Sześć zawstydzających rzeczy, które robimy - i bardzo dobrze!

Każdemu z nas zdarza się robić przynajmniej niektóre rzeczy z tej listy. Gdy ktoś nas na tym przyłapie - czujemy się zawstydzeni albo sami złościmy się na siebie. Niesłusznie! Nauka jest po naszej stronie, a każde z tych zachowań ma swoje uzasadnienie.

Mówienie do siebie

Jestem z tych, co często ze sobą rozmawiają na głos i wcale nie uważam tego za oznakę szaleństwa. Po prostu czasami muszę "porozmawiać" z telewizorem, komputerem lub samą sobą. W tym ostatnim przypadku najczęściej prowadzę rozważania nad jakimś problemem, który muszę rozwiązać. Zauważyłam, że najczęściej problem ten dotyczy zakupów chemii gospodarczej i kosmetyków. Na rynku mamy tak dużo specyfików do wszystkiego, że bardzo trudno jest wybrać ten najlepszy dla nas. Ostatnio chciałam kupić sobie nowy krem do twarzy i poległam, bo każdy miał na swojej etykiecie napisane, że jest wyjątkowy, zrobi mi najlepiej na świecie, no i w ogóle och i ach. Porozmawiałam z kremami, ale żaden nie dał mi odpowiedzi na pytanie, w czym jest jednak lepszy od konkurenta. Poszłam po ratunek do pani sprzedawczyni, ale ona też nie potrafiła mi pomóc. Na koniec spotkałam krem, którego już używałam i byłam z niego zadowolona, więc po prostu kupiłam drugie opakowanie.

Według badań mówienie do siebie ma całkiem pozytywne skutki. Na przykład studenci, którzy mówią sami do siebie mają lepsze wyniki w nauce. Wiedziałam!

Powtarzanie historii

Podobno ludzie obrażają się, kiedy opowiadamy im po raz któryś tą samą historię. No może nie tyle się obrażają, co są znudzeni i mówią - już to przecież słyszałam/słyszałem. No dobra, dobra. Może i historię już opowiadałam, ale mogłam zapomnieć, że akurat tobie. Tak podobno wynika z badań. Wiemy, że komuś kiedyś coś mówiliśmy, ale nie pamiętamy dokładnie komu. W sumie to jest ciekawa kwestia, bo rzeczywiście - jeżeli ktoś mi opowiada jakąś historyjkę po raz enty, to mam wrażenie, że wcześniej mówił do mnie jak do "kloca". W sensie, że potrzebował się pochwalić czymś i robi to ponownie, albo gada dla samego gadania. Czy ja jestem bez winy w tym przypadku? Oczywiście, że nie, sama nie raz, nie dwa, opowiadałam komuś to samo...

Upuszczenie telefonu w toalecie

Tutaj nie mam jak się odnieść do problemu, bo nigdy mi się to nie przytrafiło. Idę do toalety nie nie po to, by przesiadywać na kibelku grając w grę, rozmawiając przez telefon, czy serfując po internecie. Jak idę do toalety, to idę do toalety. Według statystyk jednakże jedna na pięć osób utopiła swój telefon w kibelku. Nie wiem jak to robią i w sumie nie chcę wiedzieć, ale to rzeczywiście musi być przykre doświadczenie. Ale na tyle powszechne, że nie ma co się wstydzić.

Twierdzenie, że widziało się jakiś film, lub czytało jakąś książkę

Podobno osoby, które tak się zachowują mają silną potrzebę bycia postrzeganymi jako inteligentne. Eeee, no dobra, to jest słabe. Zarówno filmy, jak i książki są dla ludzi. Ludzie są różni i nie ma potrzeby czytać i oglądać wszystkiego, bo to ARCYDZIEŁO. Nie czuję się jakoś mniej inteligentna tylko dlatego, że nie widziałam "Titanica" i nie czytałam Platona. Z drugiej strony, czasami jestem zdziwiona, że ktoś czegoś nie czytał lub nie widział, bo DLA MNIE to arcydzieło, które trzeba znać. Jestem zdziwiona, ale nie odbieram tej osoby jako półinteligenta, bo wiem, że zaraz zaskoczy mnie tytułem lub autorem, o którym mogłam nie mieć nawet pojęcia. Sytuacja taka miała miejsca wczoraj. Redaktor Sosin chciała zrobić wywiad z pisarką, o której istnieniu nawet nie wiedziałam.

Z ankiety przeprowadzonej w 2011 roku wynika, że bardzo dużo osób kłamało, że widziało "Ojca chrzestnego".

http://magazyn.o.plhttp://magazyn.o.pl

Otwieranie i zamykanie drzwi

Tutaj chodziło o to, że czasami pchamy drzwi, a powinniśmy je ciągnąć, żeby móc je otworzyć. Dodatkowo chodzi o sytuację, kiedy na drzwiach jest naklejka, jak należy sobie z nimi poradzić. Oj tam, oj tam. Też mi żenująca sytuacja. Po prostu podświadomie wiemy lepiej, jak powinien działać mechanizm. Chodzi o to, że mózg nie nadąża z odczytaniem napisanej informacji, a działa podświadomie.

Błędne śpiewanie tekstu piosenki

To wcale nie jest żenada! To się nazywa kreacja! Chyba nie trzeba tego nawet tłumaczyć. Jestem przekonana, że każdy z Was chociaż raz w życiu śpiewał piosenkę po swojemu. No i czy stało się coś złego? Czy komuś cegła spadła na głowę? Śmiem wątpić. A dla tych, co nie zgadzają się z tym, to niech napiszą mi jak SŁYSZĄ słowa w "Lambadzie". Kocham tę piosenkę. Każdy śpiewa ją ze swoimi słowami i to jest super. Tutaj naukowe wyjaśnienie jest takie, że jak nie jesteśmy pewni co jest w tekście, to sobie właśnie kreujemy nowe słowa. Dopowiadamy lub zamieniamy je w zależności od tego, co nam w duszy gra.

Na koniec chciałam powiedzieć, że wszystkie powyższe mądrości wyczytałam w artykule podesłanym mi przez szefową. Niestety autorka tekstu Kathy Benjamin nie podała źródła owych badań, więc może to nie do końca jest prawda, ale mi i tak się tekst podobał i postanowiłam się do niego odnieść. A teraz słucham, co dziwnego, zawstydzającego lub żenującego zdarza Wam się robić?

Więcej o: