Tym razem nie o makijażu odc. 3: sprawdź nową skórę, kup sobie pancerz albo znikaj!

Nowy odcinek, nowe materiały - trwalsze, lepsze i mniej widoczne Tak się bowiem złożyło, że w ostatnich dniach najwięcej pokazywano właśnie takich odkryć. Na szczęście będzie też kilka słów o kryształach, a także o kwantach, teleportacji i rekordach, bo czemu nie?

1. Wybierz nowe materiały

Najpraktyczniejsza z mojego punktu widzenia jest wiadomość o tym, że oto udało się stworzyć sztuczną skórę! No dobrze, sama sztuczna skóra nie jest niczym nowym - zamienniki hodowane z użyciem komórek pacjenta i dodatkiem kolagenu (hej, znacie go już z licznych reklam kremów na zmarchy!) stosowane były już od wielu lat. Na przykład niedawno hitem sezonu w świecie przeszczepów była skóra z takiego białka, które zwą fibryną, ale to, co osiągnęli naukowcy z King's College London i szpitala San Francisco Veteran Affairs Medical Center jest znacznie lepsze! I - co więcej - to odkrycie może stanowić przełom nie tylko w leczeniu pacjentów z rozległymi ubytkami skóry (oparzenia i inne takie), ale też pozwolić na dokładne testowanie kosmetyków i leków stosowanych zewnętrznie bez dręczenia zwierząt. Dotąd nie było to możliwe - stara, wykorzystywana w ratownictwie medycznym sztuczna skóra nie działała dokładnie tak, jak ta nasza naturalna. Owszem, uniemożliwiała odwadnianie organizmu i chroniła organizm przed zakażeniem, ale wciąż pozostawała w tyle za naturalna skórą. Nowa sztuczna skóra hodowana jest na bazie utrzymywanej przez dwa filary z komórek macierzystych. Jedne komórki zowią się w skrócie hESC, a drugie iPSC. A teraz chyba pozwolę Wam poznać je bliżej.

hESC- to są ludzkie embrionalne komórki macierzyste - takie wyprowadzane z embrionów. Brzmi to dość przerażająco, co więcej, już widzę oczyma wyobraźni jak jakiś przedstawiciel frakcji konserwatywnej na komisji bioetycznej zaczyna wykrzykiwać "NO PASARAN!" ale spokojnie, nikt nie urywa płodom główeczek, by pozyskać te komórki. No chyba, że spisek korporacji medycznych i inne mafie fałszują wyniki badań. To komórki pobrane z blastocystów. A teraz łapy w górę kto pamięta czym się różnią blastocysty od człowieka? (odpowiedzi proszę podać w komentarzach). Wracając do hESC - mają fajne cechy. Pierwszą z nich jest nieograniczone namnażanie (fajne słówko na dziś: PROLIFERACJA. Piękne imię dla dziewczynki, prawda?), drugą - teoretyczne przekształcanie się w dowolne organy. Niestety po wwszczepieniu wytwarzały przede wszystkim jakieś paskudztwa, a konkretnie - potworniaki. BLEEE, FUUUU.

iPSC to natomiast - usiądźcie sobie, weźcie głęboki wdech i nie spieszcie się czytając - indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste. Tutaj poczytacie o nich więcej. W skrócie - to nowa nowość, były hitem sezonu jesień/zima 2013, można je łatwo pozyskać od ludzi (kawałek skóry- ciach i po krzyku, już mamy nasze iPSCe iPSCY, iPSCów ). One też się namnażają i dostosowują. Teraz z połączenia tych dwóch dostaliśmy nową skórę. Właściwie to było tak, że sprytni naukowcy nauczyli hESCów i iPSCów tworzenia keratynocytów. Co to jest? Przepraszam, to jeszcze jedno ciekawe słowo na dziś - to te komórki, które są na wierzchu naszego naskórka- one tam dzielą, rządzą, żywią i bronią. To ich zasługa, że nasza własna skóra była dotąd niepodrabialną barierą ochronną. No i teraz udało się wyprodukować dobry zamiennik i wspomagacz. Jako stary atopowiec cieszę się bardzo i kibicuję.

2. Bądź twardy jak błazen!

A konkretnie rawka błazen - mały skorupiak o wielkim duchu, czy jakoś tak. Nie wiem jak tam z duchem, ale z pancerzem rawki jest całkiem dobrze. Te małe kolorowe bydlaki potrafią zatłuc na śmierć oponenta, nie straszne im mury i szyby akwariów.

Mały, agresywny błazenMały, agresywny błazen

Są agresywne, bezwzględne i drapieżne. Żrą mięczaki, potrafią też nieźle pokiereszować ludzi. Dodatkowo zachwycają nie tylko osoby o specyficznych preferencjach kolorystycznych, ale też naukowców. Ci najpierw kombinowali jak tutaj wykorzystać wiedzę o działaniu zmysłu wzroku rawki błazna (mają najdoskonalszy wzrok wśród zwierząt) do tworzenia pamięci holograficznych, a teraz, moi mili grupa pod przewodnictwem Dawida Kisailusa z Uniwersytetu Kalifornii inspirując się układem tkanki w błaznowych "młotach", czyli tych supertrwałych odnóżach - spróbowała ułożyć własną wersję z włókien szklanych. Następnie zaś wykorzystali ten niecny plan do stworzenia nowego, trwalszego materiału kompozytowego. Zakładam, że jest pewnie wśród was ktoś, kto nie odczuwa mrowienia słysząc hasło "materiał kompozytowy", co więcej - może nawet nie wiedzieć co to do jasnej cholery jest. Cóż, to takie tworzywo. Jest lekkie i trwałe, dzięki czemu można z niego robić różne rzeczy, które powinny być lekkie, a jednocześnie trwałe -  na przykład jachty i samoloty.

A: wymysł naukowców B: wymysł rawki błaznaA: wymysł naukowców B: wymysł rawki błazna

Teraz myślę sobie, że to wielka szkoda szkoda, iż żaden z moich tragicznie zmarłych telefonów nie był chroniony przez włókna kompozytowe... chlip. Wracając do pomysłu ekipy z Kalifornii, dzięki ich kombinacjom trwałe stanie się jeszcze trwalsze. Teraz zapewne powołana została druga grupa naukowców, którzy muszą opatentować sposób na odtrwalanie tego nowego wynalazku. Na cholerę komu supertrwały materiał? Takie rzeczy prowadzą do upadku imperiów, zwłaszcza tych, które zajmują się masową sprzedażą tych materiałów.

3. Kryj się!

Dobrze, mylar to nie jest nowość na rynku, robi się z niego filmy, koce kosmiczne i inne takie cudeńka. Niewidzialna stodoła natomiast to nie jest ósmy cud świata, ani żadne tam wielkie odkrycie naukowe, tylko sztuczka optyczna, a właściwie zero sztuczki. To cholerny dom lustrzany. Pomyślałam jednak, że przyda się jakiś przerywnik wizualny. O proszę. To popatrzcie sobie na dom, którego nie ma. Stodołę. Zaprojektowali ją architekci z STPMJ na konkurs. Oczywiście przegrali (kto pierwszy rzuci sucharem o tym, że pewnie komisja nie zauważyła co jest na projekcie, ten łajza).

Stodoła tak bardzo znikniętaStodoła tak bardzo zniknięta

Jeśli jeszcze wam mało, zamiast iść się upić do nieprzytomności i nie zobaczyć własnego domu, choć jeszcze kilkanaście godzin tu był, tu stał! - popatrzcie na ten domek na prerii:

4. Zmień się, proszę!

Teraz wracamy do prawdziwych odkryć, ale filmik też będzie. Badacze z Uniwersytetu Michigan stworzyli materiał nasycony specjalną odmiana kryształu. Dzięki odpowiedniemu połączeniu kryształków z całą resztą materiał zależnie od tego jaką długość mają fale światła padającego nań - może zmieniać kształt i kolor. W umieszczonym poniżej filmiku zobaczycie [SPOILER!] co się dzieje, kiedy rzuci się na ten materiał snop żółtego światła w kształcie litery "M".



Naukowcy pracują teraz nad tym, aby kryształki raczyły odbijać także obrazy z otoczenia pozwalając na doskonały kamuflaż. Ciekawe czy architekci z STPMJ już projektują nową stodołę wykorzystującą ten wynalazek.

5. Idź po rekord!

No dobrze, kiedy myślicie o zderzaniu cząsteczek to wasze myśli natychmiast wędrują ku:

a) mikrofalówce i popkornowi, 
b) Doktorowi Manhattanowi,
c) Wielkiemu Zderzaczowi Hadronów (mrrrrr, zwiedzałabym!) ?
Na szczęście nie wszyscy naukowcy na świecie chcą tylko zderzać i zderzać. Są jeszcze tacy, którzy woleliby fuzję. W Oxfordzie na przykład jest JET, czyli the Joint European Torus. Kolejne fajne słowo na dzisiaj - to jest TOKAMAK - toroidalna komora z cewką magnetyczną. Takie coś, rura taka wokół takiego jakby monolitu. Są elektromagnesy, jest gaz (niezbyt zdrowy, na przykład mieszanina deuteru i trytu), jest ciepło, trochę jak na słońcu- a panowie i panie liczą na to, że uda się z tego mieć sporo energii. W 1997 roku pobito absolutny rekord:
- moc fuzji wyniosła 16 MW
- energia uwolniona 22 MJ
- stosunek energii fuzji do energii włożonej 0,65.

Szukając gorączkowo jakiegoś banalnego wyjaśnienia, o co w tych wynikach chodzi, podpowiadają mi, a ja podpowiem wam, że 16 megawatów prądu mogłoby zasilić 16 tysięcy gospodarstw domowych. Teraz w nowym eksperymencie z fuzją ma być jeszcze lepiej! Trzymamy kciuki za JET!

a

A za Chińczyków macie ochotę trzymać kciuki? Budują taką bardzo długą trasę dla kwantów. Bo jest taka teoria - teoria komunikacji kwantowej, która mówi, że kwanty w nieco inny sposób przenoszą informacje. Co więcej: można jeden stan kwantowy teleportować bardzo szybko w odległe miejsce wykorzystując pewne zajścia, które mają miejsce w świecie tych podejrzanych cząsteczek (nie chcemy teraz zajmować się stanem splątanym, prawda? mam to gdzieś w notatkach ze studiów, ale opisane jest głównie za pomocą piktogramów) Wracając do chińskiego Star Treka. Panowie z University of Science and Technology of China w Hefei ogłosili ostatnio, że właśnie zaczęli instalować najdłuższe na świecie połączenie dla sieci przesyłu kwantowych informacji. 2000 km. Od Pekinu do Szanghaju i z powrotem. Ma być superdaleko, superszybko i superbezpiecznie dzięki nowemu rodzajowi kodowania danych w kwantach. Panowie mieli pewne problemy z protonami, ale teraz już wiedzą, że podobno trzeba będzie wykorzystać do tego satelitę. Jeśli próbujecie to ogarnąć za pomocą wyobraźni i prostej infografiki, cóż...  ja nie pomogę, moje piktogramy bardzo brzydkie, strzałki koślawe, wiedza niedostateczna. Jeśli ktoś z Was znajdzie odpowiednią infografikę - może wrzucić w komentarzach. Jeśli myślicie, że na cholerę nam w ogóle takie wynalazki, albo - co gorsza - jeszcze nam stonką zaczną Chińczycy nasze zimnioki zatruwać za chwilę, to ja powiem tylko, że szybkość i bezpieczeństwo to takie nowe złote graale w świecie informacji i internetu. Słyszeliście o Heartbleed? Nie? To poczytajcie a potem idźcie szybko zmienić hasła gdzie trzeba.

Coś ładnego na koniec: 24 rok pracy celebruje właśnie teleskop Hubble'a (konkretnie celebrował dokładnie 24 kwietnia, jak zwykle zrobił to pracując). Sto lat kochany satelitarny pokraku! Wysyłaj nam nowe, ładne zdjęcia mgławic!

Hubblowa pocztówka urodzinowa, źródło: I Fucking Love ScienceHubblowa pocztówka urodzinowa, źródło: I Fucking Love Science

Kto ma przeglądarkę Google Chrome - niechaj zagląda tutaj. Można sobie lecieć w gwiazdy bez odlatywania z kanapy. Cześć i dzięki za ryby!

Więcej o: