FOCH! i OCH! - blogi z gwiazdami

Napiszę to już w leadzie, bo nie wytrzymam: blog Aleksego, syna Ani Oki, zdobył bardzo prestiżową europejską nagrodę!. OCH! Gratulujemy i jesteśmy niesamowicie dumne, że mamy w zasięgu taką prawdziwą gwiazdę internetu. Dziś będzie więc o gwiazdorstwie.

Książki na czacie zajęły drugie miejsce w Europie w kategorii do 18 lat w konkursie na najlepsze treści dla dzieci i młodzieży w internecie, organizowanym pod auspicjami Unii Europejskiej. O tym, że blog 13-letniego Aleksego jest wart lektury, nawet jeśli ma się lat nieco więcej, pisałam już kiedyś w moich FOCHACH i OCHACH. Ta nagroda cieszy niesamowicie nie tylko dlatego, że przypadła w udziale synowi naszej redakcyjnej koleżanki (oczywiście nasz podziw wobec macierzyńskich talentów Ani Oki jest ogromny - czy ona karmi te swoje dzieciory czymś stymulującym rozwój mózgu?). Cieszy, że w świecie, w którym gwiazdy coraz częściej słyną tym, że dały komuś w twarz (albo co innego dały) są wciąż przestrzenie, w których zostaje doceniony młody człowiek zajmujący się czymś tak archaicznym, jak czytanie książek. To jest super i myślę sobie o tych wszystkich mądrych, pełnych entuzjazmu dzieciakach - młodych naukowcach, którzy zdobywają w różnych światowych konkursach nagrody, robiąc rzeczy fajne, ciekawe i wartościowe, a wiadomości o ich sukcesach prawie w ogóle nie przebijają się do świadomości społecznej. Dlaczego nie zostają narodowymi bohaterami na równi z Kowalczyk i Stochem? Nie wiem, ale jeszcze raz zawołam: brawo Aleksy! Dla mnie jesteś gwiazdą!

Żeby nie było tak miło i świat pozostał w równowadze, zostałam w tym tygodniu skonfrontowana z istnieniem czegoś takiego jak platforma dla blogujących gwiazd BlogStar.

To platforma, gdzie znani i lubiani blogują, opowiadając przy okazji o swoim życiu, zainteresowaniach, modzie, pracy. Otwarcie wyrażają swoje opinie, chwalą i ganią. Szczerzy do bólu - bo tu mają do tego prawo.

OK, zawsze fajnie sprzedać jeszcze trochę wiadomości o prywatnym życiu gwiazd, bo internet i prasa kolorowa dają nam tego zdecydowanie za mało. Ale skoro to osobiste blogi, to może warunkiem jest choć podstawowa umiejętność pisania (tu roześmiałam się w głos - znam przecież ghostwriterów produkujących "gwiazdorskie" felietony, autobiografie i powieści - blogusia też mogą pisać). A może kluczem będzie tu owa szczerość i zobaczymy co tam siedzi pod warstwą medialnego lukru? W każdym razie: poczułam się na tyle zaintrygowana, by przyjrzeć się z bliska. I pożałowałam tej decyzji - są rzeczy, których lepiej nie wiedzieć.

Po pierwsze z całej listy gwiazd świecących światłem odbitym od szklanego ekranu, z nazwiska znałam kilka m.in.: Olgierda Łukaszewicza, Annę Samusionek, Dorotę Gardias i Annę Popek (kto namówił na to pana Olgierda? Niech się smaży w piekle). Nazwiska większości nie mówią mi nic i z niczym się nie kojarzą, ale nie martwi mnie to jakoś bardzo, powiem szczerze. Bo ci, których znam dostarczyli aż nadto materiału do przykrych rozmyślań. Poza powracającym pytaniem: kto na litość namówił kogoś o intelekcie i klasie Łukaszewicza, do udziału w tym humbugu, po zapoznaniu się z blogową twórczością wymienionych pań wiem, że z frazy "szczerzy do bólu" prawdziwy jest tylko ból.

Dorota Gardias pisze głównie o swoim świeżym macierzyństwie (zupełnie przypadkiem w nowej ramówce TVN znalazł się jej program "Projekt Mama", w którym rozważane są niesamowicie "kontrowersyjne" kwestie, np. czy pozwalać dziecku spać w swoim łóżku. Obejrzałam ten odcinek i bardzo polecam ze względu na panią psycholog, która do wychowania dzieci zaleca metody rodem z tresury psów, takie jak unikanie kontaktu wzrokowego). Pisze w tonie milusio-słodziusio-jestem mamusią. Choć właściwie najwięcej jest o "powrocie do formy" i "walce z oponką", bo jak wiadomo to jest esencja gwiazdorskiego macierzyństwa, by absolutnie nie było widać, że kobieta rodziła. Prawda ekranu jest bowiem bardzo dziwną wersją prawdy.

Anna Popek dla odmiany szczerze poleca książki w tym swoją własną, napisaną wespół z siostrą. Co za książka? Inkrustowana!

(...) to pochwała prowadzenia domu i życia domowego inkrustowana sprawdzonymi przepisami i ładnymi zdjęciami.

Ale najbardziej szczera ze wszystkich jest Anna Samusionek, ta której sąd ograniczył prawa rodzicielskie, a jej córkę umieścił w rodzinie zastępczej, nie dając jej prawa do widzeń. Ta bardzo szczera kobieta kompletnie pomija takie nudne rzeczy jak wyroki sądu, pisząc o tym jak fajnie jest pójść na lodowisko, czy pobiegać o zmierzchu. Całą sytuację ze swoim byłym mężem Krzysztofem Zuberem (bardzo nieciekawa postać, swoją drogą) i toczącą się sądową batalię kwitując jedynie wydanym w sierpniu (a więc przed orzeczeniem sądu który umieścił dziewczynkę w rodzinie zastępczej - niedawno ta decyzja została podtrzymana) oświadczeniem - pisownia oryginalna:

Szanowni Państwo pragnę poinformować, że bez względu na ilość oszczerstw na mój temat, które ukazały się i w najbliższym czasie jeszcze się ukarzą, nie zamierzam brać udziału w czymś, co w oczywisty sposób niszczy moje jedyne i ukochane dziecko.

Jakoś jej nie wierzę, niestety.

Więcej o: