Kwestionariusz Focha: boję się pająków, kocham Rollinsa, nie jestem szalona

Rozpoczynamy kolejny fochowy cykl - czyniąc to na prośbę naszej wiernej czytelniczki i komentatorki - annybuziaczek. Zaproponowała nam ostatnio w mailu, abyśmy odpowiedziały na pytania ze słynnego Kwestionariusza Prousta. Pierwsza zatem wkładam głowę pod ostrze tej gilotyny.

Nie wdając się w zbędne szczegóły - prosiłyśmy o pytania, no to mamy. Jako osoba żywiąca ognistą nienawiść do obiektywu, czynię wyznania swe na piśmie, ale kilka moich uroczych koleżanek obiecało wyznać swe sekrety przed kamerą - to już wkrótce. Ja się świetnie nadaję do udawania człowieka bez głowy, ale skoro mogę tylko pisać, postaram się coś z tego pustostanu wyciągnąć. Wolałabym co prawda pokazać Wam dziesięć ulubionych zdjęć buldożków, ale co tam.

Ruszam zatem do dzieła.

GŁÓWNA CECHA MOJEGO CHARAKTERU

Jestem cholernie emocjonalna. Prowadzi mnie to często do czynów buńczucznych i strasznie durnych. Nie potrafię panować nad emocjami, choć nauczyłam się je ukrywać. Niestety, nie każdego można oszukać, działa to z reguły tylko na obcych ludzi lub takich, którzy jeszcze krótko mnie znają. Pozytywem jest jednak to, że te emocje często pchają mnie także do czynienia ogólnie pojętego dobra, co dla mnie zwykle kończy się źle, ale świat coś zyskuje. A karma podobno wraca. Tylko ja po prostu źle rzucam tym bumerangiem. Obawiam się także, że gdy będzie wracał, to nie zauważę i dostanę porządnie w łeb.

Natalie DeeCECHY, KTÓRYCH SZUKAM U KOBIETY

Poczucie humoru i dystans do siebie. Co zresztą zbyt rzadko idzie w parze lub bywa pozorne. Na szczęście obie cechy, nawet rozłącznie, idą zwykle w parze z inteligencją.

Tak naprawdę u wszystkich ludzi szukam podobnych cech, co zresztą owocuje tym, że mam bardzo różnych znajomych. Rzecz oczywista.

CECHY, KTÓRYCH SZUKAM U MĘŻCZYZNY

Skoro już powiedziałam, że tych samych cech szukam u ludzi w ogóle, to potraktuję to jako pytanie o przymioty mężczyzny, z którym miałabym spędzać życie. Lubię mężczyzn, którzy tłumaczą mi świat - taka mała fanaberia. I takich, którzy obdarzeni są jednocześnie bardzo bujną wyobraźnią i zdrowym rozsądkiem. A tak obrazowo, to musi być ktoś, z kim mogłabym utknąć na bezludnej wyspie i nie zabić go, zanim on mnie zabije. Czyli tak do tygodnia, może dwóch.

CO CENIĘ NAJBARDZIEJ U PRZYJACIÓŁ

To, że nie uciekają z wrzaskiem (lub cicho, pod osłoną nocy), gdy uaktywnia się moja największa wada - o czym niżej. Że zawsze potrafią mnie rozbawić. Że wytrwale wspierają moje najgłupsze plany. I pomagają je realizować. Na przykład pół nocy tłumaczą mi, jak podłączyć prostownik do roweru tak, aby zapaliła się ta lampka od dynamo. Owszem, bardzo się wtedy nudziłam.

MOJA GŁÓWNA WADA

Moja główna wada idzie w parze z moją główną cechą charakteru - są to zmienne nastroje. I to niestety skrajnie zmienne. A zmiany następują w ułamku sekundy. Od gigantycznej euforii w sekundę spływam na dół Rowu Mariańskiego i zagrzebuję się w mule. Jest to dramatycznie męczące dla otoczenia i dla mnie samej - gdyby można było się tego pozbyć, zapłaciłabym każde pieniądze. Oraz - nie, nie jestem szalona. My mother got me tested.

Happy Train MOJE ULUBIONE ZAJĘCIE/MOJE MARZENIE O SZCZĘŚCIU

Moje ulubione zajęcie wygląda tak:

Nevada

I wiąże się z moimi marzeniami o szczęściu. Bo szczęście jest tam, gdzie jest przygoda. Gdzie jest przestrzeń. Gdzie jest muzyka, pełny bak, pełna niefrasobliwość. I dobrane towarzystwo.

CO WZBUDZA WE MNIE OBSESYJNY LĘK/CO BYŁOBY DLA MNIE NAJWIĘKSZYM NIESZCZĘŚCIEM

Z rzeczy "materialnych" - pająki. Niestety, cierpię na arachnofobię o straszliwej intensywności. Co ciekawe - tylko na żywo. Zdjęcia pająków mogę oglądać godzinami (polecam TE). Jednak gdy sąsiadowi uciekła tarantula (a był uprzejmy przyjść i powiadomić o tym nieszczęśliwym zdarzeniu) przeżyłam sądną noc. Zasnęłam nad ranem, śniły mi się kosmate nóżki. Jestem przekonana, że gdybym obudziła się z TYM na twarzy, umarłabym natychmiast.

Głosy w mojej głowie Obsesyjnym lękiem innego typu jest obawa przed śmiercią bliskich osób. Chyba dość typowa. Denerwuję się, gdy są w drodze czy lecą samolotem. W depresyjnych chwilach nie mogę opanować kretyńskich myśli "co to będzie, gdy...". Przeraża mnie to i wydaje się być (co chyba oczywiste) największym nieszczęściem.

KIM LUB CZYM CHCIAŁABYM BYĆ, GDYBYM NIE BYŁA TYM, KIM JESTEM

Kozą w Nepalu. Właścicielką motelu przy Route 66. Gitarą Keitha Richardsa. Bokserkami Petera Steele (przed 2010). Motocyklem Rona Perlmana. Wiktorem Czyścicielem.

KIEDY KŁAMIĘ

Niegdyś często i barwnie. Dziś - rzadko i nieudolnie, bo mi się zwyczajnie nie chce. Kiedy mówię komuś, że "będzie dobrze". No i często, gdy mówię "masz rację". Celem jest zwykle święty spokój.

Głosy w mojej głowie SŁOWA KTÓRYCH NADUŻYWAM

Przekleństwa. Jednorożec. Buldożek. Masz rację. Nieważne.

ULUBIENI BOHATEROWIE LITERACCY

Nie mam, ale miewam. W uczuciach do bohaterów literackich jestem wyjątkowo niestała.Gdybym miała bardzo się uprzeć, skierowałabym się w stronę bohaterów "Okruchów dnia" Kazuo Ishiguro.

ULUBIENI BOHATEROWIE ŻYCIA CODZIENNEGO

Zakładam, że mówimy tu o "idolu". Henry Rollins. Tłumaczenie pozwolę sobie zostawić na inna okazję i dłuższy tekst. Bo mogłabym godzinami.

fot. Agata Połajewska CZEGO NIE CIERPIĘ PONAD WSZYSTKO

Wszelkich przejawów głupoty - także własnej. U innych tej, która idzie w parze z bezmyślnością, chamstwem i zbytecznym okrucieństwem wobec innych.

Nie znoszę także ludzi namolnych, którzy nie umieją przyjąć odmowy.

Leniwców pospolitych. Niepospolitych też.

DAR NATURY, KTÓRY CHCIAŁABYM POSIADAĆ

Chciałabym mieć choćby szczątkowy talent plastyczny, a może nawet szerzej - manualny. Kreski nie narysuję prosto nawet przy linijce, wbicie gwoździa prosto mnie nieco przerasta, zawsze widać, do czego sama przyszywałam guzik. Tyczy się to także makijażu, bo jeżeli spróbuję wykonać coś w rodzaju wieczorowego mejkapu, to w cuglach wygram tytuł miss klaunów. Wkręcanie śrubek to mordęga, umiem jednak obsłużyć wiertarkę bez wylądowania w szpitalu (szukajmy plusów, szukajmy). Co ciekawe - pierdołowatość przyszła z wiekiem, kiedyś robiłam takie rzeczy z zamkniętymi oczami. Nie używam też takich specyfików, jak mocne kleje, bo kiedyś nożem kuchennym (tępym, jak ja) musiałam odcinać się od blatu i własnego paszportu.

Gdyby to miał być dar nadnaturalny - teleportacja wydaje mi się być właściwym wyborem. Marzyłam kiedyś o umiejętności czytania w myślach, ale wystarczająco mnie wkurza to, co ludzie mówią.

JAK CHCIAŁABYM UMRZEĆ?

Szybko. Bezboleśnie. Pierwsza. Może też być spektakularnie.

OBECNY STAN MOJEGO UMYSŁU

Taki.

Wymiennie z:

Maurycy...

BŁĘDY, KTÓRE NAJCZĘŚCIEJ WYBACZAM?

Cudze. Z wybaczaniem sobie mam strasznie duży problem.

Wybaczam też piekielną nudę temu kwestionariuszowi. Kazano nam go jednak nieco urozmaicić i odpowiedzieć także na pytania dodatkowe. Propozycje takowych można oczywiście zgłaszać w komentarzach. Można także zjednoczyć się w bólu z pognębionymi redaktorkami i odpowiedzieć na wybrane pytania z kwestionariusza - do czego szczerze zachęcam. Ale już się nie żalę - do dzieła.

KIEDY STRZELASZ FOCHA?

Jak muszę odpowiadać na głupie pytania. Choć podobno nie ma głupich - są tylko głupie odpowiedzi. Zaiste, może o tym świadczyć ta cała porcja tekstu powyżej. Focha absolutnego strzelam, gdy słyszę "to się nie uda", "nie da się", "nie mamy dziś koniny".

Emma

KOMU CHCIAŁABYŚ URWAĆ GŁOWĘ?

Połowie polskich kierowców. Sąsiadowi zza ściany (już za chwileczkę, już za momencik). Często sobie.

CO PIJESZ RANO, CO PIJESZ WIECZOREM?

Rano musi być kawa, dużo kawy. Może być niedobra, nie może być bez mleka. Poza tym szklanka wody z sokiem z cytryny. I rozpuszczone witaminy. Czasem - stanowczo za rzadko - gęste i pyszne kakao.

Wieczorem bywa różnie. Jak alkohol, to oczywiście bąbelki. Choć nie wiem, czy nie zdradzę ich na rzecz Bacon Infused Bourbon - bo zacny ma smak i zapach. I jest gładki, mięsisty, bardzo pyszny. Bezalkoholowo - herbatę z mlekiem. Albo kawę bezkofeinową z mlekiem. Albo mleko bananowe.

ULUBIONA POZYCJA?

Na pączka.

***

Buziaczki.