Bardzo chciałabym być kobietą elegancką (i kobiecą też bym chciała być)

Marzą mi się sukienki. Dopasowane, rozkloszowane, z dekoltami, z baskinkami. Szpilki mi się marzą co najmniej dwunastocentymetrowe. Żakieciki i przedziwne nakrycia głowy. Koronkowa bielizna, pierścionki, wisiorki, kolczyki i bransoletki. Codziennie nienaganny makijaż i elegancki lok. Niestety, bozia poskąpiła. Czego? No właśnie, czego?

Ostatnio dla macierzystego magazynu (GRAZIA) robiłam wywiad z blogerką modową. Moją ulubioną, Macademian Girl. Sprawdźcie sami, jak pięknie się dziewczyna nosi. Kolorowo, kobieco, ekstrawagancko. Wcale nie nudno i nie pańciowato, stylowo, nowocześnie i z rozmachem. Totalnie w moim stylu, gdybym tylko miała styl. Ale o tym później. W każdym razie Tamara mi mówi, że nie zawsze była strojnisią. Że w początkach podstawówki nosiła się raz jak grunge'owiec (za duża koszula flanelowa, podarte dżinsy, tłuste włosy), a raz jak skejt (wszystko jeszcze bardziej za duże plus czapka na tłuste włosy). Aż któregoś dnia zapragnęła sukienki. I jak zapragnęła, tak już jej zostało. Więc stroi się, wrzuca zdjęcia na bloga, zarabia na tym kasę (niemałą!).

www.macademiangirl.com (Fot. archiwum prywatne)www.macademiangirl.com (Fot. archiwum prywatne)

Nie, wcale nie chodzi mi o tę kasę. Ani o telewizję mi nie chodzi, ani o popularność. Ja bym po prostu chciała tak pięknie się ubierać. Nosić te wszystkie piękne rzeczy. I kobiecą bym chciała być, och, jak bardzo bym chciała. A nie, że za każdym razem, kiedy pójdę na zakupy, wychodzę ze sklepu z nowymi dżinsami, nową bluzą (dresową) i kolejnymi trampko-adidasami. Kolorowe baleriny do krótkich, na ogół dżinsowych spodenek to szczyt mojej kobiecej elegancji. Ok, latem jestem jeszcze w stanie zdobyć się na jakąś kieckę. Ale zimą? I co, nosić te ohydne rajstopy? Te płaszcze, co się fałdują na tyłku, kiedy się na nich siada w autobusie?

Zawsze byłam chłopczycą. Krótkie włosy, zdarte kolana, piłka nożna na podwórku z chłopakami. Dziewczęce stroje zawsze wydawały mi się strasznie niewygodne (zresztą myślę tak do dziś). A kiedy raz zawisłam przez sukienkę na płocie, zdobyłam pewność, że tak właśnie jest. Wszystko darłam, niszczyłam, brudziłam w takim tempie, że mama bardzo szybko zrezygnowała z ładnych ubrań dla mnie. A ponieważ poważnie uprawiałam sport, pokochałam dres i sportowe obuwie. I chyba tu nastąpił mój koniec.

Kiedy moje koleżanki umiały już robić przydymione oko, ja byłam grunge'owcem i malowałam sobie FLIPPER na koszulce. Kiedy one zaczynały nosić obcasy, ja w oversize spodniach M-65 i traperach bawiłam się w harcerstwo. Kiedy one kupowały pierwsze koronkowe body, ja nie myślałam nawet o staniku (bozia poskąpiła). Jakoś tak się zawsze z tą kobiecością mijałam. Mama nie była jakąś specjalną laską, malowała się od wielkiego dzwonu, a koleżanki, które zajmowały się babskimi sprawami, zawsze wydawały mi się nudne (dziś mogę godzinami patrzeć, jak się malują, godzinami słuchać, jak opowiadają o zakupach, których nienawidzę). Wolałam się bić, jeździć na łyżwach i biegać po lesie. Do tych wszystkich czynności ani spódnica, ani obcas nie pasuje.

I tak dorosłam w tych dżinsach i dresie. Trochę, z wiekiem i z trądzikiem, zaczęłam się malować (ale nie jestem żadną specjalistką, do cienia do powiek wciąż nie umiem użyć pędzelka, nie bardzo rozumiem, co to jest rozświetlacz i naprawdę szczerze nienawidzę kremów i balsamów). Mam za to kilka par butów na obcasie, w których nie umiem chodzić (próbowałam!), kilka spódnic. Biżuterię kocham, ale kompletnie nie umiem jej nosić (Przeszkadza mi. W myciu się, pisaniu na komputerze, w życiu). W sukience wszystko mnie ciągnie i zaraz zaczynam się pocić (poza tym mam krzywe nogi, okej?). Z rzeczy kobiecych, ale zbędnych lubię tylko chusty, którymi owijam sobie szyję. To mój jedyny sensowny dodatek. Koronkowa bielizna mnie gryzie, stringi wchodzą w tyłek. Żakieciki są za sztywne, długie włosy za trudne (żeby je zapuścić). Bardzo lubię piękne rzeczy i ubrania, ale kompletnie nie umiem ich nosić. A torbę, którą się trzyma w ręku, zostawiłabym na pierwszym tramwajowym przystanku. Co zrobić, foszku, co zrobić?

foch.plChciałabym być elegancka, ale zazwyczaj wyglądam tak...

Więcej o: