Design na Fochu: jak fajnie i tanio urządzić mieszkanie

Remontuję, maluję, urządzam, nie potrafię wyrzucać i jestem zboczona na punkcie starych mebli i przedmiotów. Poluję na nie w internecie i daję drugie życie przywleczonym ze śmietnika. I wszystkim to bardzo polecam!

Znajomi w Krakowie mieli kiedyś firmę remontową zajmującą się także sprzątaniem mieszkań po zmarłych lokatorach. Zazwyczaj wynosili po "wyprowadzce" starszego pana czy pani zbierane latami rzeczy. Nie napiszę "śmieci", bo dla ich właścicieli miały wartość sentymentalną i byłoby to niesprawiedliwe, ale nie czarujmy się, dla postronnego były bezwartościowe. Papierzyska, nadgryzione przez mole płaszcze, wyliniałe srebrne lisy, kartki z sanatorium, książki kucharskie z notatkami na marginesach, stare fajanse, komplety Włocławka. Czasami trafiali na prawdziwe perełki, jak oryginalne kolekcje winylowych płyt sprzed dekad, albo pełne grozy znaleziska. Raz też weszli do mieszkania po pani cierpiącej na syllogomanię, czyli patologiczne zbieractwo.

Było tam wszystko. W trzech pokojach zawalonych rocznikami gazet, książkami, nawet ulotkami jakie każdy z nas co kilka dni wyrzuca ze skrzynki pocztowej, wydeptane były tunele, którymi staruszka się poruszała.

Mnie na szczęście aż takie wariactwo nie grozi (tfu, tfu!), ale przyznam, mam problem z wyrzucaniem rzeczy i zwlekaniem kolejnych do domu. Zawsze też lubiłam robić i ulepszać przedmioty, szyć, sklejać, malować. To mnie uspokaja i uszczęśliwia, poza tym, niewiele jest równie miłych uczuć jak duma z tego, że zrobiło się własnymi rękoma coś co jest ładne i działa. Serio, polecam każdemu! Na szczęście, równie szybko i łatwo rozdaję, więc w moim domowym wszechświecie istnieje jakaś równowaga.

Domek dla kotów - zrobiłam z monitora komputerowego Domek dla kotów - zrobiłam z monitora komputerowego

fot. Natalia Sosin

Bo to jest takie piękne!

Zaczęło się niewinnie. Po dość dramatycznych zawirowaniach życiowych przeprowadziłam się do niewielkiego mieszkania. Kryterium doboru, poza finansowym, było proste: musi mieć ładną kuchnię i łazienkę, bo resztę da się łatwo zmienić. I znalazłam właśnie takie! Z piękną szachownicą na posadzce w kuchni, sensownie zaplanowanym przedpokojem z dużą szafą, z oknami na południe i, co najważniejsze, z idealnym właścicielem, który pozostawił mi wolną rękę w kwestii przemeblowań i zmian ("bylebyś ścian nie kuła i nie wyrzucaj tego stolika, bo mam do niego sentyment"). Zaczęłam od pomalowania na biało, bo tak lubię i w małych wnętrzach sprawdza się najlepiej. Dlaczego? Otóż dlatego, że białe mieszkanie można szybko i łatwo "zmienić" wymieniając jedynie dodatki. Zachować surowy styl wybierając poduszki, zasłony i całą resztę dodatków w odcieniach szarości lub bieli, albo ożywić stawiając na kolory. Ja akurat lubię kolory, dlatego najwięcej dodatków mam w czerwieni i wściekłym różu. Uwielbiam róż!

Biały pasuje do wszystkiegoBiały pasuje do wszystkiego

Dużo czytałam o urządzaniu małych mieszkań i najwięcej inspiracji zaczerpnęłam chyba z bloga Freshome. Choć nie raz wkurzali mnie niemiłosiernie opisami typu "to niesłychane, co architekci zrobili mając do dyspozycji jedyne 80 metrów kwadratowych".

fot. Natalia Sosin

Poza tym, skarbnicą inspiracji wnętrzarsko-majsterklepkowych był Pinterest, Scraphacker i Etsy. Scraphacker był nieoceniony, gdy miałam fazę robienia mebli z palet, stamtąd też pochodzi jeden z najbardziej uroczych pomysłów na przerobienie starego stołu - na konsolkę i zagospodarowania brzydkich rur od ogrzewania - na półeczki.

http://media.scraphacker.com/2012/08/pipe-corners.jpeg

fot. Natalia Sosin

Wyjątkowo urzekły mnie też pomysły na wykorzystanie haftu krzyżykowego w zupełnie innej wersji niż haft, najbardziej chyba w wersji odmłodzenia starego krzesła z plecionki.

Etsy natomiast jest sklepem internetowym. Ceny tam bywają z kosmosu, ale warto pooglądać, bo można wiele ciekawych pomysłów na aranżacje znaleźć... i kupić taniej na Allegro. Zaczęłam tam właśnie polować na fajne rzeczy za radą mojej mamy, allegrowego mistrza świata. Na razie to jej się udało znaleźć dwa najbardziej trafione nabytki ostatnich miesięcy, świecący globus z mapą nieba...

fot. Natalia Sosin

... i uroczą lampkę z lat 60. Wszystko w bardzo przystępnych cenach. A mój chłopak i ja kupiliśmy mnóstwo aparatów, którymi, bywa, wzbudzamy sensację, że jak to TAKIE NA KLISZE?! Jedyne co podczas zakupów na Allegro trzeba mieć, to cierpliwość do przeglądania tysięcy aukcji, ale uwierzcie, cierpliwość zostanie wynagrodzona!

fot. Natalia Sosin

Zupełnie inną kwestią jest zwlekanie ze śmietnika. Nie rozumiem, jak ludzie mogą wyrzucać tyle fajnych i porządnych rzeczy.

Fotele - przed i po Fotele - przed i po renowacji

Zazwyczaj odbywa się to tak, że do mieszkania po babci wprowadza się wnuczek albo wnuczka, babcine meble lądują na śmieciach a dziecku kupuje się porządne i estetyczne mebelki z IKEI, czyli meblościankę XXI wieku. I nic to, że tamte meble przetrwały już 70 lat i wystarczyłaby wymiana tapicerki, a paździerz z IKEI rozwali się przy pierwszej próbie rozłożenia i ponownego złożenia...

fot. Natalia Sosin

Nie zrozumcie mnie źle, IKEA jest świetna! Jest super, jeśli chodzi o podstawowe rzeczy, o bazę, regały na książki ma najlepsze i tak dalej. Jednak, mieszkanie urządzone od podłogi po sufit szwedzkimi meblami z taśmy to straszna nuda. Stare meble mają coś w sobie. Nie wiem, czy nazwałabym to duszą, ale jakąś historię, energię ludzi, którzy z nich korzystali i tych, którzy włożyli tyle pracy w ich wytworzenie. Lubię siedzieć w moim "dziadkowym" fotelu. Lubię (kolejny!) globus gabinetowy, na którym są nieistniejące już kraje. Lubię plakaty filmowe z obgryzionymi brzegami, kupowane za grosze od pasjonatów, którzy je wyciągali z gablotek po zakończeniu wyświetlania. Ale najbardziej lubię chyba to uczucie dawania drugiego życia rzeczom. To bardzo fajne uczucie.

fot. Natalia Sosin