"Poradnik dla zagubionych: jak odnieść sukces w nowej Polsce" - wystawa, która potrzebuje twojej głowy

Niektórzy chcieliby zachować sztukę wyłącznie dla elit, ale z wieloma dziełami jest wręcz przeciwnie - kierowane są do zupełnie nieelitarnego odbiorcy. Martha Rosler specjalnie dla nas, Polaków, przygotowała wystawę, która ma zachęcać do stawiania pytań i mobilizować do współdziałania. Zwłaszcza przeciętnych obywateli.

Dla Marthy Rosler ludzie są najważniejsi. Mimo, że niebawem świętować będzie siedemdziesiąte pierwsze urodziny, nie zamierza rezygnować z kolejnych spotkań i "wchodzenia w reakcję". -Tak, byłam raz malarką, siedziałam zamknięta w pracowni, ale to było okropnie nudne. Ludzie są dla mnie kluczowi! Są najważniejsi na każdym etapie powstawania dzieł, bez nich nie ma mowy o sztuce - mówi mi artystka. Wracamy do punktu wyjścia. Martha przez cały czas, zarówno podczas spotkania z mediami, jak później podczas rozmowy ze mną, robi zdjęcia. Obok działalności galeryjnej przez lata prowadziła też wykłady z dziedziny fotografii, aparat to jeden z jej nieodłącznych atrybutów. Jest też cenioną eseistką. Czy to ważne jaką jest osobą? W kontekście tej wystawy - absolutnie nie. Jej prace nie wymagają też kuratorskich wprowadzeń i wielostronicowych objaśnień. Oczywiście komentarze nie zaszkodzą, odeślą do kolejnych znaczeń, aluzji i kontekstów, ale i bez tego wystawę Marthy Rosler można obejrzeć i przeżyć. W większości przypadków wystarczy otwarta głowa, czasem przyda się ciekawość drugiego człowieka, zawsze zaś w cenie pozostaje gotowość do myślenia. Czy jesteście gotowi "zwiedzić" ją teraz ze mną i Marthą?

1. Sztuka nabiera znaczenia dopiero w umysłach odbiorców

Artystka opierała się, nieco już zmęczona, o framugę drzwi prowadzących do jednej z sal zajmowanych przez przygotowaną przez amerykańską artystkę i warszawskie CSW wystawę. Przeżyła rewolucję seksualną, dzieci-kwiaty, pierwszą falę feminizmu, protesty antywojenne i okupowanie Wall Street. Martha, serdeczna, wciąż ciekawa ludzi twórczyni, ma wyraźnie dość jednej rzeczy - oficjalnych spotkań. Konferencję prasową poprzedzającą otwarcie wystawy "Poradnik dla zagubionych: jak odnieść sukces w nowej Polsce" rozpoczęła od stanowczego odmówienia jakichkolwiek oświadczeń i wyjaśnień. Na późniejsze pytania dziennikarzy potrafiła odpowiadać pięknie, ale wymijająco. Zwyczajnie nie lubi deklarować, czym jej twórczość jest, a czym nie.

Martha Rosler (po prawej) kontra dziennikarzeMartha Rosler (po prawej) kontra dziennikarze

Kiedy przechodzimy przez salę, w której stworzyła szereg instalacji specjalnie z myślą o Polakach, wszystko wygląda tak, jakby wymagało jeszcze wielu godzin przygotowań, a przecież już za chwilę wejdą tu zwiedzający. Martha jest spokojna, w jej rozumieniu sztuka to nieustanny proces, zmiana, stawanie się. - Nie mamy wyboru. Sztuka nabiera znaczenia dopiero w umysłach odbiorców. Naturalne jest, że po dwudziestu latach jakaś praca ma już inną wymowę, ale często jest tak, że już następnego dnia można dzieła sztuki odczytywać inaczej - tłumaczy Rosler i dodaje jeszcze: - Sztuka to nie jest stabilna i skończona rzecz. Niektórzy artyści upierają się, że ich dzieła sztuki zostały stworzone w konkretnym kontekście i mają odnosić się oraz komentować bardzo konkretne zjawiska w określonym czasie. Cóż, każdy, kto twierdzi, że dzieła sztuki mogą mieć niezmiennie to samo znaczenie, oszukuje sam siebie.

"Beauty Rest" z cyklu Bringing the War Home: House Beautiful

Warszawska wystawa "Poradnik dla zagubionych: Jak odnieść sukces w nowej Polsce" z każdym dniem będzie się zmieniać. W sali, do której wchodzą zwiedzający przez cały czas trwania wystawy (czyli do 18 maja 2014) odbywać się będą kolejne debaty poświęcone tematom:

- Gender - płeć kulturowa, czyli jak być kobietą w nowej Polsce?

- Mieszkalnictwo

- Praca

- Jak być artystą w nowej Polsce?

- Środowisko i przemysł

- Migracja

- Co powinniśmy umieścić w nowym muzeum żydowskim?

- Czy powinna istnieć polska kolonia na Marsie?

Salę wypełniają "kioski", które można przestawiać, na ścianie jest miejsce do pozostawiania własnych śladów. Jak mówi Martha Rosler - mogą to być rzeczy mądre, mogą to być głupoty, ludzie mają prawo zostawić swój ślad po wizycie, komentarz do tego, co zobaczyli. Na sali jest też toaletka, dokładnie taka, jaką znaleźć można w teatrach i studiach telewizyjnych, szlaban, parawan i wielka dmuchana biało-czerwona rakieta.

2. Po co zaprzątać wasze głowy?

Pozostałe sale to prezentacja najważniejszych projektów Marthy z różnych okresów jej działalności. Seria domowo wojenna "Bringing the War Home: House Beautiful" - wstrząsające, a jednocześnie nacechowane sporą dawką czarnego humoru fotomontaże zderzające świat radosnych, pięknie ubranych i skupiających się na własnej egzystencji ludzi z folderów reklamowych, z rzeczywistością utrwalaną na zdjęciach przez fotoreporterów wojennych. Za różową kotarą odkurzaną przez elegancką panią domu płoną budynki. Dwie modelki robią sobie selfie, a za nimi w designerskich fotelach trupy dzieci. Zadowolony z siebie i pogrążony w konsumpcji świat Zachodu taki, jakim go przestawiają media kontra świat, który jest tuż za rogiem, może właśnie nawet zaraz za zasłonkami, świat w którym przelewana jest krew, a podwórka to nie place zabaw, tylko pola bitwy.

kolejny z obrazów w cyklu kolejny z obrazów w cyklu "Bringing the War Home: House Beautiful"

Inna sala. Współczesne panoptikum. Po środku krzesła ustawione w okrąg. Można usiąść na każdym z nich i obserwować jeden z kilkunastu telewizorów, a w nich opowieści sąsiadów Marthy z Greenpointu, historie o wykluczeniu, problemach mieszkaniowych i innych problemach, z którymi musza się mierzyć. Między to wszystko wkraczają nagle ekipy telewizyjne. Chociaż przyszli tu ze swoimi statywami, kamerami, kablami i mikrofonami na chwilę,  ironicznie wpisują się w całą tę telewizyjną instalację.

Telewizja kontra telewizoryTelewizja kontra telewizory

Martha Rosler mówiła o nieustannej potrzebie aktualizowania, ale wiele z prezentowanych w CSW filmików nie wymaga żadnej aktualizacji. Ot, choćby słynna "Semiotyka kuchni" z 1975 roku - krótkometrażowy film, w którym Rosler, niczym badacz i tłumacz, objaśnia znaczenie poszczególnych przedmiotów kuchennych tak, jakby były to obiekty z innego świata... "W jak Wok, jedno z najbardziej wszechstronnych naczyń..." tłumaczy spokojnym tonem. W kontekście dyskusji o roli i miejscu kobiety oraz mężczyzny w polskim społeczeństwie, film nie traci na aktualności.

- Wybierałam te prace specjalnie w taki sposób, by odpowiadały temu, co dzieje się w Waszym kraju. W innym wypadku - po co zaprzątać Wasze głowy?- mówi artystka. No właśnie, tytuł jej polskiej wystawy zawiera sformułowania "poradnik" oraz  "dla zagubionych". Ktoś na sali zabiera głos i podkreśla: Ja nie jestem zagubiona!. Martha uśmiecha się. Tytuł jest przewrotny, a w oryginalnej, angielskojęzycznej nazwie nie ma nic o gubieniu się, mowa za to o zakłopotaniu (perplex).

3.  Wetknąć kij w mrowisko i wyjść do ludzi

Kiedy przejdziemy do następnej sali Martha opowie, że uwielbia prowokować. Nie chce stawiać czytelnych pytań, tym bardziej nie zamierza dawać jednoznacznych, ani nawet dwuznacznych odpowiedzi.

- Jesteś jak Sokrates? - pytam.

- Trochę tak, lubię zrobić zadrapanie, żeby ludzie sami zaczęli stawiać pytania, a potem dawać odpowiedzi. Lubię wetknąć kij w mrowisko.

Jej warszawską wystawę otworzyła debata o gender z udziałem Anny Grodzkiej. To nie jest dyskretne drapanie, to machanie czerwoną płachtą przed ślepiami byka. Martha wyjaśnia, że główne tematy wystawy były dyskutowane tygodniami. Jeszcze zanim pojawił się plan wystawy, Rosler wiedziała już, że kwestia płci i ich roli w życiu społecznym jest istotna dla Polski. Skąd wiedziała? Cóż, mieszka na Greenpoincie. Z dumą przyznaje, że od ponad dwudziestu lat dzieli przestrzeń z polskimi, włoskimi i irlandzkimi emigrantami. Polacy jako społeczność fascynowali ją. Dzięki prężnie działającym sklepom miała dostęp do krajowej prasy: od Naszego Dziennika, przez Rzeczpospolitą i Gazetę Wyborczą, po tygodniki opinii i kobiecą prasę kolorową.

"Greenpoincki" wątek wystawy Marthy Rosler

Z czasem artystka zaczęła drążyć dalej, aż wspólnie z przyjaciółmi z naszego kraju, kuratorami i współpracownikami doszła do momentu, w którym spotkała się z nami - publicznością. Do CSW postanowiła wprowadzić bardzo proste i minimalistyczne symbole kolejnych tematów. Rosler po raz kolejny podkreśla, jak ważne było to, aby odwołać się do aktualnych polskich problemów, bliskich przeciętnemu człowiekowi. Ale czy przeciętny człowiek ma szansę tu przyjść? Jeśli się odważy - proszę bardzo. Pytam Marthy, czy wystawa celowo jest darmowa i ogólnodostępna? Owszem. Niestety nie da się zlikwidować niewidocznych barier. Wiele osób, dla których taka wystawa mogłaby być inspirującym wydarzeniem, może wyjść z założenia, że galeria sztuki to nie jest miejsce dla nich, że są zbyt przyziemni. - Chciałam wyjść z moimi pracami i spotkaniami bardziej do ludzi, wejść w przestrzeń publiczną, ale to było nie do wykonania. Nie przy tym nakładzie środków.

Ciekawość drugiego człowieka, gotowość do myślenia to, podobnie jak wstęp na tę wystawę, rzeczy darmowe. Czy ogólnodostępne? Nie wiem. Sami powiedzcie.

MARTHA ROSLER. Poradnik dla zagubionych: jak odnieść sukces w nowej Polsce.

15.02 - 18.05.2014

CSW Warszawa, ul Jazdów 2

tel. 022 628 12 71

Więcej o: