Dobra robota, kościele - dziękuję

Nie wiem, po co piszę ten tekst, wszystko w tej sprawie zostało już powiedziane. I opatrzone memami. Więc chyba piszę tylko dla siebie, żeby wylać i spuścić ciśnienie, bo naprawdę czuję, że szlag mnie trafi już za sekundę. Serdeczne dzięki dla arcybiskupa Michalika. Najserdeczniejsze.

Sorki, nooo. Sorki, nooo.

Pochodzę z rodziny - no, powiedzmy, że umiarkowanie katolickiej. Wszyscy dziadkowie i spora część następnego pokolenia uczęszczali do kościoła, przestrzegali sakramentów i przede wszystkim starali się żyć zgodnie z przykazaniami. Ot, taka frajerska i niemodna postawa. Chrzciło się dzieci, brało kościelne śluby, pomagało ubogim, nie kradło i nie wykluczało z rodziny rozwodników. Szczeniaki posyłało się na mszę co niedzielę, do spowiedzi, także wiosną z jajkami w koszyczku. Księdzu należał się szacunek i respekt, z urzędu, bo tak.

Jednocześnie nikt nas tymi przykazaniami i nakazami nie dręczył aż  tak, abyśmy marzyli o wyzwoleniu się. Niechęć do polskiego Kościoła Katolickiego przyszła sama, wraz z uważniejszym słuchaniem kazania, czytaniem gazet ze zrozumieniem i takimi tam drobnymi niedogodnościami wieku dorastania. Przyszła i pogłębiała się. Halo, czy to dobrze słychać? Nie byłam chowana w nienawiści do kleru, nie. Tę niechęć wypracowałam sobie sama, na własny rachunek. Nie wydaje mi się, żeby mój przypadek był wyjątkowy. I to jest cholernie smutne.

Nie będę się rozwodzić nad słowami arcybiskupa, bo inni zrobili za mnie to lepiej i mądrzej. Nie będę analizować tego, jak arcybiskup się tłumaczył, bo mi zwyczajnie niedobrze, a dowcip o tym, jak to małżonek chciał powiedzieć do żony: "kochanie, podaj mi sól", a przejęzyczył się i rzekł: "spierdoliłaś mi życie" ma o, taką brodę.

Taka broda. (zdjęcie pochodzi z www.lastfm.pl)Taka broda. (zdjęcie pochodzi z www.lastfm.pl)

Nie będę pisać o wstydzie, jakiego kościelny VIP narobił nam za granicą , bo po pierwsze: nie pierwszy raz nam wstyd, a po drugie: nie to, co zagranica o nas myśli jest najważniejsze. Już mniejsza, że nawet czołowy (o)błędny rycerz polskiego Kościoła odezwał się ludzkim głosem, jak w Wigilię.

I ja wiem, że arcybiskup ma w pięcie takie jednostki, jak ja. Ze mnie już nie będzie pokornej, kościelnej owieczki, to pewne. Ale skąd ta pogarda dla tych, którzy jeszcze z Kościoła nie odeszli? Skąd przekonanie, że wierni są głupi, głusi, ślepi? Skąd pomysł, że opłaci się traktowanie tychże wiernych właśnie jak durne owce, żujące pokornie nieświeżą trawę? Celowo piszę "opłaci się" bo wiem, że tylko ten argument przemówi. Nikogo już chyba nie obchodzą i nikt już nie wierzy we frazesy typu: "miłość dla człowieka", "opieka duchowa" i "szczerość, wiara, prawda". Wiem, nie dziwię się i rozumiem.

Nie, nie pocieszają mnie argumenty moich rozsądnych znajomych, że każde takie:

Ale również arcybiskup pedofil powinien być szanowany.

biskupa Pieronka, czy:

Niewłaściwa postawa często wyzwala się, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, zagubi się i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga.

arcybiskupa Michalika to samostrzał w stopę. Nie wierzę, że to kolejny kamyczek, który nieuchronnie doprowadzi do rozpirzenia tego ogródka na cztery wiatry i odbudowania na gruzach czegoś nowego, lepszego, mądrzejszego.  Mam wrażenie, że tymi strzałami wyczerpano już całą amunicję z taśmy, a zmian ani widu, ani słychu. Widzę, że polski Kościół Katolicki nie ma cienia problemu z uciszeniem księdza Bonieckiego, czy potępieniem księdza Lemańskiego - dlaczego zatem w temacie Pieronka, czy Michalika ma rączki krótkie i nieskuteczne?

Pogroź mi paluszkiem, tak. (Fot. Agencja Gazeta)Pogroź mi paluszkiem, tak. (Fot. Agencja Gazeta)

Wiem, jestem stracona dla Kościoła. Od dawna nie żyje ksiądz Tischner, którego podziwiałam całym sercem i na wszystkich płaszczyznach. Nikt już nie pisze wierszy takich, jakie pisał ksiądz Twardowski. A rozsądne słowa papieża Franciszka jakoś giną w polskim zbożu, mam wrażenie.

Ale dotąd mówiłam sobie, że jeżeli moje dzieci będą chciały, jeżeli będą miały taką potrzebę - to stanę na głowie, wyjaśnię, dostarczę lektur, zawiozę na mszę i katechezę, wesprę w chrzcie, komunii i bierzmowaniu. Mówiłam sobie, że to ma być ich świadomy wybór i przemyślana decyzja. Taka, jak moja. Otóż - nie, nie ma mowy. Zmieniam zdanie, odwołuję, wycofuję się. Będę moje dzieci trzymała z dala od polskiego Kościoła Katolickiego, wszystkimi siłami, sposobami, perswazją, zniechęcaniem, praniem mózgu. Tak, jak uczę je, żeby nie wybiegały nagle na ulicę, nie szły nigdzie z nieznajomym i nie wychylały się przez okno na piątym piętrze. Tak, jak trzymam je z daleka od wszelkich rzeczy śmiertelnie niebezpiecznych.

Można nie zgadzać się z poglądami pewnej organizacji. Można te poglądy całkowicie odrzucać i nie identyfikować się z nimi. Można jednak mimo to uważać przedstawicieli tej organizacji za partnerów w dyskusji i za ludzi godnych szacunku.

Twarz Tolerancji (Fot. Agencja Gazeta)Twarz Tolerancji (Fot. Agencja Gazeta)

Nie szanuję Cię, polski księże. Nie ufam Ci, nie wierzę w Twoje dobre intencje, boję się ciebie i będę przed Tobą chronić swoje dzieci. Dobra robota, Kościele Katolicki. Wiem, masz to gdzieś.