Dlaczego fajnie być ekstrawertykiem?

Generalnie jestem ekstrawertyczką. I lubię ten stan. Uważam, że ekstrawertycy czynią ten świat lepszym. Napiszę Wam, dlaczego, a Wy mi to na pewno elegancko uzupełnicie...

1. Masz mniejsze szanse zachorować na raka. Jak powszechnie wiadomo rak bierze się z kurzu, brudu i wilgoci, ale równie często, a może nawet częściej ze skłębionych emocji, z którymi nie potrafimy sobie poradzić, a które pieczołowicie staramy się zamieść pod dywanik. Ekstrawertyk nie ma tego problemu, bo nie zamiata. Od razu wyrzuca, usuwa, nie ma, albo jest mniej. Jak coś go boli / martwi / smuci, natychmiast chce się tym z kimś podzielić. Najlepiej z jak największą ilością ludzi. I kiedy tak się tymi swoimi problemami dzieli, to albo sam w końcu wydedukuje jakieś sensowne rozwiązanie, albo w końcu trafi na kogoś, kto mu w tym pomoże. Ja wiem, wszystkim nam się wydaje, że jesteśmy niesamowicie jedyni w swoim rodzaju i na pewno nikt inny nie czuje świata tak, jak my, jednak zawsze wśród rozmówców znajdzie się ktoś, kto już przeszedł to, co ty właśnie przechodzisz i przetarł szlak. (Załamywałam się ostatnio tym, że każdy katar u mojej małej córki kończy się antybiotykiem, a dziś wreszcie spotkałam pewną panią, która twierdzi, że jej syn miał to samo, i ona robiła to i to, i chodziła do tego laryngologa, który kazał robić to i to i problemy się skończyły. I ja już mam numer do tego lekarza, i mam pomysł na działanie, i chodzi o coś bardziej przekonującego, niż kasza jaglana, która może i działa, ale pod warunkiem, że dziecko ją żre. Moje odmawia.)

2. Wszyscy go lubią, bo nie ściemnia i nie kręci, a nikt nie lubi ściemniaczy i krętaczy. Jak ma dobry humor i nastrój, to też lubi się tym podzielić. Może i za głośno czasem się śmieje, ale czy w towarzystwie ludzi zadowolonych i radosnych wszyscy nie czują się lepiej? Ekstrawertyk powie, jak jest, albo jak mu się wydaje, że jest i szczerze mówiąc nie bardzo się będzie przejmował tym, jaki to będzie miało skutek. Może to trochę głupie i nierozsądne, ale przynajmniej zastanawianie się nad tym, czy dobrze zrobił, nie spędza mu snu z powiek. Nie dusi więc nic w sobie, nie miętoli, a wtedy patrz punkt pierwszy.

3. Bo rozkręca każdą imprezę. Nie przejmuje się za bardzo tym, co ludzie na jego temat myślą, i jeśli tylko zagra muzyczka, do której dygnie mu nóżka, natychmiast jest na parkiecie. Ma w nosie, że pali się światło, że rusza się tak sobie, że wszyscy wokół patrzą z niby-politowaniem. Na każdej imprezie jest tak, że ktoś musi być pierwszy, a potem to już pójdzie. A co to za impreza bez tańców?

4. Bezcenne jest obserwowanie min ludzi, którym ekstrawertyk znienacka zada pytanie wg nich zbyt intymne. Ono może oczywiście dotyczyć seksu (Jak lubisz? Kiedy? Jak często? w jakiej pozycji?), albo pieniędzy (Ile zarabiasz? Masz oszczędności? Ile kosztowały twoje wczasy?), ale to banał. Seks w dzisiejszych czasach wcale nie jest tak bardzo intymny. Ale dzisiaj np. zapytałam koleżankę, czy się modli. Ją najpierw zabetonowało, potem zaczęła się śmiać, a potem stwierdziła, że mi nie powie, bo to zbyt intymne. Ekstrawertyk się nie zastanawia, czy kogoś swoim pytaniem dotknie, czy urazi, dla niego drugi człowiek jest po prostu ciekawy. A granice jego intymności są ciekawe najbardziej. I czasem ten drugi pozamykany człowiek w obliczu tych prostych, znienacka zadanych pytań zaczyna się otwierać. A wtedy - patrz punkt pierwszy. Profilaktyka raka.

Nie boi się trudnych pytańNie boi się trudnych pytań

5. Ekstrawertyk nie ukrywa, że ma z czymś problem, a skoro otwarcie o tym mówi, najczęściej ludzie wokół chcą mu pomóc. Bo ludzie są przecież z natury dobrzy, prawda? I lubią pomagać, bo wtedy lepiej wyglądają we własnych oczach, mają się czym pochwalić ("patrz, jaki jestem szlachetny, pomogłem jej") i od razu robi im się lepiej na całej linii i stają się jeszcze lepsi. Poza tym ekstrawertycy bardzo lubią mówić innym komplementy i chociaż nikt nie wierzy, że robią to ot, tak, bezinteresownie, to i tak czynią ten podły świat odrobinę lepszym.

6. Ekstrawertyk nie będzie godzinami kręcił się w kółko, jeśli gdzieś zabłądzi, bo natychmiast zapyta o drogę. Dla niego to nie jest ujma na honorze. Generalnie woli robić, niż nad robieniem dumać. Może i popełnia błędy, ale, jak wiadomo, nie myli się tylko ten, kto nic nie robi.

7. Ekstrawertyk nie chodzi jak chmura gradowa przez tydzień, nie ma cichych dni, nie każe ci się domyślać, co się kryje w jego głowie. Nie rujnuje w związku z tym swoimi humorami i fochami twoich wakacji, imprez, wyjść ze znajomymi. Jak go coś męczy, to wrześnie raz czy drugi i na ogół jest już po sprawie. Nie brandzluje się swoim cierpieniem. I chwała mu za to.

Oczywiście bycie ekstrawertykiem ma też swoje wady, ale o tym może innym razem.

Więcej o: