Czego uczą nas filmy: Wielkie piękno

Tak mi się ten film podobał, że aż muszę Was na niego wysłać! Jest poetycki, mało w nim wartkiej akcji, do tego trwa ponad dwie godziny - to może zniechęcić, przyznaję. Ja się na niego wybrałam w trybie lenia, po ciężkim dniu, walcząca z sennością. Bałam się, że zaliczę na nim drzemkę życia, a tymczasem zaliczyłam zachwyt i wzruszenie. I smutek, gdy się skończył.

"Wielkie piękno" w reżyserii Paolo Sorrentino kipi od znaczeń. Można ten film obejrzeć jako historię podstarzałego playboya z klasą, który obserwuje bacznie otaczający go świat i ku uciesze gawiedzi co jakiś czas dzieli się jedną ze swoich głębokich refleksji. Wejdziemy tu oczywiście na grząski grunt rozważań, czy i gdzie ta głębia. Internety kochają takie dyskusje, więc zaraz się dowiemy wiele o tych, co głębię widzą i czują. A może jej tam nie ma? HA! Na pewno jej tam nie ma, kolejny przeintelektualizowany film o niczym. Jeśli "o niczym" znaczy "o życiu" - to ja się w pełni zgadzam. Można też czerpać przyjemność z odkrywania coraz to nowych filmowych smaczków. Nie ma tu niepotrzebnych scen, wszystko jest po coś, a utkana z tego koronka powala precyzją i pięknem.

Znudzony, wycofany / www.cinema.studionews24.comZnudzony, wycofany / www.cinema.studionews24.com

Jestem bohaterem zafascynowana, więc chętnie mu tę wspomnianą głębię przypiszę. Z drugiej strony wiem, że często taka elokwentna powłoka erudyty skrywa pustkę i wypalenie, zresztą tu nie ma znaczenia, czy to podejrzenie jest słuszne. Jep Gambardella kończy 65 lat. Świętuje hucznie i w iście celebryckim stylu. Wielka impreza, istne szaleństwo. Średnia wieku jego gości zresztą jest dość wysoka, wiele osób to jego długoletni przyjaciele, towarzysze, współpracownicy. Są też piękne młode i starsze kobiety. Niektóre są wyraźnie chętne, ale Jep zdaje się mieć już dość powierzchownych relacji.

Śmierć się zbliża, powoli wyciąga macki po bohatera. Nie, jeszcze nie teraz. Jest zdrowy, silny, pełen wigoru. Ale czuje już oddech tego, co nadejdzie przecież prędzej czy później. Zawłaszcza, że śmierć sięga pomalutku po różne postacie z historii życia Jepa. I, co straszne i ciekawe - niektórym dopiero przez to nadaje znaczenia. Czy jednak bohater, który zdaje się mieć serce na dłoni, nie jest tak naprawdę zepsutym cynikiem? Jest w tym filmie pewien wątek, który urywa się nagle i nie powraca najmniejszym echem. On dla mnie świadczy o pozie Jepa. Ciekawe, czy macie (będziecie mieć) podobne odczucia.

Pojawia się kilka lekko podanych, okraszonych ciekawie skonstruowanymi scenami i barwnymi dialogami motywów, które mogą posłużyć za przykład dla pokoleń. Czego zatem ten film może nas nauczyć?

Ważne są korzenie

Totalnie abstrakcyjna postać Świętej, (o której nie będę tu pisać zbyt wiele, by Wam nie popsuć przyjemności z oglądania jej w filmie) przekazuje bohaterowi ważną prawdę życiową: korzenie są niezwykle istotne. Ona traktuje to dość dosłownie, bo się nimi po prostu (aż?) żywi. Jep czyta to tak, jak i Wy powinniście. Wyrusza w podróż do miejsca, które wpłynęło na jego "tu i teraz". Rzym to piękne miasto, symboliczne. Ale wpływ na nasze życie mogą mieć też rzeczy drobne.

Kto nie ryzykuje, ten się nudzi

Piję tu do mrożącej krew w żyłach (na pewno u głównej postaci tegoż fragmentu) scenie z nożami. Czegóż nie zrobimy, by być w centrum wydarzeń i by krew w żyłach, po uprzednim zamrożeniu, następnie zaczęła krążyć szybciej? Podjęcie ryzyka o rozpoczęciu relacji z drugim, zupełnie nieznanym człowiekiem to przecież też loteria. Banały, co? Ale jakie prawdziwe.

www.gqitalia.itwww.gqitalia.it

Dbajmy o pozory...

...dla niektórych osób, to wszystko, co mają. Po co nazywać po imieniu to, co jest dla wszystkich oczywiste? Czy naprawdę wyrzucenie z siebie tego, co się naprawdę myśli może coś zmienić?

Nie róbmy z dzieci artystów na siłę

Twoje dziecko kocha malować, występować przed tłumem ludzi? Czerpie z tego przyjemność i całe się do tego garnie? Cudownie! Popieraj, wspieraj, pomagaj. Ale jeśli twoje dziecko zamiast być maskotką imprezy, chce siedzieć w kuchni i jeść z podłogi - nie zmuszaj go do niczego. Może ewentualnie, by jednak jadło ze stołu. Przejmująca scena artystycznej aktywności małej dziewczynki budzi wiele emocji. I jest tak wymowna, że aż boli.

Obraz (pełen) rozpaczy / www.media.npr.orgObraz (pełen) rozpaczy / www.media.npr.org

By być artystą, trzeba nabić sobie (niejednego) guza

Piękne jest w tym filmie obnażanie pustki świata wyższych, artystycznych sfer. Bohater, który balansuje pomiędzy normalnością a piedestałem może się z tego pośmiać, bo zdaje się mieć do siebie dystans. Ale jakże kuszące i zabawne jest negowanie sztuki - dokładnie tak samo, jak nadawanie jej przejawom metafizycznych znaczeń. Nie jest na pewno łatwo przemawiać do maluczkich, gdy rządzi tobą (niezrozumiałym artystą) niezwykła wewnętrzna energia.

Goń za tym, co dla ciebie ważne

Na przykład za młodością i pięknem. Niezwykła jest surrealistyczna scena w poczekalni cudotwórcy - chirurga plastycznego. Przy czym wątek lojalności, podjęty przy okazji, także kładzie na łopatki. Pamiętajcie - dla każdego ważne jest coś innego.

Bądź osobą godną zaufania

To daje dostęp do wielkiego piękna. A gdy już ten dostęp masz, nic nie stoi na przeszkodzie, by się nim podzielić z bliskimi. Jeśli im ufasz.

Trzeba bacznie przyglądać się rzeczywistości

Tyle niezwykłych rzeczy dzieje się dookoła. Tyle drobnych, a pięknych wydarzeń. Uwielbiam takie filmy za to, że mi o tym przypominają. Ten stan trwa niestety krótko, bo zaraz się zaczyna gonitwa za codziennymi sprawami i nie będę przecież podziwiać każdej dupereli, która akurat jest niedaleko - zwyczajnie dlatego, że w biegu jej nie widzę. A szkoda wielka. Z drugiej strony - kto ma dziś czas, by się tak nonszalancko przechadzać i zatrzymywać co i rusz, podziwiając żyrafy?

Miejcie wylane, a będzie Wam dane / www.contini.blogautore.repubblica.itMiejcie wylane, a będzie Wam dane / www.contini.blogautore.repubblica.it

Warto słuchać muzyki operowej

Wprowadza podniosły nastrój. Obieranie ziemniaków do "La Traviaty" może nabrać szlachetnego charakteru. Śmiejecie się? Zróbcie kilka takich eksperymentów. Nigdy nie byłam rozentuzjazmowaną fanką tego akurat rodzaju muzyki poważnej, a tu... Ten film, w swej powolnej kontemplacji świata nabiera piękna (wielkiego!) dzięki tej muzyce.

Bądź bogata!

To niewiele ułatwia w życiu uczuciowym, jeśli jesteś pusta, facet i tak przy tobie długo nie wytrzyma, ale przynajmniej masz piękne mieszkanie, ładne ciuchy. Rozrywką może być robienie sobie zdjęć, codzienne przynajmniej jednego, by zobaczyć, czy coś się w tobie zmienia, czy lepiej siebie dzięki temu rozumiesz (och, piękne - jakbym czytała kolorowe babskie wywiady!). Na pytanie czym się zajmujesz, bez względu na stan konta, możesz powiedzieć: jestem bogata. To niezły otwieracz znajomości. Prawdopodobnie dużo ci powie reakcja rozmówcy.

Wzruszaj się!

To dobre dla twoich spojówek, ale nie tylko. Przeżywanie z mokrymi oczami zwykłych sytuacji pozwala je zobaczyć w piękniejszym świetle. Warto czasem dać się ponieść emocjom, porwać magicznej chwili i pozwolić sobie na łzy. Szczególnie to istotne chyba dla mężczyzn, którym nieraz kojarzy się to z okazaniem słabości, a niesłusznie. Wrażliwość jest cenna.

Pozwól przyjaciołom poczuć się jak dzieci

To moja ulubiona sentencja z tego filmu. Dotyka kilku spraw jednocześnie: bądź osobą, która potrafi zrobić dobrze bliskiej osobie, powala jej poczuć się wspaniale. I pozwól sobie czuć się czasem jak dziecko: zadowolone, bezinteresowne, jeszcze nie owładnięte stresem i smutkiem, jaki niesie dorosłość.

"Wielkie piękno" dostało Oscara jako najlepszy film nieanglojęzyczny. To tak dla tych, co celują w nagradzane filmy. Zazdroszczę tym, którzy jeszcze nie widzieli, że ta wielka przyjemność przed nimi.