Foch na mundial: typujemy mistrza

Niezależnie od tego czy jesteś Januszem czy Tifosą, kibicujesz kanarkowym, pomarańczowym albo tym, którzy grają najładniej - dziś zaczyna się twoje święto. Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej Brazylia 2014 otworzy mecz gospodarzy z krewkimi Chorwatami, ale my patrzymy już dalej i sprawdzamy, kto może zgarnąć całą stawkę.

Brazil's Neymar, right, scores his side's 2nd goal past Spain's Alvaro Arbeloa during the soccer Confederations Cup final between Brazil and Spain at the Maracana stadium in Rio de Janeiro, Brazil, Sunday, June 30, 2013. (AP Photo/Victor R. Caivano)
Fot. Victor R. Caivano AP

Tu powinnam sypnąć całą garścią truizmów, że wygra piłka nożna, albo - w wersji spiskowej - zwycięzcą będzie FIFA. Powinnam napisać, że największym wygranym i jednocześnie przegranym będzie zapewne gospodarz, czyli Brazylia, której mieszkańcy już wiedzą, że inwestycje poczynione przez rząd nie zwrócą się i nie poprawią ich statusu społecznego. Z drugiej strony - hej, to kraj w którym piłka nożna jest religią, więc czy może być coś lepszego dla wyznawców, niż prawdziwie boskie igrzyska? Dla mnie, małego naukowego zboczeńca, niewątpliwą atrakcją będzie już samo rozpoczęcie imprezy. Mistrzostwa bowiem zainaugurowane zostaną przez piłkarza w egzoszkielecie - a konkretnie przez sparaliżowanego od pasa w dół brazylijskiego nastolatka, który dzięki wynalazkowi dr Miguela Nicolelisa i jego projektu Walk Again (sponsorowanego przez brazylijski rząd) po raz pierwszy wstanie samodzielnie z wózka inwalidzkiego - jak zakłada plan - by strzelić pierwszą bramkę tego mundialu. O tym, czy chłopcu uda się za pomocą własnych fal mózgowych pokierować przyczepioną do jego ciała maszynerią tak, by tego dokonać przekonamy się dziś wieczorem. Wracając zaś do samej piłki nożnej - o to, kogo warto oglądać, kto ma szansę na puchar, a kto zostanie czarnym koniem, zapytałam znajome kibicki.

Paulina G. (copywriter, dama, kuchta): Moje wieloletnie doświadczenie dowodzi, że jeśli wytypuję jakiś zespół na zwycięzcę, to jest to dla niego pocałunek śmierci. Wprawdzie bohaterskiej, w finale lub półfinale, ale jednak. No ale dobra, zaryzykuję. Stawiam na Argentynę, która gładko przeszła przez eliminacje, a kapitan Messi po takim sobie sezonie w Barcelonie pewnie chętnie by coś wygrał z drużyną narodową. Nie kibicuję im, ale myślę, że trzeba na nich uważać. Będę też obserwować reprezentację Brazylii. Gra u siebie, a niecichnące kontrowersje związane z organizacją mistrzostw mogą podciąć zawodnikom skrzydła albo wręcz przeciwnie, zmotywować do jeszcze lepszej gry.

Brazylia mundialowym Kotem Schrödingera - jest jednocześnie faworytem i chłopcem do bicia. Nie dowiemy się, w jakim naprawdę jest stanie, aż do otwarcia turnieju. Z sentymentu będę oglądać mecze reprezentacji Anglii, ale biorąc pod uwagę chociażby grupę, do jakiej trafili, nie mam specjalnej nadziei, że Anglicy zagrają lepiej niż to, co im gra w słuchawkach
No i jako że finał Mundialu 2010 (Holandia - Hiszpania) był jednocześnie najnudniejszym i najpaskudniejszym meczem, jaki w życiu widziałam, mam nadzieję, że tegoroczny finał zasponsoruje jednak literka inna, niż H. Obie drużyny spotkają się zresztą w fazie grupowej, więc jest szansa, że się nawzajem wykończą. Oby.

Argentina's Lionel Messi reacts after being fouled during an international friendly soccer match against Slovenia in La Plata, Argentina, Saturday, June 7, 2014. Argentina is leaving June 9 for Brazil to compete in the World Cup. (AP Photo/Eduardo Di Baia)Fot. Eduardo Di Baia

Magdalena Z. (archeolog, redaktor, zrzęda): Zacznijmy od tego, że jestem tifosą. Od 32 lat (rany boskie!) kibicuję Włochom i są to lata pełne wzlotów, upadków, nerwów i histerii w miejscach publicznych. Jestem totalnie nieobiektywna i będę kibicować Włochom do ostatniej piłki (choć pragmatyczna część mnie mówi "niech odpadną w fazie grupowej, będę mogła spokojnie kibicować". Wstyd). No, więc Włosi. Poza tym gospodarze. Gospodarze zawsze się liczą, a ponieważ w tym roku są to Brazylijczycy, to tym bardziej, choć w ich mistrzostwo nie wierzę. Neymar nie jest Ronaldo (tym prawdziwym). Nie wierzę też w mistrzostwo Argentyny. Messi, jak Henry, potrafi grać tylko w klubie (sorry, ale taka prawda). Hiszpania, drugi raz z rzędu? Niee... Bohaterowie są zmęczeni i nich was nie zwiedzie ich klubowa dominacja. Niemcy? Nie bardzo. Holandia? Yyy... Anglia? Z grupy nie wyjdzie (no, może wypełznie). Portugalia? A to są mistrzostwa fryzjerów? Nie mam pojęcia, kto zostanie mistrzem i to jest w tym wszystkim najlepsze (dobra, mogą być Włosi). Czarny koń? Belgia. I bardzo, jak zawsze, liczę na jakiś zespół z Afryki. Może być Ghana. I jakaś kosmiczna niespodzianka w półfinałach. Japonia! Honduras! Bośnia i Hercegowina! No ale niech Włosi. Bo to ostatni Mundial geniuszy, Buffona i Pirlo. A jak i odpadną w grupie to i tak tifosa. Fino alla fine.

Spain's players celebrate a goal against Uruguay during their international friendly soccer match in Doha February 6, 2013. REUTERS/ Fadi Al-Assaad (QATAR - Tags: SPORT SOCCER) SLOWA KLUCZOWE: :rel:d:bm:GF2E9261FDL01Fot. FADI AL-ASSAAD REUTERS

Beata W(promotorka, matka, czarownica): Hiszpania moja fascynacja, miłość, ciary i dreszcze od pierwszej do ostatniej minuty na boisku.. Nie będę zatem obiektywna bo bym pękła! Poza tym mój subiektywizm i zapatrzenie jest umacniane faktami. Obrońcy tytułu Mistrzow Świata przez eliminacje do mundialu przeszli jak po maśle albo jak z płatka. Podopieczni Vicente del Bosque nie przegrali ani jednego meczu! La Furia Roja zanotowali na swoim koncie sześc zwycięstw i zaledwie dwa remisy, które zapewniły im 20 punktów na koncie i prym w tabeli. No i jak oni grają! O matko jak grają! Nie maja zresztą wyjścia, bo cała drużyna, z rezerwami włącznie to światowa czołówka. Xabi Alonso, Xavi, Iniesta, Casillas, Sergio Ramos, Pique, Torres, Villa to piłkarze, którzy rządzą nie tylko Primera Division ale tez na boiskach Europy. Wymarzona mieszanka talentu, pasji i urody.  Wiadomo, mistrzowie zawsze jakoś tak z rozpędu stają się przystojniejsi.  Tak jak cztery lata temu, stawiam zatem na Hiszpanię!