Doskonały pomysł na weekend? Postawcie na klocki Lego

Zacznę może od tego, że gdy nie masz sześciu lat, składanie klocków Lego w urokliwą całość, nie jest takie znowu łatwe. Kto by pomyślał, prawda? Oto historia udręki, bólu i pewnego filmu.

Lego

Dominika wspominała już o tym, że klocki wcale nie są dla dzieci. Ja chwilowo skłaniam się ku teorii, że nie są one zdecydowanie dla dorosłych, bo szanowny plastik rodem z Billund, nie powinien słuchać takich rzeczy, jakie mówiłam po otwarciu magicznego pudełka. Zaręczam Wam, że łagodniej wypowiedziałam się niegdyś, gdy moja bosa stopa tradycyjnie odnalazła zaginiony klocek na podłodze. Przez ostatnie lata z Lego miałam do czynienia głównie za sprawą gier komputerowych i choć jestem w te klocki naprawdę słaba, to wiele frajdy sprawiły mi próby uporania się z przygodami Indiany Jonesa. Marzę także o wypasionym zestawie klocków - na przykład o o takiej Gwieździe Śmierci...

Lego

Doceniam także każde, nietypowe wykorzystanie Lego, zwłaszcza figurek, które wchodzą w skład zestawów lub kupowane są oddzielnie. Pisałam niedawno o moim zachwycie fotografem Vesie Lehtimäkim, który wyprawił pojazdy z Gwiezdnych Wojen w prawdziwy świat, no i oczywiście o doskonałej stronie Stormtroopers365. Mogę to oglądać godzinami. Tym bardziej ucieszyły mnie nowe zdjęcia Vesy - galerię możecie obejrzeć w serwisie Flickr.

http://www.flickr.com/photos/avanaut/with/8750897084Vesa Lehtimäki

Co jeszcze fajniejsze, serwis LaughingSquid donosi, iż jest szansa, że do produkcji trafi fantastyczny projekt zestawu klocków, bazujący na postaciach z serii X-Men.

Lego

Ostatnio ucieszyłam się tak, gdy do sprzedaży wszedł zestaw, dzięki któremu można złożyć sobie DeLoreana z Powrotu do Przyszłości. A teraz promocja nowego filmu "Lego: Przygoda" przyniosła mi dwie superfajne rzeczy - zestaw klocków i sam film. Bardziej uradowałabym się tylko, gdyby Lego wypuściło serię z Twin Peaks - na szczęście, są jeszcze kreatywni ludzie. O proszę:

Piszczałam z zachwytu, gdy do moich rąk trafiła torba z wypasionym zestawem klocków Lego. Piszczałam też, oglądając katalog i planując zakup minifigurek (William Szekspir! Abraham Lincoln! Pan Panda!) z najnowszej, filmowej serii - wypuszczonej na cześć premiery filmu "Lego. Przygoda".

Lego

Piszczałam, gdy dźwięk rozsypywanych klocków dotarł do mych uszu. Wyłam, gdy nieopatrznie przeczytałam instrukcję składania mojej nowej "lodziarki" (najmocniej przepraszam). Informacja na pudełku nie jest fałszywa. Twierdzi bowiem z cała mocą, że zestaw przeznaczony jest dla dzieci w wieku od 8 do 14 lat. I wyszło, że po prostu jestem za stara i na pewno mam za złe. Jednak podjęłam wyzwanie. Bo przecież to Lego. Nie odpuszczamy. Po trzech godzinach, wielu brzydkich słowach, złożyłam w końcu Ice Cream Machine.

Lego

To oczywiście nie był koniec, bo jakiś sadysta projektujący klocki (patroszący małe kotki, rozjeżdżający wiewiórki) wymyślił sobie, że zestawy będą w opcji 2 w 1. Trzeba było rozłożyć samochodzik i wziąć się za śmiercionośną machinę. Dodajmy, że jakiś potwór piszący instrukcję, trochę przekłamał z kolorem klocków, w związku z czym przez 40 minut szukałam takich dwóch - nieistniejących. Krótko mówiąc, wyglądałam tak:

Donkey

Nie wiem, jakim cudem siedząc w jednym miejscu, zgubiłam około 8 klocków, ale nie krzyczcie na dzieci gdy zgłoszą braki. Lego wyparowało mi w tajemniczy sposób - sprawdzałam wszędzie, tylko nie w innym wymiarze. Nie krzyczcie też na dzieci, które próbują uparcie udławić się kolorowymi klockami, to naprawdę nie tak, jak myślicie. Rozkładając pierwsze dzieło, musiałam używać zębów, następnie noża, a potem - w desperacji - kombinerek. Nie mówmy o tym więcej. Najważniejsze, że się udało.

Lego

Przerwę w składaniu Lego wykorzystałam, jak przystało, na wypadzik do kina. Coś mi się w końcu należało za tę drogę przez mękę. Nie ukrywam, że po obejrzeniu zwiastuna "Lego: Przygoda" miałam wrażenie, że nie będę zadowolona. Dialogi wydały mi się nieco sztywne, nie ogarnęłam do końca fabuły (okazało się, że zupełnie nie jest to potrzebne i w czasie seansu), no i w końcu to film dla dzieci, a ja tylko Antonioniego dla relaksu, wiadomo.

Oj dobrze, no już dobrze. Uwielbiam filmy dla dzieci. Jestem szczerze zakochana w "Minionkach". Kocham jednorożce, jedno-jednorożce kocham je. Jedno-jednorożce, miałabym jednego, gdyby były prawdziwe. I tak naprawdę - mam. Dużo, dużo jednorożców. Mówcie mi Agnes i takie tam.

Jednorożec

Ale do rzeczy, bo o jednorożcach i bekonie, to ja mogę bez przerwy. Film "Lego: Przygoda" okazał się nadspodziewanie uroczy. Ubawiłam się jak entuzjastyczna sześciolatka (bo pięciolatka, to tylko na urlopie). Usłyszałam wcześniej, że to fajny film dla dzieci - szczęśliwie okazało się to nieprawdą. Oczywiście dzieci będą bawić się dobrze, ale to dorosłego ucieszą wszystkie żarciki, klisze i nawiązania. Ten film to po prostu relaksujący i zabawny miks sympatii do kolorowych klocków i wielkiego zamiłowania do popkultury.

Scenariusz, z pozoru prosty, jest jednak małym dziełem. Bo zręczność, z jaką połączono wszystko, co widzowi znane, z nowością i zgrabniutką intrygą, jest naprawdę satysfakcjonująca. Nie będę może streszczać fabuły, bo jest ona tak naprawdę sprawą drugorzędną, najważniejsze dla mnie w tej produkcji było smakowite naszpikowanie jej pysznymi drobiażdżkami. Jak zawsze - są dobrzy, są źli, są superbohaterowie i jeden zupełnie prawdziwy bohater - choć z przypadku.

Lego: The Movie

Przerysowane i nieco obśmiane postacie, znane nam od lat, bawią na nowo. Serce me radował przede wszystkim Batman (muszę, ale to muszę mieć jakiś zestaw Lego Marvel) i masa postaci ze Star Wars.

Lego: The Movie

Odgadywanie filmowych nawiązań będzie fajną zabawą dla nastolatka, a dorosłego skłoni do przeliczania na palcach (za mało ich, za mało) kiedy właściwie była premiera Matrixa. Przyjemnie sparodiowane sceny cieszą i bawią. Co jeszcze ujmuje dorosłego widza? Niezwykła dbałość o szczegóły. Zwłaszcza sceny charakterystyczne dla kina drogi wywołują uśmiech aprobaty, bo są po prostu prześlicznie zrobione. Minusy? Nie znalazłam wersji bez dubbingu, a szkoda.

Jeżeli nie macie dziś co robić, wyskoczcie sobie do kina na ten film. Po pierwsze - uśmiejecie się serdecznie, po drugie - prawdopodobnie zapragniecie klocków, po trzecie - wieczór zajmie wam maraton filmowy, który przypomni zapomniane już nieco produkcje. Same plusy. Ja idę wybierać minifigurki. Miłego dnia!

Lego