Dziewczyna z fochem - Carey Mulligan w "Co jest grane, Davis?"

Od kilku dni w kinach nowy film wspaniałych braci Coen. Film też wspaniały, choć ciągnie się jak gumka z majtek, sporo w nim muzyki folkowej (co może być dla niektórych minusem) i jest historią w zasadzie trochę o niczym. Ale jest w nim przeurocza Carey Mulligan - dziewczyna z fochem.

Zanim przejdę do nieobiektywnej oceny tego pięknego filmu, chciałabym się pozachwycać samą Carey. Dostałam co prawda burę od kolegi, co siedzi dwa biurka dalej - że żadna ze mnie fanka, on ją widział w 2006 roku na deskach londyńskiego teatru w "Mewie" Czechowa i tam, w roli Niny, była przewspaniała. Ja nie widziałam i zachwycam się nią raptem od "Była sobie dziewczyna", czyli tylko pięć lat, ale też szczerze - tyle mam na swoje usprawiedliwienie.

Chcesz znowu spać na mojej kanapie? / copyright: Alison Rosa  2012 Long Strange Trip LLCDziewczyna z fochem / copyright: Alison Rosa 2012 Long Strange Trip LLC

Carey przyzwyczaiła nas do ról miłych, cichych, wycofanych, zamkniętych w sobie dziewcząt. Aparycja dziecka w zestawieniu z dojrzałością spojrzenia i jakąś taką zgodą na monotonię istnienia. Zwłaszcza jej rola W "Drive" (moment przerwy na kilka westchnień do Ryana... już) jest ilustracją tego emploi.

Nie wykażę się zbytnią oryginalnością, zwierzając się Wam, że najbardziej podziwiam jej rolę Sissy Sullivan we "Wstydzie". Ten smutek i weltschmerz! To melancholijne spojrzenie! Nie dziwi, że jej subtelne wykonanie "New York, New York" wywołało skrytołzę u zimnego Fassbendera.

"Była sobie dziewczyna", "Nie opuszczaj mnie", "Wielki Gatsby" - główne role w tych filmach, wszystkie niezłe i ciekawe, ale wciąż pokazywały ją jako delikatną, kruchą. Jak się aktorka sprawdza w takich rolach, wiadomo - można ją dożywotnio eksploatować w grze na tej samej nucie. Jest wiarygodna, widz wie, czego się spodziewać. Ja się zawsze bardzo cieszę, gdy takie przyzwyczajenie zostaje brutalnie zmiażdżone.

Dlatego właśnie podoba mi się decyzja braci Coen o obsadzeniu jej w roli dziewczyny z fochem. Jej Jean Berkey z "Co jest grane, Davis?" to dziewczyna podskórnie wnerwiona, źle nastawiona, rozczarowana i zirytowana. Ma ku temu powody, ale - bez przesady - nie takie problemy miewają filmowe bohaterki i noszą piękny uśmiech, gotując się w środku. Ona jest co prawda mistrzynią powściągliwości, ale czujemy, że wybuch, który może nastąpić, zmiecie z powierzchni ziemi kilka nowojorskich przecznic.

Jean jest żoną Jima (Justin Timberlake), ale ma romans z jego przyjacielem - tytułowym Llewynem Davisem (Oscar Isaac). Irytuje ją cały świat, więc i obaj panowie. Rozmowa Jean z kochankiem na ławeczce jest feerią ciętych przytyków. Coenowie lubią inteligentne dialogi, tu przeznaczyli sporo miejsca dla Carey. Nie jest wprawdzie centralną postacią filmu, ale gadane ma takie, że głównie ją pamiętamy. Pretensje pyskatej i zgorzkniałej Jean to momenty, na które najbardziej czekałam podczas tej wizualnej uczty.

W ogóle warto zobaczyć ten film. Nawet jeśli nie jesteście przekonani do takiej muzyki (w uprzedzam, że istnieje ryzyko, że się przekonacie), zachwycą Was zdjęcia. Film jest przepiękny kolorystycznie. Zresztą Coenowie słyną z dbałości o detale, więc nie dziwi, że oddali "epokę" - wczesne lata 60., nowojorskie knajpki, chłód, który dręczy głównego bohatera - wszak nie ma płaszcza, (ale to nie jedyny powód, wiadomo - jest na celowniku dziewczyny z fochem).

Ofiara focha z kotem / copyright: Alison Rosa  2012 Long Strange Trip LLCOfiara focha z kotem / copyright: Alison Rosa 2012 Long Strange Trip LLC

Wspomniałam na wstępie, że to trochę historia o niczym. To dość niesprawiedliwe, zwłaszcza, gdy wiemy, że postać Llewyna Davisa jest ponoć luźno inspirowana historią realnego muzyka Dave'a Van Ronka. Mam na myśli to, że właśnie urok tego filmu polega na tym, że nie dostajemy tu zamkniętej historii, raczej pewien wycinek z życia człowieka, któremu się w życiu niezbyt udaje. No i jeszcze ten kot... Jako jedyny ma chyba odwagę decydować o sobie. (Tu powinien się jeszcze znaleźć długi i przenikliwy fragment o Johnie Goodmanie, aktorach z serialu "Dziewczyny", których możemy podziwiać w tym filmie oraz znacznie dłuższa wypowiedzieć na temat Justina T., który został sprowadzony tylko do roli męża, ale... Zostawmy to. Foch Carey jest tematem i kropka).

To jeszcze Wam dam coś do posłuchania, bo to piękne - niewiele co prawda tu miny Carey, wręcz akurat w tym wycinku wygląda zaskakująco słodko i miło...

A skoro już poruszyłam temat filmowej dziewczyny z fochem - to czekam na Wasze propozycje takowych. Dla mnie aktorką, która urodziła się po prostu z fochem na twarzy jest np. Julia Stiles. Ona zawsze wygląda, jakby miała ochotę komuś przylutować. Kto jeszcze?

Serio? Ja mam focha? / www.superiorpics.comSerio? Ja mam focha? / www.superiorpics.com

Więcej o: