Badać się! Nim nastąpi wielkie BUM!

Czasami sprawy przyjmują zupełnie nieoczekiwany zwrot akcji, następuje wielkie BUM! I człowiek budzi się w zupełnie nowej nieznanej rzeczywistości. Takie "bumy" są różne, niektóre są fajne, ale chciałabym napisać o tych mniej przyjemnych - zdrowotnych.

Po pierwsze, proszę przyznać się bez bicia, jak często robicie sobie badania okresowe? Tak, bez żadnych wskazań, dla siebie samych. Ile razy w roku odwiedzacie dentystę, internistę, ginekologa, proktologa lub urologa (czytają nas panowie, więc niech też się wypowiedzą)? Czy wiecie, jakie macie ciśnienie krwi, jak tam wasz cukier, cholesterol albo poziom żelaza?

Część pewnie wie, ale mam przypuszczenie, że ci badający się regularnie są w mniejszości. Otóż, moje miłe internety, ja również nie należę do tej mniejszości. Do dentysty chodzę bardzo rzadko, bo nie psują mi się zęby - ale przecież mogłabym chodzić na przegląd. Poziom żelaza? No jakiś tam mam, jem szpinak więc pewnie jest nieźle. Cholesterol? Nie znam osoby. Internista? Byłam z rok temu, jak byłam przeziębiona.

Kilka tygodni temu poszłam do ginekologa na, nazwijmy to, ogólny przegląd. Poszłam do państwowej przychodni i jakież było moje zaskoczenie, że nie ma problemu z zapisaniem się na wizytę na następny dzień. Później było jeszcze lepiej, trafiłam na lekarza, o jakim zawsze marzyłam. Trafiłam na odpowiednik doktora House'a, który zamiast dać mi jakiś tam lek, zrobił pełny wywiad, zlecił badania krwi i USG tarczycy. Mówię o doktorze House'ie, bo mój pan doktor nie jest specjalnie towarzyski i przyjacielski, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Mój pan doktor traktuje przypadek całościowo, nie patrzy na mnie - człowieka - przez pryzmat tylko swojej specjalizacji, ale wie, że ciało ludzkie potrafi szwankować w różnych obszarach i dopiero pełne badania mogą coś więcej powiedzieć. W moim przypadku, po pełnych badaniach okazało się, że nie jestem tak bardzo zdrowa, jak to sobie wyobrażałam. Wiecie, nic mnie nie bolało, nic mnie nie swędziało, więc wydawało mi się, że jestem zdrowa i idę tylko na profilaktyczną wizytę.

dr HouseDr House

Nie będę rozpisywać się o tym, co mi jest, bo potrzebuję tej prywatności i myślę, że to uszanujecie, ale mogę zdradzić, że choroba nie ma charakteru ginekologicznego, ale ogólnoustrojowy i będzie ze mną już na zawsze.

Do czego zmierzam? Ano do tego, że w sumie to mam szczęście. Tak, właśnie szczęście, bo trafiłam na świetnego lekarza, który szybko doszedł do tego, że coś mi jednak jest. Trafiłam na lekarza, który skierował mnie do innych specjalistów, aby potwierdzić lub wykluczyć swoją tezę. Mój pan doktor nie ukrywał, że może się mylić w swojej diagnozie, więc sam chciał się skonsultować z kolegami po fachu. Od samego początku będąc pod taką opieką czułam i czuję się bezpieczna.

Często pojawiają się informacje na temat złej służby zdrowia, narzekanie na kolejki w przychodniach i niekompetencję lekarzy. Nie będę z tym polemizować, bo niestety to też się zdarza. Ale chciałabym powiedzieć, że nie należy wszystkich wrzucać do jednego wora - to po pierwsze. Po drugie - my sami powinniśmy regularnie się badać. Po trzecie - mamy prawo do żądania skierowań na morfologię czy badanie moczu. Płacimy składki za ubezpieczenie, więc korzystajmy z możliwości, które daje nam system. System nie jest idealny, ale na razie nie mamy lepszego. Po czwarte - jeżeli czujecie, że coś Wam dolega, a lekarz uważa, że wymyślacie, to skonsultujcie swoje obawy z innym lekarzem. Nigdzie nie jest napisane, że mamy przez całe życie chodzić do jednego specjalisty. Lekarz to też człowiek i ma prawo się mylić. Oczywiście od przedstawicieli tego zawodu oczekujemy nieomylności, ale kurde, to niestety tak nie działa. Też mnie to złości, nie będę mówiła, że nie. Mam focha w takich sytuacjach, bo przecież chodzi o nas - o nasze zdrowie, czyli to co posiadamy najcenniejszego. Możemy mieć super rodzinę, pracę, kasy jak lodu, ale jak szwankuje nam zdrowie, to wszystko inne schodzi na drugi plan.

Przypomnijcie sobie sytuację, jak jesteście przeziębieni. To tylko katar, kaszel i czasami gorączka, a czujemy się najgorzej na świecie i NIKT inny nas nie zrozumie. Wiecie, o co mi chodzi. Dla jednych katar to tylko niedyspozycja, a dla innych to katorga, która potrafi popsuć cały dzień, a nawet tydzień.

Reasumując mój wywód - proszę się badać regularnie, proszę dbać o siebie i o bliskich, a jeżeli macie specjalistów, których polecacie to piszcie na naszym Forum o nich. Aha, no i nie diagnozujmy się na Forum, bo to może tylko więcej szkody narobić :)

Więcej o: