O czym marzy dziewczyna, gdy dotykać się zaczyna

Strażak, hydraulik, listonosz czy malarz pokojowy? Mężczyzna o pięknej, opalonej klacie, w rozpiętej koszuli (lub bez), lekko spocony, bo właśnie wymienił nam kolanko, albo zdjął kotka z drzewa. Serio? Któraś z nas ma fantazje rodem z niemieckich filmów erotycznych?

Mam wrażenie, że to jest bardziej męskie wyobrażenie naszych, kobiecych mokrych wizji, niż rzeczywiste sprośne fantazje płci pięknej. Podpytałam szerokie grono pań i jakoś żadna się nie przyznaje do takich marzeń. Mają za to inne.

Należy zrobić na wstępie rozróżnienie: projekcje do zabaw solo i te, w które kobiety pragną zaangażować partnera. Są jeszcze te, które wyświetlają się po wewnętrznej stronie powiek podczas uniesień z facetem, a tego konkretnego wcale nie dotyczą. Ups!

Wedle wiarygodnych niezwykle źródeł internetowych (ha ha ha) panie marzą o dominacji, podglądaniu lub byciu podglądaną, przebierankach i seksie w publicznych miejscach. Czyli marzą o czymś innym, niż mąż, żona, kołdra, zgaszone światło i ciiii, bo dzieci się obudzą.

Podczas masturbacji kobiety marzą jednak najczęściej o całkiem normalnym, namiętnym, trochę dzikim, albo właśnie leniwym, powolnym i czułym seksie, za to z bardzo konkretną osobą. Często jest to ktoś, kogo znają, może tylko z widzenia, może jedynie z ekranu kinowego. Może jest to ten przystojny brunet, co pracuje piętro wyżej i czasem spotykamy go w windzie. I ma takie ładne dłonie i długie rzęsy.

Albo szczerze, albo wcaleAlbo szczerze, albo wcale

Co ciekawe, kobiece fantazje, w porównaniu z męskimi są hiperszczegółowe. Znaczenie może mieć coś, co z męskiej perspektywy jest zupełnie nieistotne. Może się mylę - och, wytkniecie mi to na pewno, bo kochacie to robić chyba jeszcze bardziej, niż sam seks! - ale jak facet sobie wyobraża seks z gorącą blondynką/brunetką/rudą o biuście małym/średnim/wielkim, to generalnie mu zwisa (tylko to!), czy ona ma na sobie stanik na dwie haftki i pas do pończoch w kolorze burgunda czy może jednak czarny. Kobiety fantazjując są skłonne doprecyzować każdy prążek na koszuli przystojniaka, z którego ją lubieżnie zdejmą.

To może prowadzić do nieporozumień. Jeśli pan powie pani, że marzy mu się, by go powitała któregoś dnia w stroju pielęgniareczki lub następnym razem odkurzała w stroju króliczka Playboya, to NIE MA na myśli konkretnego stroju pielęgniareczki oraz bardzo określonego króliczego ogonka i uszu dokładnie na 15 centymetrów, w tym lewe filuternie oklapnięte. Jeśli natomiast pani zdradzi panu, czego by chciała, to pan dla własnego dobra i wspólnej przyjemności później - powinien nagrać sobie jej wypowiedź i spisać każdy szczegół, który ona przedstawi.

A jeśli ona mówi, że marzy jej się seks na płatkach krwistoczerwonych róż, to sorry Winnetou, ale jeśli będą różowe, to może się nie udać. Przykład oczywiście podaję taki, byście mogli sobie pourągać pod tekstem, ale chodzi mi o następujący przekaz: kobieta prawdopodobnie ma pewien scenariusz i zadowoli ją przeprowadzenie go punkt po punkcie. Oczywiście gdzieś jest miejsce na spontaniczność, ale wyjaśnijmy sobie jedno: mówimy tu o kobiecych fantazjach, a nie o miłych przyczynkach, które w swym dalszym ciągu są już tylko i wyłącznie pełnym uniesień zespoleniem ciał.

Jeśli więc kobieta wyzna, że pragnie, by mówić do niej jak do taniej dziwki, to nie będzie zadowolona, gdy usłyszy słodziutkie świństewka - oj, ale ci wymiętolę te twoje piękne cycunie. Nie. Ona chce gadki jak z tandetnego pornosa i już! Klękaj, liż, ssij, ależ cię wypier..., ty taka i owaka. A jeśli chce leżeć z zawiązanymi oczami i być gładzona piórkiem i lizana przez kwadrans po łydce, to nie liżemy jej po pośladku, gdy stoi i ma na nosie okulary. (Możemy spróbować, ale nie mówmy wówczas: Kochanie, a teraz spełnię twoją fantazję, tę, o której ostatnio mówiłaś). Kobiety podnieca bowiem również, gdy się ich uważnie słucha. Ot, taka prawda.

Dywagacje na temat tego, czy projekcje męża sąsiadki podczas stosunku z mężem jak najbardziej własnym ominę, już o tym kiedyś wspominałam. Jestem zdania, że wszystko jest dla ludzi, póki nikomu nie dzieje się krzywda. Po prostu nie należy krzyczeć w uniesieniu innego imienia, to rozwiąże sprawę.

Moim zdaniem kobietę bardziej podnieca napięcie, które się buduje sekunda po sekundzie, niż sam akt. Dlatego takie coś, choć trąci myszką, może naszą myszkę (kizię mizię?) rozbudzić:

A może po prostu marzymy, by ktoś nam coś ugotował? Nakarmił? W Y M A S O W A Ł miodem?

O czym fantazjujecie? Przyznajcie się!

Więcej o: