Narzekanie naszą społeczną manią - o nienawiści do Chodakowskiej, śniegu i cudzych podróży

Lubię sobie czasem ponarzekać. Że coś mi nie pasuje w czymś i tak od narzekania dochodzę sobie gładko do rozwiązania problemu. Naprawdę uważam, że wypowiedzenie swoich wątów do rzeczywistości, przekucie ich w rozmowę może prowadzić do świetnych wniosków. Ale ostatnio uderzyło mnie, że ludzie narzekają bezcelowo. I na dodatek w duchu hejtu.

Nie chodzi nawet o takie narzekanie samo w sobie - że zimno, że pada, że śmierdzi, że nie da rady na urlop w tym miesiącu - ale o psucie przyjemności innym. O hejtowanie dla zasady - cudzych sukcesów, marzeń, ich realizacji, ładnych dzieci czy zdjęć z podróży. Tak jakby strasznie nam przeszkadzało, że ktoś ma fajnie i dobrze. No to trzeba mu przypieprzyć, niech mu się zrównoważy.

Bez narzekania się nie daBez narzekania się nie da

Przykłady? Ktoś pisze na Facebooku, że jara się wyprawą życia, na którą wyrusza za parę dni. Za osobą tą długie, chude miesiące, udało się odłożyć sporo kasy na wyprawę marzeń. I to jest super, i szczęście rozpiera, więc osoba chce się z tym szczęściem wylać na swym profilu, by się innym szczęście udzieliło, by cieszyli się z osobą, by ją dopingowali i poradzili, czy brać kostium jednoczęściowy czy bikini w ciapki. I się zaczyna. "Byłam tam w zeszłym roku. Lało cały wyjazd". Albo miny koleżanek z pracy i kąśliwie "powodzi się".

Inna osoba oznajmia w eksplozji radości, że po wielu podjętych dietach, wreszcie pozbyła się 10 kg nadwagi. I znowu. "Uważaj na jojo, ani się obejrzysz, będziesz miała 15 kg więcej". "Oj, żeby ci się tylko cera teraz nie popsuła".

Powiecie - po co się dzieli takimi rzeczami z całym światem? Czego się spodziewa? Poklasku? Noooo... tak? Czemu nie bić braw komuś, bo mu się coś udało? Dlaczego nie podbić jego radości jeszcze jedną małą gratulacyjką? Czy nie sprawia nam przyjemności, gdy ludzie nas podziwiają, gratulują nam, mówią miłe rzeczy? Dlaczego nie powiemy czegoś od siebie? Dlaczego sączymy jad?

W dupach się poprzewracało tym komplemenciarzom!W dupach się poprzewracało tym komplemenciarzom!

Sukces innych nas uwiera bardziej niż własna porażka. Jakby to były naczynia połączone. Jakby na świecie była określona pula szczęścia i fakt, że komuś się powiodło z automatu umniejszał nasze szanse na sukces. Gdy tylko widzimy, że komuś się wiedzie, wbijmy szpilę, żeby przynajmniej ten sukces smakował gorzko! Świetnym przykładem jest Ewa Chodakowska, której dostaje się za wszystko hurtem, bo jej się UDAŁO. Z nikomu nieznanej dziewczyny, została TĄ Polką, co ruszyła zady tysięcy innych z kanapy. I zarobiła kupę szmalu. Więc trzeba jej pojechać, że brzydka, że skrzecząca, że cycki pewnie nie takie naturalne, że inne kawałki siebie też ma pewnie ponaciągane. A widzieliście Przetakiewicz? A Muchę? Co za kaszaloty doprawdy. Bo im się udało, więc je zjedzmy. Strasznie grubą skórę trzeba mieć, jak się człowiek pcha w szołbiznesy.

Nie będę się pchała do rzucania kamieniem. Też żyję w tym kraju, też czasem ponarzekam w tym duchu. Ale wiecie - nieszkodliwie. Bo swojej szkody nie widzę, wiadomo. Na swoją obronę i dla uspokojenia własnego sumienia, mogę tylko wyznać, że takie hejty malutkie w kogoś wycelowane, zdarzają mi się w bardzo zamkniętym gronie, z przyjaciółkami przy winie, ze znajomą w telefonie. Nie idę z tym do internetów, by komuś pod nickiem "marcheweczka146" szambo lać na łeb i patrzeć, czy ładnie bryzga.

Duszno, parno, chujowo... / źródło: www.wilq.plDuszno, parno, chujowo... / źródło: www.wilq.pl

Przez ostatnie dwa miesiące wszyscy marudzili, że nie ma śniegu, że zima nie przyszła na święta, że co się dzieje i co to za anomalie pogodowe. I teraz - cyk! Spadł śnieg, zimno jak w psiarni i wszyscy mają nowy temat do narzekań. O narzekaniu na brak kasy pisała ostatnio Rączka, więc temat odpuszczę - ale to jest świetny przykład na jednoczące narzekanie absolutnie pozbawione sensu.

Może są takie rzeczy, na które jeszcze nie narzekamy, a trzeba by zacząć? A Wy - na co narzekacie?

Więcej o: