Trzy najczęstsze problemy intymne

Postanowiłam poruszyć temat mało przyjemny i nieszczególnie apetyczny, ale ważny. Porozmawiajmy zatem o infekcjach pochwy, bo wiele z nas ma ten problem, ale nie bardzo wie, jak sobie z nim radzić.

Drogie panie i panowie, sami wiecie jak upierdliwe są infekcje intymne. Nie dość, że swędzi i piecze, to dochodzą różnego rodzaju upławy, których konsystencja i zapach pozostawia wiele do życzenia. Myślę, że najbardziej wkurzające jest to, że dbamy o higienę intymną, a mimo wszystko łapiemy infekcje jak katar. Potrafimy zmienić dietę, proszki do prania, ale nic nie pomaga. Po miesiączce następuje zmasowany atak zła. Można się załamać, nieprawdaż?

Zwracam się również do panów, bo nasi czytelnicy nie raz, nie dwa udowodnili, że możemy z nimi porozmawiać o różnych "kobiecych sprawach". Poza tym w przypadku infekcji intymnych możemy mówić o wspólnym chorowaniu. W większości przypadków leczenie będzie dotyczyło obojga partnerów.

Nieleczone infekcje mogą doprowadzić do groźnych chorób, takich jak zapalenie gruczołów Bartholina, zapalenie pęcherza, zakażenie układu pokarmowego, płucnego lub zaatakować narządy wewnętrzne. Dodatkowo infekcje można przenosić drogą płciową, więc nie dość, że sami chorujemy, to narażamy na chorobę naszych partnerów. W przypadku kobiet w ciąży nieleczona infekcja może doprowadzić do poronienia lub przedwczesnego pęknięcia pęcherza płodowego. Może również skutkować przedwczesnym porodem.

Nie jestem lekarzem, ale jestem kobietą, która sama przeżyła infekcję i wie jaki dyskomfort to za sobą niesie. Jestem za tym, żebyśmy rozmawiali o naszym zdrowiu, bo może dzięki temu będziemy częściej korzystać z profilaktyki niż z leczenia objawów. Może część z Was pójdzie do lekarza i poprosi o zrobienie badań dla własnego spokoju. Myślę, że po prostu dobrze wiedzieć, że jesteśmy w pełni zdrowi, zwłaszcza, że część chorób może być bezobjawowa. Postanowiłam skupić się na trzech infekcjach, które najczęściej nas atakują.

Waginoza bakteryjna

Wyczytałam, że jedną z najczęściej występujących kobiecych dolegliwości jest waginoza bakteryjna zwana również bakteryjnym zapaleniem pochwy. Trzy na cztery kobiety przynajmniej raz w życiu borykały się z tym problemem, a u wielu ma ona charakter nawracający. Waginoza powstaje wskutek zaburzenia mikroflory pochwy i namnożenia bakterii beztlenowych. Obniżona zostaje liczba pałeczek Lactobacillus i pH pochwy wzrasta powyżej normy. Najczęstsze objawy to upławy białe lub szare, o wyraźnym i nieprzyjemnym rybim zapachu. Czasami towarzyszy świąd i podrażnienie pochwy i warg sromowych. Co ciekawe i bardzo ważne - u niektórych pań nie ma widocznych objawów. Tutaj pomocne jest badanie pH pochwy i ustalenie jej odczynu. Prawidłowy odczyn pochwy oscyluje pomiędzy 3,8 a 4,2 pH.

W leczeniu waginozy najczęściej stosuje się leki miejscowe i antybiotyki. Po kuracji antybiotykiem stosuje się preparaty odbudowujące prawidłową florę bakteryjną pochwy. Nieleczone bakteryjne zapalenie pochwy może być przyczyną bezpłodności, może doprowadzić do zapalenia narządów miednicy mniejszej, a także zwiększa podatność na zakażenie wirusem HIV.

Kandydoza pochwy

Kolejna nasza "koleżanka", to kandydoza pochwy, inaczej zwana grzybicą pochwy. Jak zwykle nazwa adekwatna do schorzenia - po prostu brzydka. Kandydoza pochwy wywoływana jest przez drożdżaki typu Candida albicans. Komórki tego grzyba mnożą się i niszczą pH właściwe pochwie. Kandydoza ma to do siebie, że najczęściej nie zarażamy się nią, a po prostu "łapiemy ją" na drodze endogennej. Oznacza to, że grzyby te bytują w naszym organizmie np. w pochwie i jelicie. Drożdżaki przerywają barierę ochronną organizmu i wywołują infekcję. I znowu mamy do czynienia z utratą pałeczek kwasu mlekowego. Czynnikami, które zwiększają ryzyko występowania kandydozy są nieprawidłowe techniki higieny intymnej lub wręcz przeciwnie - nadmierna higiena pochwy, na przykład irygacja.

Na drożdżycę pochwy szczególnie narażone są kobiety w ciąży, panie chorujące na cukrzycę, te które poddane są antybiotykoterapii lub terapii hormonalnej oraz osoby osłabione po chorobach, w stanach przemęczenia lub stresie. Drożdżyca objawia się swędzeniem i podrażnieniem okolicy pochwy oraz sromu, czasami pojawia się pieczenie podczas oddawania moczu. W kandydozie upławy mają konsystencję twarożku - białe lub żółte grudki. I tak jak w przypadku waginozy infekcja grzybicza może przebiegać bezobjawowo. Tutaj sygnałem do niepokoju może być pieczenie lub ból podczas stosunku lub zaraz po nim. Aby ustalić z jakimi grzybami mamy do czynienia, należy wykonać posiew wraz z hodowlą. Dodatkowo posiew pozwoli na ustalenie, czy na pewno mamy do czynienia z drożdżycą, gdyż podobne objawy dają też inne choroby. W ogóle z tymi grzybami to jest jakaś grubsza sprawa, część pań ma w swojej florze pochwy drożdżaki Candida, a nie wywołują one u nich żadnych dolegliwości.

Rzęsistkowica

Trzecia panienka na naszej orbicie niefajności to rzęsistkowica. To jest dopiero podła przypadłość. Rzęsistkowica jest chorobą pasożytniczą. Schorzenie wywołuje rzęsistek pochwowy, który najczęściej atakuje narządy płciowe kobiety. Zarażenie rzęsistkiem bardzo szybko się rozprzestrzenia na dalsze obszary damskich i męskich narządów wewnętrznych. U pań najczęściej atakowane są pochwa, macica, jajowody, u panów gruczoł krokowy, cewka, pęcherz moczowy. Bardzo ważne - rzęsistkowicą można zarazić się poprzez pocałunek z osobą zakażoną oraz poprzez korzystanie z przedmiotów, które były używane przez chorą osobę.

Rzęsistek pochwowy/pasozyty.net.plRzęsistek pochwowy/pasozyty.net.pl

Zdecydowanie należy unikać siadania na desce klozetowej w publicznych toaletach, nie należy używać tych samych ręczników, bielizny, gąbki czy nawet pościeli - jeżeli nasz partner jest zarażony. Rzęsistkiem możemy zarazić się na basenie, poprzez żywność, gdyż pierwotniaki te potrafią występować w mięsie, owocach, warzywach, rybach i jajkach. Rzęsistkiem możemy zarazić się również od psa lub kota, gdyż nasi pupile mogą być nosicielami pierwotniaka. W grupie podwyższonego ryzyka są osoby, które utrzymują liczne kontakty seksualne z więcej niż jednym partnerem oraz panie, które przeszły menopauzę. Pani, która jest w ciąży i jest zarażona rzęsistkowicą może zainfekować noworodka. Jaki z tego płynie wniosek? Wszyscy jesteśmy narażeni nawet o tym często nie wiedząc.

Jak zapewne zauważyliście, nic nie napisałam o konkretnych lekach, które stosuje się w leczeniu infekcji. Nie zrobiłam tego świadomie. Internet nie zastąpi wizyty u lekarza ginekologa, który po wykonaniu badań dobierze odpowiednie leki. Uważam, że nie należy leczyć się na własną rękę, bo możemy zrobić sobie tylko większą krzywdę. Źle dobrane preparaty mogą tylko pogłębić lub zaleczyć objawy, ale ich nie wyleczą. To, o co chciałabym Was poprosić, to profilaktyka, którą możecie sobie sami zapewnić. Róbcie badania nawet jak nie czujecie się chorzy, oglądajcie swoje ciała i jeżeli zobaczycie tylko jakieś niepokojące objawy, to idźcie do lekarza, nie odkładajcie tego na później.

Na koniec chciałabym się Was zapytać, ile osób kiedykolwiek myślało o tym, że może być nosicielem jakiejś choroby? Nie musicie mi odpowiadać na to pytanie, odpowiedzcie sobie na nie sami. Myślę, że większość wypadków odpowiedź będzie brzmiała to - mnie to nie dotyczy, to oni, nie JA.

Więcej o: