyzna lubi jak się przy nim świntuszy słownie na poziomie rynsztoka. Może i za dnia jesteś damą, która co najwyżej powie cholera, ale w łóżku puszczają Ci hamulce i lubisz sobie poprzeklinać. Znowu doradzam poduszkę.

Trzecim problemem są SĄSIEDZI. I to jest największe skaranie boskie. Ci z Was, którzy mieszkają w blokach wiedzą, że nie zawsze jest kolorowo. Ściany są cienkie do tego dochodzi akustyka i bywamy świadkami osobistych koncertów. Co tutaj zrobić, czy znowu gryźć poduszkę czy mieć to wszystko w nosie i dać się ponieść chwili. Ja jestem za tym ostatnim.

Jeżeli ktoś czuje się dziwnie słysząc za ścianą uniesienia sąsiadów to polecam zatyczki do uszu. Seks nie trwa 24 godziny na dobę i naprawdę można się te kilka minut "przemęczyć". Nic mnie tak nie osłabia jak teksty w stylu:

Trochę więcej kultury!

- Dzieci to usłyszą!

- Tak nie przystoi!

Naprawdę ciężko jest mi zrozumieć ludzi, którzy słysząc czyjeś miłosne uniesienia robią z tego dramat i się wnerwiają. Może lepiej poszukać przyczyny swoich frustracji w sobie samym? Skoro męczy i drażni Cię czyjś udany seks, to zastanów się lepiej czemu tak jest... Zabolało? A może Twoja świętoszkowatość pozwala na seks - przepraszam: na zbliżenie - tylko w celach prokreacji? Jeżeli tak jest to bardzo Ci współczuję.

Moja propozycja jest taka, zamiast wrzucać liściki do skrzynki idźcie sprawdzić czy Wasza partnerka/partner są zadowoleni z seksu, który im oferujecie. Czy w ogóle ten seks jeszcze gości w Waszym domu, czy może jesteście już tak sobą znudzeni, że jedyne co możecie razem robić to narzekać na seks innej pary?

uszanowanko sąsiadkoUszanowanko sąsiadko

Mijając na klatce schodowej sąsiadkę o której wiecie, że wczoraj w nocy miała dobre bzykanko powiedzcie dzień dobry i spójrzcie w jej oczy. Te oczy będą lśniły. Na jej twarzy będzie wielki uśmiech i zadowolenie. Zamiast ją krytykować bierzcie z niej przykład.

Więcej o: