Brak dzieci i męża. Nie czuję się z tego powodu ułomna

Parafrazując pewien znany cytat powiem tak: "Nie mam męża i dzieci i co mi Pan zrobi?". No właśnie co mi Pan/Pani zrobi? Jeden z czytelników oznajmił, że skoro nie mam dzieci to znaczy, że jestem socjopatką i zakałą społeczeństwa. Powiedział co wiedział i pewnie poczuł się dumny, że tak dowalił głupiej feminazistce z Agory. No bo że jestem feminazistką to on też wie. A skąd to wie? No bo piszę dla Agory, więc chyba to jest oczywiste.

Obcy ludzie mają silną potrzebę mówienia mi, jaka jestem, jak mam żyć i co jest dla mnie dobre. Zresztą nie tylko obcy. Jeszcze kilka lat temu dostawałam życzenia - żebyś ułożyła sobie w końcu życie. Zaznaczę, że słowa takie nigdy nie wyszły z ust moich najbliższych, bo oni nie czują potrzeby udowadniania mi, co jest szczęściem, a co TYLKO EGZYSTENCJĄ. Moi bliscy po prostu mnie kochają i akceptują moje wybory.


 

Życzenia ułożenia sobie życia przychodziły od ludzi, którzy widzieli mnie raz, dwa razy w roku albo i rzadziej. Osoby te miały silną potrzebę mówienia mi, że tylko mąż i dzieci są gwarancją szczęścia! Nie masz dzieci, jesteś taka biedna. Takich wypowiedzi mogę przytoczyć jeszcze więcej, ale chyba wszyscy załapali, o co w nich chodzi. W pewnym momencie powiedziałam wprost, że (UWAGA! bo tego się już nie odwidzi) JESTEM SZCZĘŚLIWA i nie życzę sobie wpieprzania się w moje życie osobiste. Idźcie dawać dobre rady gdzie indziej. I wiecie co? To poskutkowało. Czy ci ludzie zrozumieli, że brak męża i dzieci nie przekreśla mi życia, tego nie wiem. Może po prostu stwierdzili, że z wariatką nie będą dyskutować. Szczerze? Mam to w nosie i powtórzę się - jestem szczęśliwa. Wymienianie tego, co czyni mnie szczęśliwą pozostawię jednak dla siebie, ale uwierzcie proszę, że brak oficjalnego męża i oficjalnych dzieci daje radę.

Aha, przeszłam również badania psychiatryczne i okazało się, że nie jestem psychopatką. SZOK, SKANDAL I NIEDOWIERZANIE.

no więc właśnie

Szykując ten tekst chciałam po prostu pokazać, że należy szanować czyjeś wybory i przekonania. Tak, to bywa często trudne. Tak, trudno jest czasami odpuścić. Tak, nie ma monopolu na jedną słuszną drogę. Mój kolega podczas naszych sprzeczek na temat filmów, kiedy wiadomo, że się nie dogadamy zawsze mówi tak "i dlatego tak pięknie się różnimy". Możemy się różnić, ale możemy też się szanować. I ja Was szanuję, a także serdecznie pozdrawiam.

Po pierwsze chciałabym serdecznie pozdrowić tych z Państwa, którzy nie mają dzieci, ale bardzo by chcieli. Jesteście w zupełnie innej sytuacji niż ja. Wy wiecie już, że pragniecie mieć dziecko, a z różnych przyczyn nie jest to możliwe. Ja nie będę Wam mówiła co możecie, a czego nie powinniście robić. Nie będę tego robić bo nie mam do tego prawa. Nie wiem co czujecie, co przeżywacie, bo nie jestem w takiej sytuacji. Ale wiem jedno, że jeżeli macie potrzebę wygadania się, to ja chętnie Was wysłucham.

Po drugie pozdrawiam wszystkich z Państwa, którzy mają dzieci. To są jak mniemam Wasze oczka w głowie, Wasza siła napędowa i w ogóle największe skarby. Ja nie będę Państwu mówiła, co moglibyście robić i jak żyć gdybyście nie mieli dzieci. Jesteśmy na innych biegunach i nie ma się co przerzucać tym, gdzie jest fajniej. Ja mogę się TYLKO DOMYŚLAĆ jak to jest mieć dziecko, a Wy możecie się TYLKO DOMYŚLAĆ, jakby to było gdyby tego dziecka nie było. Chociaż, ja nie wiem czy jest potrzeba snucia takich domysłów. Po co to komu? Czemu by to miało służyć? Wasze szczęście jest Wasze i to powinno być dla Was istotne.

Po trzecie chcę pozdrowić tych z Państwa, którzy żyją w związkach małżeńskich. Zadecydowaliście, że chcecie sformalizowania związku i to jest w porządku. Bo to była Wasza decyzja. Nie wiem jak to jest być w formalnym związku, więc co ja Wam mogę mówić czy radzić? Każde małżeństwo jest inne. Każde małżeństwo to ciągłe budowanie i podtrzymywanie relacji z partnerem. Czasami małżeństwa się nie udają, ale Wy wierzycie, że Wam się uda. I tak trzymać!

Po czwarte pozdrawiam osoby, które są same. Część Was jest sama z wyboru, a u części los tak zadecydował, że nie mają partnera. Nie będę Wam mówiła, że to się zmieni bo tego nie wiem. Nie będę Wam mówiła, że łatwiej żyje się z kimś niż samemu, bo nie mam do tego prawa. Ale mogę Wam powiedzieć, że bycie osobą, która jest sama, nie jest równoznaczne z byciem osobą samotną. Nie dajcie sobie tego wmówić! Są oczywiście osoby, które są same i są dodatkowo samotne, ale bardzo często można również spotkać osoby samotne w związkach. Was moi mili chcę zapewnić jednak o tym, że nasza redakcja jest również dla Was. Samotność nie jest przyjemna i jeżeli możemy chociaż w małym stopniu jakoś pomóc to dawajcie znać na foch@agora.pl

Po piąte, pozdrawiam wszystkich tych, którzy żyją w wolnych związkach. Dla jednych jest to wybór, dla innych znowu jedyna możliwość. Pozdrawiam wszystkie pary hetero i homoseksualne, które żyją na "kocią łapę". Jesteście razem i to jest najważniejsze. Tych z Państwa, którzy chcieliby zalegalizować swoje związki, a nie mogą, ściskam mocno.

Na koniec chciałabym powiedzieć, że życie mamy jedno (chyba) i próbujmy przeżyć je szczęśliwie. Dajmy sobie i innym możliwość decydowania o tym co jest DLA NAS definicją szczęścia.

Więcej o: