Nic nie może przecież wiecznie trwać, no chyba że "Moda na Sukces"

O fenomenie tego serialu pisało już wiele osób. Wiele osób wyśmiewa też jego istnienie. O jakim serialu mowa? Otóż o "Modzie na Sukces", do której mam wielki sentyment, a dzięki zdjęciom Pawła Jeża, który miał okazję podglądać kręcenie tej opery mydlanej od kulis, postanowiłam wrócić do starych dobrych Forresterów.

Moda na SukcesModa na Sukces

Dawno temu wspominałam Wam, że mam sentyment do tej opery mydlanej. Jakby nie było pierwsze odcinki były emitowane w Polsce w czasach mojej młodości. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, ale serial ten ma już 27 lat! Można go nie oglądać, można się z niego śmiać, ale o jego istnieniu wie chyba każdy. Nie da się też ukryć, że jest on mocno zakorzeniony w naszej popkulturze. Powstają memy z bohaterami, powstają dowcipy na temat serialu, można też prześledzić (na wesoło) w ciągu 6 minut cały BARDZO zawiły układ miłosny pomiędzy bohaterami.

O istnieniu "Mody na Sukces" wie chyba każdy, ale wydaje mi się, że mało osób w ogóle zastanawia się nad tym, jak ten serial powstaje i jakie zaplecze techniczne potrzebne jest do jego powstania. Jak wspomniałam na początku udało nam się otrzymać zdjęcia z planu filmowego, które chciałabym Wam przedstawić.

.

Powiem szczerze, że byłam zdziwiona jak zobaczyłam zdjęcie rozrysowanego planu przymocowanego do tablic. Po prostu nigdy nie zastanawiałam się jak dużo miejsca zajmuje taki plan. Dodatkowo dla mnie osobiście oznacza to, że cała ekipa podchodzi profesjonalnie do swojego zadania i serial jest po prostu produkowany na wysokim poziomie. Wszystko ma swoje miejsce. Na potrzeby produkcji powstają nawet specjalne tablice ze skrawkami materiałów, które są wykorzystywane na planie filmowym. O ile logo i bohaterowie ulegają jakiejś przemianie/wymianie, to wnętrza pomieszczeń nie bardzo. I to jest jeden z powodów istnienia takiej tablicy. Przez 27 lat to umówmy się wszystko wymagało odświeżenia.

.

Dodatkowo serial w całości kręcony jest w studio, gdzie nawet momenty, kiedy akcja dzieje się "na dworze" są dokładnie przygotowane przez scenografów i nie ma tam miejsca na np. rozkwitający kwiat. Kwiat taki to może być co najwyżej uszyty z odpowiednich materiałów. Swoją drogą dla mnie dyskusyjne są same wnętrza pod względem elegancji i stylu, który mają prezentować. Tutaj mogłoby jednak coś się zmienić. Bo o ile w latach 90. było może stylowo, to obecnie jest dość przaśnie, a tytuł serialu jednak zobowiązuje! Z drugiej strony - ile osób, tyle gustów, więc to, że mi się nie podoba wystrój o niczym nie świadczy. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby były robione badania opinii publicznej czy mają "wyremontować" jakiś pokój w rezydencji Forresterów, a widzowie mówią NIE.

.

Osobiście uważam, że twórcy MnS wykonują kawał bardzo dobrej roboty i swojego zdania nie zmienię. Wspomniałam, że można się śmiać z MnS za głupie dialogi czy za samą akcję, ale nie odmawiajmy jej proszę "wielkości", bo bycie tyle lat na ekranach telewizyjnych to jest wyczyn. Umówmy się, ale to jest pełnoetatowa praca dla wszystkich biorących udział przy produkcji. Poczynając od aktorów, a na garderobianych kończąc. Jeżeli jeden wątek potrafi ciągnąć się przez 40 odcinków co się równa jednemu, dwóm dniom w czasoprzestrzeni MnS, to trzeba doskonale wiedzieć w jakim stroju dany aktor ma występować przez te wszystkie sceny. To są szczegóły, ale jednak bardzo istotne dla spójnego przekazu, o który starają się twórcy. Duże wrażenie zrobiły na mnie zdjęcia garderoby, która jest po prostu jakimś hangarem. Niesłusznie zakładałam, że aktorzy występują w strojach wypożyczonych, które po nakręceniu jakiejś sceny są zwracane do wypożyczalni lub do sklepów. Moja niewiedza na pewno wynika z faktu, że nigdy nie byłam na żadnym planie serialu i nigdy tak naprawdę nie interesowałam się tym jak wygląda jego produkcja. Niemniej wielkość garderoby MnS robi spore wrażenie.

Z ciekawostek dowiedziałam się również, że zdjęcia trwają cztery dni w tygodniu po 8-10 godzin dziennie. Ja mam od razu skojarzenia z chodzeniem do biura, które po prostu trochę inaczej wygląda. Ciekawostką jest również fakt, że MnS została wpisana do księgi rekordów Guinnessa z uwagi na to, że serial doczekał się emisji w prawie stu krajach. To moim zdaniem jest kolejny dowód na to, że MnS to wielka produkcja.

.

Już dawno temu zastanawiałam się na czym polega fenomen "Mody na Sukces" i dochodzę do wniosku, że na czasie emisji jednego odcinka. Odcinki trwają po dwadzieścia minut, z czego dziesięć to są przypomnienia z poprzednich odcinków. Nie dziwne zatem jest, że jeżeli ktoś się wciągnie w jakiś wątek to nie odpuszcza następnych odcinków, aby nie przegapić jego rozwiązania. Oczywiście może to potrwać nawet kilka lat, no ale cóż... Warto czekać. Z własnego doświadczenia wiem, że nawet jak nie oglądam MnS przez dwa, trzy lata i jakoś przypadkiem się na nią natknę, to dość szybko mogę połapać się w akcji. Oczywiście doszli jacyś nowi bohaterowie, ale główne intrygi nadal nie były rozwiązane, dzięki czemu czułam się jak w latach 90., kiedy serial startował w polskiej telewizji.

Tak jak wspomniałam w przypadku MnS mamy specyficzny mechanizm przeciągania wątków po kilkanaście - kilkadziesiąt odcinków, ale to jeszcze nic. Najlepszy moim zdaniem jest fenomen totalnie absurdalnego momentami scenariusza. Wątki te powinny być nagradzane jakąś nagrodą. Serio. Weź, wpadnij na to, napisz to i jeszcze sprzedaj. Scenarzyści - chylę czoła.

Żeby nie być gołosłowną przedstawiam przykład powracającej z zaświatów Taylor Forrester. Pani Forrester miała zginąć w wypadku samolotowym, ale została uratowana przez jakiegoś księcia. No bajka czyż nie? Żeby nie było to takie proste to zaznaczę, że pochowano ciało Taylor, które okazało się nie być jej ciałem tylko kukłą, którą podmienił ów książę. Skąd on wiedział, że Taylor jest Amerykanką i gdzie mieszka jej rodzina i w ogóle kiedy będzie pogrzeb, nie wiadomo, ale po co drążyć temat. Najważniejsze, że stali widzowie łyknęli to i można było dalej przedstawiać przygody pani Taylor.

W MnS mamy do czynienia ze zjawiskiem, które nosi nazwę SORAS (Soap Opera Rapid Aging Syndrome), a polega ono na szybkim dorastaniu zazwyczaj małego dziecka i przemienieniu go w aktora dorosłego. Tutaj zjawisku SORAS zostały poddane zarówno dzieci Brooke Forrester, jak i wspomnianej wcześniej Taylor.

.

Kolejnym ciekawym zjawiskiem jest wymiana aktorów. Komuś kończy się kontrakt, ktoś jest znudzony grą lub stoją za tym jeszcze inne przyczyny i ciach! Na jego miejsce pojawia się nowa twarz. Początkowo widzom może trudność sprawiać utożsamianie nowej twarzy ze starym bohaterem, ale zazwyczaj szybko się do tego przyzwyczajają. Nie umiałabym zliczyć ilości bohaterów, którzy ulegli wymianie w MnS, ale chyba najbardziej spektakularną zamianą jest jednak odejście głównego bohatera Ridge'a Forrestera granego przez Ronna Mossa. Pan Moss zdecydował się opuścić serial po 25 latach grania w nim. W chwili obecnej postać Ridge'a odgrywa Thorsten Kaye.

Najważniejsze chyba w tym wszystkim jest to, że wymiana aktorów nie przeszkadza tak naprawdę stałym widzom. To w końcu dla nich przez tyle lat kręcony jest ten serial. Czasami zastanawiam się, ile to jeszcze lat może potrwać, ale patrząc na to, ile lat to już trwa nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie.

Wszystko się zmienia, ale "Moda na Sukces" jest wieczna.

fot. Paweł Jeż