Trójkąty i inne takie, czyli tłok w alkowie

Gdy już przećwiczycie różne figury w parze, może warto zaprosić kogoś na występy gościnne? Jak to jest z tą otwartością na trójkąty i inne konfiguracje - pozostają w sferze fantazji czy stają się elementem praktykowanym?

Podobno faceci nagminnie marzą o tym, by pojawiła się w łożu rozkoszy, obok prawowitej partnerki, jeszcze przynajmniej jedna dama. Najlepiej jej przyjaciółka. Taka blondynka z dużym cycem. I generalnie to skończy się tak, że on z nią, a ty pójdziesz paznokcie polerować, bo nuda, dla ciebie niewiele zostało. Ewentualnie z zainteresowaniem popatrzysz, że ten, z którym łoże dzielisz już ponad dekadę, nagle jakoś tak bardziej się napręża, muskuły prezentuje, brzuch wciąga i lizaty jest bardziej. Nie podoba ci się ta wizja? Fuj? Zapomnij.

Zainspirował mnie motyw zasłyszany przy winie (a jakże!) od znajomej. Otóż ona, osoba z natury zazdrosna jak jasna cholera, została przez męża zbriefowana w temacie. A może by tak trójkącik? Początkowo poczuła w podbrzuszu radosne podniecenie, bo już od jakiegoś czasu zdarza jej się sen, w którym pojawia się jeden taki "przyjaciel rodziny", co ma takie ładne rzęsy (bo to, że ma piękną klatę jest tylko dodatkiem do rzęs). I może w sumie jakby on, tak do spółki z jej mężem, zaczęli od całowania łydek, a potem ud i potem... No właśnie.

Tylko co ty będziesz, biedna, robiła...?Tylko co ty będziesz, biedna, robiła...?

Szybko jednak okazało się, że mąż ma zupełnie inne pomysły. Na szczęście (chyba) nie są one spersonalizowane, ale przynajmniej wiadomo, o jaką płeć mu chodzi. No i okazuje się, że nie chodzi mu zupełnie o faceta do tego zestawu. Druga cipka i cycki mu się marzą. Może nawet nie używać zgodnie z zastosowaniem tej pierwszej opcji - negocjował, starannie dobierając argumenty - może to ta trzecia by mu ewentualnie coś trochę. No i znajomą zalała zła krew. Bo toż to jest niesprawiedliwie.

I przy winie, z koleżankami, zaczęła się dyskusja - po co to komu. Bo akurat w tym gronie z trójkątem było jak z krasnoludkiem - każdy wie, jak wygląda, ale nikt na własne oczy nie widział. W produkcjach dla dorosłych to te układy, że pani jedna i panów dwóch, to często wyglądają na dość bolesne. A gdy pani jedna, a panów trzech czy więcej, to już w ogóle groza i zgroza. Ale taka wizualizacja, że pani leży i pachnie, a każdy z kilku przystojnych, pociągających panów coś tam liże, masuje, całuje, dotyka? Tylko jak tu potem wszystkim panom się odwdzięczyć, by nie zrobiło się z tego bicie rekordu? Produkcje dla dorosłych podsuwają rozwiązania, ale jak już wspomniałam - mało przekonujące.

Może być tak, że pani, której pan proponuje takie "urozmaicenie" z inną panią, może poczuć się postawiona w sytuacji bez wyjścia, bo odczyta to jako jasny przekaz: kochanie, chcę z inną panią, ale za twoją zgodą i aprobatą. Czyli - jeśli się nie zgodzisz, to nie ma sprawy. Ale w twojej głowie zostanie już na wieki wieków wielki znak zapytania: jak on sobie z ta chęcią poradził? Zdusił czy jednak sprawdził po cichu?

Zdecydowanie jazda figurowa - trójkąty i inne opcje - nie są przeznaczone dla osób o naturze zazdrośnika. Co człowiek zobaczy - może już nie móc odzobaczyć. I co wtedy? Gdy już zawsze pod powieką zostanie obraz męża spółkującego z inną panią? Albo mąż nie uwolni się od widoku swej ukochanej robiącej z zapałem loda koledze? Z drugiej strony - każdy jakąś przeszłość ma. I zdarza nam się, że poznajemy osoby, z którymi mąż coś kiedyś, wiadomo co, ale... Nie widzimy tego na własne oczy, a czego oczy nie widzą - wiadomo.

Jakaś taka dziś zamknięta jestem w temacie, ale to dlatego, że przy całej mojej ciekawości świata, akurat ta opcja mnie zupełnie nie interesuje. Ciekawa jestem natomiast, czy Wy widzieliście jakieś krasnoludki i jakie macie w związku z tym przemyślenia?

Więcej o: