Cała prawda o silikonach

Czy warto stosować kosmetyki zawierające silikony? Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Zwolennicy pielęgnacji naturalnej są zdeklarowanymi przeciwnikami i gardzą właściwościami tych substancji. Niektórym (na przykład mnie) trudno jednak zrezygnować z efektu WOW!, który dają silikony zawarte w kosmetykach. Co robić? Co wybrać?

W tekście o wrogach pod pokrywką kremu pisałam już o silikonach. Jest to jednak na tyle kontrowersyjny składnik kosmetyków, w dodatku wzbudzający wśród użytkowników skrajne emocje: od ogromnej sympatii (bo wygładza, bo nadaje połysk, bo utrzymuje makijaż i chroni skórę), do nienawiści (bo zapycha skóry i okleja włosy), że postanowiłam zapytać o niego osobę zajmującą się profesjonalnie pielęgnacją: panią Emilię Rechul, kosmetologa, współredaktorkę portalu dla kosmetologów Sztuka Kosmetologii, a na co dzień pracownika gabinetu medycyny estetycznej Q Clinique w Warszawie.

Co to są silikony?

- Na początek warto zaznaczyć, że silikony w kosmetykach to dość kontrowersyjny temat współczesnej kosmetologii. Zarzuca się im, że mogą być szkodliwe, jednak nie dowiedziono tego w sposób jednoznaczny. Silikony to grupa polimerów opartych na organicznym krzemie, stosowane są przede wszystkim w preparatach do włosów, ale także w kosmetyce kolorowej, np. w bazach pod makijaż. Tworzą ochronny film, wyraźnie wygładzając włosy oraz skórę, zabezpieczają też przed utratą wody i działaniem promieni UV.

Po co dodaje się silikony do szamponów?

- Przede wszystkim ze względu na działanie kondycjonujące: widocznie wygładzają włosy, tworzą barierę ochronną przed szkodliwym działaniem warunków atmosferycznych, sprawiają, że włosy są miękkie, jedwabiste oraz ułatwiają ich rozczesywanie. Ten efekt zobaczymy niemal od razu po zastosowaniu silikonów.

A jednak producenci niektórych szamponów reklamują swoje produkty jako "nie zawierające silikonów". Czy należy rozumieć, że szampony z silikonami są gorsze?

- Nie wszystkie silikony są złe. Zależy to przede wszystkim od ich rodzaju. Oczywiście, lepiej jest unikać silikonów w szamponach, a ewentualnie stosować je w odżywkach, z umiarem i na same końcówki włosów.

Problem pojawia się wtedy, gdy stosujemy produkty z silikonem na każdym etapie pielęgnacji włosów albo gdy stosujemy silikony nierozpuszczalne w wodzie. Taki brak umiaru faktycznie może zaszkodzić, a przede wszystkim obciążyć włosy. Codzienne stosowanie preparatów z silikonami negatywnie wpływa na ich kondycję i wygląd. Istnieje ryzyko, że włosy staną się szorstkie, łamliwe, suche, ze skłonnością do puszenia się i trudne w układaniu. Silikony w dłuższej perspektywie mogą osłabiać, a nawet niszczyć strukturę włosa.

Czy to prawda, że warstwa silikonu tworząca otoczkę włosa "uniemożliwia docieranie do niego substancji odżywczych"?

- Wiele reklam operuje informacjami o odżywieniu włosów, co nie do końca jest zgodne z prawdą. Włosy wyrastają ze skóry, z tzw. mieszka włosowego. To najbardziej zewnętrzna warstwa, w której umiejscowiona jest cebulka włosa. Cebulka zawiera komórki macierzy, które odpowiadają za wzrost łodygi. Tym samym stanowi ona jedyny żywy fragment włosa. Trzon włosa, znajdujący się ponad powierzchnią skóry jest strukturą całkowicie martwą, a więc trudno byłoby ją "odżywić". Substancje pielęgnacyjne wnikają raczej w skórę i głębsze partie włosa. Dlatego na pewno należy unikać nakładania preparatów silikonowych przy samej skórze głowy, bo uniemożliwiają przedostanie się substancji odżywczych.

Wspominała już pani, że istnieją różne rodzaje silikonów, na przykład nierozpuszczalne w wodzie. Które silikony warto wybierać?

- Faktycznie silikony dzielą się na rozpuszczalne i nierozpuszczalne w wodzie. Te pierwsze nie stanowią większego problemu, gdyż są regularnie usuwane z powierzchni skóry i włosów podczas codziennego mycia. O wiele bardziej niekorzystne są preparaty zawierające silikony, które są usuwalne jedynie przy pomocy silnych detergentów. Lepiej unikać więc kosmetyków do włosów, które mają w składzie: cyclomethicone, trimethylsiloxysilicates, cyclopentasiloxane, trimethicone, simethicone. Zmywa się je przy pomocy silniejszych detergentów, które mogą uszkadzać warstwę lipidową skóry, np. SLS - Sodium Lauryl Sulfate.

Komu można polecić szampon bez silikonów?

- Wszystkim. Szampon powinien przede wszystkim oczyścić włosy z zanieczyszczeń i brak silikonów w niczym tej funkcji nie umniejsza. Z pewnością szampony bez silikonów są zalecane do stosowania przez dzieci i osoby, które mają zdrowe, lśniące i miękkie włosy - zgodnie z zasadą "co za dużo, to nie zdrowo".

Sprawca zamieszaniaSprawca zamieszania

Silikony pojawiają się nie tylko w szamponach, ale także w kosmetykach do pielęgnacji twarzy. Jaką pełnia tam rolę?

- Przede wszystkim pełnią funkcję emolientów, dają jedwabistą gładkość, nie powodują alergii, pozostając obojętne dla skóry, pomagają zachować w niej wilgoć, a nawet chronią przed detergentami i szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Łatwiej nałożyć na nie makijaż, który później przez wiele godzin pozostanie nienaruszony.

Silikon ma za zadanie wypełnić nierówności skóry oraz dać wrażenie gładkości. Niestety jest to jedynie wrażenie wizualne, a nie realne działanie na głębsze warstwy skóry.

Czy to prawda, że silikony tworzą na powierzchni skóry warstwę, pod którą zachodzą niekorzystne dla niej procesy? Na przykład rozmnażają się bakterie beztlenowe, które przyczyniają się do powstawania wyprysków?

- W tym kontekście największym problemem jest trwałość silikonów. Możemy mieć trudności z ich idealnym usunięciem - tak mocno przylegają do powierzchni skóry. Pozostałe na twarzy czy włosach resztki mogą faktycznie zatykać pory i powodować nieprzyjemne efekty.

Silikony używane przez osoby o cerze wrażliwej, trądzikowej z tendencją do zaskórników i zmian trądzikowych mogą powodować nasilenie się objawów i w konsekwencji prowadzić do stanów zapalnych.

Stosując kosmetyki z silikonami musimy pamiętać o przygotowaniu skóry przed ich aplikacją. Przede wszystkim zadbajmy o dobre nawilżenie odpowiednio dobranym dla naszej cery kremem. Dopiero na tak przygotowaną skórę możemy nałożyć bazę silikonową.

Przeciwnicy silikonów w kosmetykach pielęgnacyjnych mówią, że skóra pod ich warstwą nie oddycha. Czy to prawda?

- Nasza skóra "oddycha", jednakże, np. bazy silikonowe faktycznie zaburzają ten proces. Warstwa silikonu nie przepuszcza ani wody, ani innych korzystnych składników odżywczych potrzebnych do jej prawidłowego funkcjonowania. Skóra jest wtedy "zablokowana". W przypadku używania do twarzy kosmetyków z silikonami, powinniśmy pamiętać o dokładnym oczyszczeniu skóry. Grzechem największym jest zaśnięcie w takim makijażu. Tłuszcze najlepiej rozpuszczają się w tłuszczach, dlatego do idealnego zmycia silikonów z powierzchni skóry należy zastosować emulgator, który znajdziemy w specjalnych emulsjach oraz olejkach do demakijażu. W przeciwieństwie do tradycyjnych preparatów do demakijażu, które zawierają silne detergenty podrażniające skórę, olejki działają łagodnie i nie powodują wysuszania skóry, jednocześnie zmywając wszelkie zanieczyszczenia, nawet te najtrudniejsze (m.in. tłuszcz, wodoodporne produkty z filtrami UV, jak i silikony). Po za tym, co najważniejsze, warstwa lipidowa (ochronna) skóry pozostaje nienaruszona.

A kto, z całą stanowczością, nie powinien używać kosmetyków pielęgnacyjnych z silikonami?

- Przede wszystkim osoby z cerą mieszaną, trądzikową, problematyczną, skłonną do występowania zaskórników.

Duże stężenie silikonu w kosmetykach do twarzy wykazuje działanie komedogenne, czyli zapychające pory, co z kolei sprzyja rozwojowi zaskórników, krostek, czy rozszerzaniu porów. Skóra przez to staje się sucha i łuszczy się.

Co wobec tego z bazami silikonowymi pod makijaż? Czy można ich używać na co dzień, czy raczej ograniczać ich stosowanie?

- Bazy silikonowe pod makijaż ładnie wygładzają skórę i są wygodne w stosowaniu. Jednak nie polecam ich przy codziennym makijażu. Aby zachować skórę w dobrej kondycji, musimy pozwolić jej "oddychać". Generalnie bazy silikonowe należy stosować z umiarem, niezbyt często i pod warunkiem, że wieczorem zrobimy bardzo dokładny demakijaż.

Czy można powiedzieć, że bazy silikonowe przyczyniają się do nadmiernego przesychania skóry?

- Silikony pomagają w rozprowadzaniu produktu, powodują, że skóra jest miękka, jedwabista, a makijaż utrzymuje się dłużej, natomiast nie mają działania nawilżającego. Z jednej strony tworzą warstwę ochronną zapobiegającą działaniu niekorzystnych czynników atmosferycznych, z drugiej jednak uniemożliwiają "oddychanie" skóry, co wyraźnie wpływa na jej kondycję. Niedokładne zmycie preparatów silikonowych z powierzchni skóry, spowoduje słabsze wchłanianie substancji aktywnych z kremów na noc, co może przyczyniać się do suchości skóry.

Skoro baz silikonowych nie powinno się używać przy codziennym makijażu, chociaż efekt ich stosowania jest, nazwijmy to, atrakcyjny, to dla kogo zatem przeznaczone są bazy silikonowe?

- Przede wszystkim dla osób przed wielkim wyjściem, czy do makijażu scenicznego. Bazy przedłużają efektowność makijażu. Mogą je również stosować osoby z cerą dojrzałą, czy naczynkową. Należy jednak pamiętać o tym, żeby wybierać te silikony, które są łatwo rozpuszczalne w wodzie i nie stosować ich zbyt często.

Zbliża się jednak ta pora roku, w której przedłużenie trwałości makijażu, nawet tego codziennego, jest kuszące. Wiadomo, w wysokich temperaturach makijaż "spływa" z nas szczególnie szybko, a baza silikonowa utrzymałaby go na miejscu. Czy w takim razie nie warto stosować jej częściej podczas upalnych letnich dni?

- Latem zazwyczaj używamy lżejszych kosmetyków. Bazy chronią przed warunkami atmosferycznymi, jednak nie ulegajmy zanadto temu przekonaniu. Latem raczej używajmy kremów z wysokim filtrem i postawmy na lekki, naturalny makijaż.

W takim razie, czy używanie kosmetyków z silikonami jest w ogóle bezpieczne?

- Jeżeli stosujemy je z umiarem, nie powinny nam zaszkodzić. Natomiast gorąco zachęcam do zapoznawania się ze składem INCI na każdym opakowaniu kosmetyków, gdzie wypisane są wszystkie składniki zawarte w kosmetyku w kolejności największego występowania w danym preparacie. Podstawowa zasada składu na opakowaniu: im więcej danego składnika w danym kosmetyku, tym wyżej jest w składzie, analogicznie - im dalej w kolejności - tym mniej w składzie.

Już kiedyś o tym pisałam, ale przypomnijmy raz jeszcze, jak w składzie INCI rozpoznać silikony?

- Musimy sprawdzić skład kosmetyku. Silikony występują pod różnymi nazwami, ale zazwyczaj ich nazwy zakończone są przyrostkami:

-methicone,

-silicon,

-siloxane,

-silanol.

Te nieszkodliwe, rozpuszczalne w wodzie, to:

- dimethicone copolyol,

- lauryl methicone copolyol,

- hydrolyzed wheat protein hydroxypropyl polysiloxane,

- silikony z PEG na początku - decydującą jest cyfra/liczba widniejąca przy PEG. Im wyższy znacznik, tym większa rozpuszczalność w wodzie - każdy poniżej 4 nie rozpuszcza się w wodzie wcale, zaś powyżej 10 - bardzo dobrze.

Nierozpuszczalne w wodzie, ale dające się łatwo usunąć to:

- amodimethicone,

- dimethicone,

- dimethiconol,

- beheonoxy dimethicone,

- phenyl trimethicone,

wymagające SLeS do usunięcia to:

- simethicone,

- trimethicone,

- trimethylsilylamodimethic one,

- trimethylsiloxysilicates.

I jeszcze jedna grupa, odparowujące z włosa:

- cyclometicone

- cyclopentasiloxane

- cyclotetrasiloxane

- cyclohexasiloxane

- octamethyl cyclotetrasiloxane.

Więcej o: