Jestem blokersem przez wysprejowane B i wcale się tego nie wstydzę!

Droga klaso średnia! Naprawdę nie wiem, czy do ciebie pasuję. Nie rozumiem poczucia wstydu podyktowanego paraliżującym lękiem "co ludzie powiedzą?". To zdanie to jakieś mentalne kajdany, których nie umiem sobie założyć.

Mało co rozbawia mnie równie mocno jak efekt pawia. To moja osobista definicja przesadnego napuszenia i tworzenia lepszej wersji samego siebie w celu uzyskania zachwytu otoczenia. Śmieszy mnie wizerunek hrabianki, która oficjalnie nie tknie kiełbasy, gdyż ta jest zbyt pospolita, ale jak nikt nie widzi, to wcina parówki z ketchupem, bo je lubi. Przyznaję też, że delikatnie rozbawiają mnie rodzice, którzy ukrywają przed dziećmi istnienie telewizorów i czekolady. Efekt zazwyczaj jest taki, że gdy ich pociechy zobaczą te cuda, zapadają w telehipnozę i gastrofazę.

Może coś ze mną jest nie tak, ale nie rozumiem potrzeby udawania kogoś lepszego. Nie rozumiem, jak można się wstydzić pochodzenia (przecież człowiek nie ma na to żadnego wpływu) czy faktu mieszkania w brzydkim bloku z wielkiej płyty. Nie rozumiem ludzi, którzy wstydzą się przyznać, że podoba im się coś przaśnego o potencjalnie wysokim współczynniku obciachu. Czy człowiek po studiach może fascynować się tylko kulturą wysoką, przez mocno wystylizowane wielkie K? Bo nie jest w dobrym tonie nucenie letniego szlagieru rodem z nadmorskiej smażalni. Bo "50 twarzy Greya" trzeba przeczytać pod kocem, po kryjomu, a jeśli w metrze, to tak, żeby książka była obłożona w gazetę. Jakby była dotknięta klątwą. Czy inteligencja i obycie musi się wiązać ze spięciem?

Mam koleżankę, która w ramach emancypacji łona nie nosi majtek. I w ogóle się tego nie wstydzi. Mówi, że bez bielizny czuje się swobodniej, a wszelkie majtasy ją krępują. Zastanawiam się, czy aby kultura i potrzeba bycia uznanym za salonowego bywalca nie wpędza nas w pułapkę gombrowiczowskiego upupienia? Bo skoro mam pokaźną bibliotekę i karnet do teatru to nie wypada mi wypić piwka przy "Kiepskich". I żeby śmieszył nas żart o puszczaniu bąków? Nie! Z tego przecież śmieje się tylko plebs.

Czy sny klasy średniej są perspektywiczne?Czy sny klasy średniej są perspektywiczne?

Jestem blokersem przez wysprejowane B. Mieszkam w bloku (od urodzenia). Takim prawdziwym bloku z wielkiej płyty. Nieznane mi są uroki portiera w apartamentowcu i podłogi wyłożone eleganckim trawertynem. Podłogę mojej klatki pokrywa niezniszczalne lastriko. Kolejne wyznania być może sprawią, że uznacie mnie za królową obciachu. Trudno, jakoś się z tym pogodzę. Poza tym, wydaje mi się, że teraz świadomy i kontrolowany obciach jest bardzo modny i nazywają to hipsterstwem.

Mam telewizor i bardzo go sobie cenię. Z radością odpalam dzieciom ten płaski ekran do teleportacji w strefę bajek, dzięki czemu mogę ugotować zupę lub zrobić sobie pazury. W pracy przecież nie wypada! Czy jestem złą matką? Ależ skąd. Telewizja mnie ubogaca, dzięki kanałowi Animal Planet o gepardach wiem prawie wszystko. Czasami też odmóżdża. A kto nie potrzebuje czasem zdrowego odmóżdżenia, ten ściemnia jak gimnazjalista rodzicom po imprezie. Jeden się odmóżdża medytując w buddyjskim klasztorze (nie znam osobiście takich ludzi), ja się lubię odmóżdżyć na mojej kanapie. Mój kciuk ma moc. Moc rajdu po tych wszystkich kanałach serwujących seriale pełne emocji i pocztówek z niby-życia. Mój kciuk bezbłędnie i naturalnie wyszukuje mi wszystkie programy z serii "Ukryta prawda", "Top Chef" czy "Pamiętniki z wakacji". Naprawdę! Ze dwa razy w tygodniu muszę sobie coś takiego obejrzeć dla uzyskania równowagi psychicznej. Jedna "Ukryta prawda" jest lepsza niż prozac. Po czterdziestu pięciu minutach telewizyjnej terapii jestem naprawiona. Ale zauważyłam, że niektórzy wstydzą się tego, że "takie" programy też sobie czasem obejrzą. Bo oni jeśli już w ogóle odpalą telewizor to tylko dla opery na Mezzo. Jasne.

Lubię kolor różowy. Uważam jest mi w nim do twarzy. Lubię też wygodę, którą uosabia dres. Sushi jest pyszne, lecz latem nie zastąpi mi kiełbasy z grilla. Jeżdżę BMW. I nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieć inny samochód. Kto kiedykolwiek jeździł beemką, wie, że ten samochód to puma zaklęta pod maską. To nie jest zwykła przyjemność z jazdy. To szczęście. Niestety do momentu, gdy trzeba tego kota nakarmić benzyną.

Różowa panika.Różowa panika.

Ten blok z wielkiej płyty, róż, telewizor i moje ulubione dresy w których grilluję z teściami na działce nie powodują u mnie defektu mózgu ani utraty wrażliwości. Zapuszczam sobie Bacha w BMW i mam w nosie co ludzie powiedzą.

Na koniec, trochę od czapy, lecz zarazem w kontekście lekkiego obciachu, przedstawiam Wam teledysk, który wzbudził moją niezdrową fascynację. Po obejrzeniu go przez kilka godzin nie mogłam pozbyć się poczucia zażenowania pomieszanego z dziwnym podnieceniem. W każdym razie od tej pory motyw męskiej kąpieli w rzece ma tylko jedno imię: Aleksander Marcus. Wierzę, że Wam też się spodoba.

Wasza Korespondentka z Bloków, Wasza Blokers (co za okropna genderowa niesprawiedliwość! Blokers nie ma żeńskiej formy! Ale czy prawdziwy człowiek z bloków by się tym przejmował?)