Gdzie kicz sięga zenitu. Uwielbiam dziwaczne filmy

Chciałabym opowiedzieć Wam o pięciu filmach, do których mogę wracać non stop i które chyba nigdy mi się nie znudzą. Niektóre z tych filmów należą do kanonu kinematografii, a niektóre są, hmm... delikatnie mówiąc, kiczowate. Ale tak to już jest z miłością, jest ona po prostu nieracjonalna.

Mam pewien odchył w kierunku filmów dziwnych i przerysowanych. Krytycy filmowi mają pewnie na ten rodzaj filmów jakieś określenie, ale dla mnie są to po prostu filmy, które ryją mi banię. Tak właśnie lubię. Z większością tych filmów po raz pierwszy zetknęłam się jako nastolatka i może to spowodowało, że tak na mnie one działają. Może gdybym miała je obejrzeć po raz pierwszy jako osoba dorosła, to bym nawet przez połowę filmu nie przeszła. Czasami się nad tym zastanawiam.

"Martwica Mózgu" w reżyserii Petera Jacksona. Tak, to ten sam reżyser, który ma na swoim koncie trzy Oskary za "Władcę Pierścieni". To wybitnie zły (tutaj olbrzymie serduszko właśnie za kicz) horror łamany na komedię. Niby ma być straszno, ale jednak jest tak śmiesznie, że nie ma mowy o tym, żeby się przestraszyć. Można raczej poczuć mdłości, bo rzeczywiście niektóre sceny są mało apetyczne. Historia przedstawiona w "Martwicy Mózgu" to opowieść o Lionelu, który walczy z zombie. Prawdziwy klasyk GORE, w którym krew się leje na prawo i lewo. Lionel ma dylemat moralny, gdyż jego własna matka zamieniła się w zombie, więc robi wszystko, żeby nie musieć jej zabijać. Do tego opiekuje się małym zombiątkiem, które urodziło się ze związku zombie księdza i zombie pielęgniarki. Jakby tego było mało, to musi ochraniać swoją wielką miłość Paquity Sanchez, którą chce zjeść jego matka. Jeżeli ktoś z Was nie widział tego "wybitnego" dzieła, a chciałby poznać wczesną twórczość Jacksona to zaprawdę powiadam, jest warto.

http://www.magiel.waw.pl/http://www.magiel.waw.pl/

"Kucharz, złodziej, jego żona i jej kochanek" czyli moim zdaniem najlepsze dzieło Petera Greenawaya. Żaden inny jego film nie wywarł na mnie takiego wrażenia. W tym filmie wszystko jest niezwykłe! Począwszy od gry aktorskiej na scenografii kończąc. Obsada to same perełki: Michael Gambon, Tim Roth, Helen Mirren, Alan Howard i wielu innych. Muzyka w wykonaniu Michaela Nymana to balsam dla moich uszu , a scenografia to plastycznie dopieszczone elementy, które wzbudzają w widzu zachwyt. Obrazy w restauracji i przed nią są tak dziwnie bajkowe, że zawsze mam ochotę przenieść się do kadru i dotknąć tych wszystkich dekoracji. Sam film to opowieść o niezwykle okrutnym bandycie, który postanawia zemścić się na żonie i jej kochanku za zdradę, której się dopuścili. U Greenawaya wszystko musi być przerysowane, łącznie ze sceną śmierci i tak właśnie jest w tym filmie. Nie umiem pisać recenzji, ale chcę powiedzieć, że ten konkretny film ma dla mnie kilka warstw artystycznych, które zebrane do kupy tworzą coś w rodzaju obrazu, który chciałabym mieć u siebie na ścianie.

http://www.cyfraplus.pl/http://www.cyfraplus.pl/

"Nagi Lunch" Davida Cronenberga, czyli surrealistyczna jazda bez trzymanki. Nie pamiętam już teraz czy najpierw zobaczyłam film, czy przeczytałam książkę, ale pamiętam, że jedno i drugie na długo wbiło mnie w fotel, z którego nie miałam siły się podnieść. Ilość biograficznych odniesień do twórczości czy innych dzieł Burroughsa to główna baza filmu. To, co jest żywcem przeniesione z książki na ekran to opowieść o monologu faceta z dupą. Powiem szczerze, że więcej elementów nie kojarzę. Dla mnie film jest bliższy "Ćpunowi" i "Pedałowi", niż samemu "Nagiemu Lunchowi", ale może powinnam na nowo przeczytać książkę, żeby upewnić się czy czegoś nie mieszam. Wracając do filmu, to tak naprawdę nie trzeba znać twórczości Burroughsa, nie trzeba znać również jego biografii, żeby odnaleźć w filmie opowieść o człowieku, który jest w sidłach narkotykowego nałogu. Widz zostaje wciągnięty w świat narkotykowych halucynacji i sam próbuje sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie się kończy, a gdzie się zaczyna ta jazda bez trzymanki.

http://www.mondo-digital.com/http://www.mondo-digital.com/

"Fahrenheit 451" Francois Truffaut to dla mnie ponadczasowa przypowieść o totalitaryzmie, który jak widać ma się całkiem nieźle, również w naszych czasach. Świat przyszłości przedstawiony w filmie to świat, w którym istnieje zakaz czytania książek, straż pożarna nie gasi pożarów, ale je wznieca, żeby unicestwić literaturę, ludzie łykają śmieszne tabletki i cały czas oglądają telewizję. Bohaterowie programów telewizyjnych nazywani są Rodziną, a jedyne szczęście to takie, o którym Ci mówią wspomnieni bohaterowie. Człowiek jest manipulowany i ogłupiany, a donoszenie na sąsiadów i przyjaciół jest uważane za czyn społeczny. Film jest adaptacją książki Raya Brandbury'ego z roku 1953, po której przeczytaniu sięgnęłam po Orwella i Huxleya, u których totalitaryzm również przedstawiony jest w przyszłości, która coraz bardziej wydaje mi się rzeczywistością. Pamiętam, że pierwszy raz film obejrzałam pod koniec szkoły podstawowej, na książkę pora przyszła gdzieś na początku liceum.

http://www.magiclanternfilmclub.com/http://www.magiclanternfilmclub.com/

"Co się zdarzyło Baby Jane?"- film Roberta Aldricha, który jest chyba przede wszystkim znany z "Parszywej dwunastki". Film Aldricha przeszedł do historii kina zanim jeszcze trafił na ekrany. Reżyser zatrudnił do niego dwie wielkie gwiazdy Hollywood, które w życiu prywatnym się nienawidziły. Panie, które zagrały rodzone siostry to Bette Davis w roli tytułowej Jane i Joan Crawford jako Blanche jej starszą siostrę. Zanim obejrzałam film przeczytałam sporo ciekawostek z tego co się działo na planie filmowym, czytałam o relacjach pań i myślałam o tym, jak genialny musiał być Aldrich, że udało mu się namówić dziewczyny do tego filmu. Myślę, że najbardziej dobitnie o relacji aktorek świadczy zdanie, które Davis wypowiedziała po śmierci Crawford:

"O zmarłych można mówić tylko dobrze, więc powiem jedno - Joan Crawford nie żyje - dobrze"

Sam film jest opowieścią o siostrach, które swoje artystyczne sukcesy mają już dawno za sobą. Dodatkowo starsza porusza się na wózku inwalidzkim po wypadku, który był z winy młodszej, a młodsza robi wszystko, żeby jeszcze bardziej uprzykrzyć życie swojej znienawidzonej siostrze...

http://1.bp.blogspot.comhttp://1.bp.blogspot.com

Filmy, o których wspomniałam to moje perełki, moje skarby jak mówił Gollum. Jest w nich ten rodzaj magii, który czyni je w moim odbiorze filmami wybitnymi. Jeżeli są nawet kiczowate jak "Martwica Mózgu" to kicz ten sięga zenitu, a mnie czyni najwierniejszą fanką. Czy Wy też macie w swoich zbiorach filmy, które są bliskie Waszemu sercu i po prostu musicie je od czasu do czasu obejrzeć?

Więcej o: