Co ja zjadam? Tajemnicza potrawa z groszkiem

W dzisiejszym, pełnym dramatycznych zwrotów akcji odcinku dowiecie się skąd można wyciągnąć parującego kartofla, jak to jest mieć zmywarkę poliglotkę i poznacie przepis na uciążliwą, acz przepyszną zupę z zielonego groszku.

Niewiele jest rzeczy milszych na świecie, niż to, co zaraz zaproponuję. Niewiele, powiadam wam! Nie może się z tym równać widok rzeki płynącej metaforycznie przez serce rzemieślniczo - kupieckiego miasta Fez, ani też inkrustowana delikatnym, a jednak trwałym nalotem niezmywalnej spalenizny żaroodporna miska, czy też dzieci bawiące się w błocie twoim nowym smartfonem. Nic bowiem nie jest przystające do widoku parującego obiadu, który wyjmujesz z wnętrza ciepłej jeszcze zmywarki.

Do ugotowania jedzenia w zmywarce podpuścił mnie oczywiście kolega, pokazał mi najpierw tę prostą zabawę z ziemniaczkami, a następnie zaprowadził tu. Cóż mogę powiedzieć? Korciło mnie, bardzo, nie ma bowiem takiego wyzwania, którego bym się się podjęła. Ale, niestety, moja zmywarka nie nadaje się do gotowania. Ma tylko jeden przycisk, żadnego pokrętła, nie ma przełączania trybów, za to mówi do nas po turecku. Może dlatego, że jest z Jugosławii, a jak wiadomo, nie ma takiego kraju jak Jugosławia. Musiałam więc zaniechać gotowania w naszej zmywarce łososia i kurczaka, ziemniaków i sufletu, skupiłam się na wyjmowaniu stamtąd li tylko niedomytych naczyń. Dlatego dziś zaprezentuję wam przepis na coś zupełnie innego - zupę z zielonego groszku.

Cały internet roi się od prostych przepisów na krem z groszku, takich, gdzie wrzuca się groszek, dolewa bulionu, mieli i już. Phi. Aby ugotować moją zupę z zielonego groszku trzeba mieć znacznie więcej czasu i zdecydowanie mniej mechanicznych gadżetów (nie ma to jak dobra zniechęta, prawda?).

Zacznijmy od serca tej zupy, od groszku. Możecie kupić w strączkach, usiąść sobie na ganku, albo na balkonie waszego domostwa i łuskać groch podśpiewując pod nosem gospels & spirituals, albo pieśni tradycyjne, o na przykład te wykonywane przez zespół Hańba! Ja kupiłam zwyczajny wór mrożonych, zielonych kulek. Kilogramowy. A teraz do rzeczy.

1 kg groszku surowego lub mrożonego

1 litr wody lub wywaru warzywnego lub bulionu z kury

0,5 kostki sera topionego śmietankowego

1 łyżka masła

świeża bazylia, czosnek, świeża kolendra, trawa cytrynowa, imbir

sól, pieprz

Doprowadzamy wywar/wodę/bulion do stanu tuż przed wrzeniem. Jeśli wyparowało - to znaczy, że nie dopilnowaliście - wyłączcie Facebooka, oddawajcie fartucha, won. Wrzucacie groszek. Możecie go najpierw przemyć gorącą wodą. Nie wiem po co, może to was trochę uspokoi? Po kilku minutach organoleptycznie sprawdzacie, czy aby groszek już jest al dente, czy może jeszcze nie. Jeśli groszek jest już puree, to fatalnie, wracacie na pole start i czekacie aż pozostali gracze wykonają swój ruch. Jeśli jest al dente - zdejmujecie gar z gazu, bierzecie sitko, przekładacie połowę (z dokładnością do 20 ziarenek) groszku na ten właśnie instrument cedzalniczy, sięgacie po narzędzie do przecierania i przecieracie. Przecieracie, przecieracie, przecieracie. Możecie pod nosem nucić sobie "my Słowianie wiemy, cośtam, cośtam, natura dała, cośtam, cośtam", możecie też puścić sobie piosenkę Dzikich Jabłek




Już? Gotowe? Dokładnie przetarliście? Zostały same łuski po groszku? DOBRZE. Do śmieci z nimi. Jak to, takie wartościowe, cenne źródło błonnika, najlepszy lek na autyzm i alzheimera? No tak, tak po prostu. Tym razem nie zjecie zdrowej zupy. Tym razem będzie cholernie niezdrowo. Żeby dopełnić zbrodni dodajecie do zupy pół kostki sera topionego i łyżkę masła, jeśli się nie rozpuściły, to znaczy, że zupa jest za zimna.

Pamiętajcie o bazylii, rozmarynie i kolendrze (nucić na melodię Pamiętajcie o bazylii, rozmarynie i kolendrze (nucić na melodię "Pamiętajcie o ogrodach")

Podgrzać lekko. Dodać świeży rozmaryn i nieco czosnku. Dodać sól i inne takie tam, pieprzenie, do smaku. Na deseczce obok (usytuowanej równolegle do krawędzi blatu w odległości nie mniejszej niż cztery długości dłoni) pokroić imbir w bardzo, bardzo, bardzo, BARDZO drobne paseczki, w niteczki takie. Dodać do gara z ciepłym, przemieszać. Posiekać kolendrę i bazylię, trawę cytrynową też posiekać. Nalać zupę do misek, posypać tymi zielskami, trawami. Dodać groszek ptysiowy. Smaczny jest z tą zupą. Najbliższy czynny przepis na groszek ptysiowy we Wrocławiu.

smacznegoSmacznego