Jak być szczęśliwym? Wystarczy chcieć mniej

Uważaj, czego sobie życzysz, bo jeszcze się spełni - mówi chińskie przysłowie. Naucz się nie życzyć sobie zbyt wiele, a będziesz szczęśliwy - mówię ja.

Zastanawiacie się czasami nad tym jak wielu z rzeczy, które mamy lub pragniemy mieć, nie potrzebujemy? Jak bardzo dajemy sobie wmawiać, że musimy mieć nowy telefon, lepszy samochód, piękne ciało, idealne zęby, wieczną młodość? Fochowym tematem miesiąca jest brak, a ja chciałabym napisać o braku braku. O tym, że człowiek, który pozbędzie się potrzeby posiadania nie odczuwa owego braku i jest przez to szczęśliwszy. Nauczyłam się tego.

Tak, wiem, brzmię jak nawiedzona i z takim podejściem skończę pewnie jako mieszkająca w lesie guru stadka sfiksowanych bab, które kąpią się w porannej rosie i rozmawiają z leśnymi duszkami. Chuda jak szczapa, z siwymi włosami do pasa, wzrok dziki, suknia plugawa. O, taka:

Guru GJTop of the lake/ Sundancechannel.com

Grzebiąc w internecie przygotowując się do napisania tego tekstu odkryłam, że jestem małym Buddą, bo sama już dawno wpadłam na to że:

Ludzie pełni są ziemskich pragnień, które powodują złudzenia i są źródłem cierpień. (...) Należy mieć właściwe wyobrażenie o rzeczach, oparte na wnikliwej obserwacji i właściwym zrozumieniu znaczenia przyczyn i skutków, ponieważ przyczyny cierpienia leżą w pragnieniach umysłu i jego przywiązaniu do ziemskich spraw, ponieważ pragnienia i przywiązania mają związek z błędnymi wyobrażeniami o własnym "ja" i zaprzeczają prawu przyczyny i skutku oraz dlatego, że dzieje się to za sprawą mylnych wyobrażeń - spokój można osiągnąć tylko wtedy, gdy umysł uwolniony od ziemskich namiętności.

HA! Nie namawiam do ascezy i porzucenia wszelkich pragnień, bo chcenie czegokolwiek i tak jest bez sensu. Wiadomo, że marzenia i pragnienia są tym, co nas napędza do działań i to jest wspaniałe. Warto jednak czasem zastanowić się, co jest realną potrzebą, a co pragnieniem. Czy naprawdę chcemy tego, czego chcemy, czy może świat wmówił nam, że powinniśmy tego chcieć?

Słońce, ciepło... Niewiele potrzeba do szczęściaSłońce, ciepło... Niewiele potrzeba do szczęścia

Ludzie jedzą więcej, niż potrzebują i kupują więcej, niż potrzebują. Kiedyś miało się buty letnie i buty na zimę, teraz trzeba mieć dziesiątki par, pełną szafę ubrań. Budynek Polsatu mieści się koło centrum handlowego. Przez dwa tygodnie poprzedzające Boże Narodzenie zaparkowanie gdziekolwiek pod pracą graniczyło z cudem. Sznur samochodów, a w nich rodziny jadące na zakupy. Niby kryzys, a ja dzień w dzień krążyłam w poszukiwaniu miejsca. Myślałam, że po Świętach będzie spokój. Nic bardziej mylnego, przecież zaczęły się wyprzedaże, trzeba więc korzystać bo tak tanio, okazja! I kupić kolejne niepotrzebne rzeczy. A jeśli nie stać nas na zakup - cierpieć. Jaki to ma sens? Tak samo jest z pragnieniami związanymi z wyglądem, pracą, statusem, związkami. Znam mnóstwo ludzi, którzy obiektywnie mają więcej niż umowny zwykły Kowalski. Mieszkania, samochody, fajne prace, a i tak narzekają i są nieszczęśliwi. Czasem mam ochotę palnąć ich w łeb, bo naprawdę, to wręcz niemoralne, tak nie doceniać tego, co się ma.

Ostatnio internet zdobyła szturmem pogadanka z TEDX Lizzie Velasquez, kobiety, która nie jest w stanie przytyć. Waży około trzydziestu kilogramów, choć je sześćdziesiąt razy dziennie! W swojej prezentacji opowiada o tym, jak nie pozwoliła, by inni mówili jej jaka jest i kim jest (a nazwana została "najbrzydszą kobietą świata"). Jak nie definiować siebie przez braki. Jak wybrać bycie szczęśliwym.

Rodzice Lizzy powinni dostać jakiś order za sukces wychowawczy. A ona - stać się wzorem dla tych wszystkich marud narzekających na swoje nieszczęścia i brak czegoś, czego wcale nie potrzebują, bo szczęście jest przecież w nich. Jest w Was.