Od mema do morderstwa - nastolatki chcą zabijać dla Slendermana

Czy Amerykanie mają powody by bać się nowego, morderczego trendu? Nastolatka z Ohio zaatakowała własną matkę nożem. Wcześniej dwie dziewczynki z Wisconsin próbowały zamordować swoją koleżankę. Wszystkie twierdziły, że mordować kazał im Slenderman - fikcyjna postać z internetu.

Zaatakowana nożem matka nastolatki z Ohio przeżyła koszmar we własnym domu: "Wróciłam do domu późno - prosto z pracy. Ona czekała na mnie w kuchni, miała na twarzy białą maskę, na głowę naciągnięty kaptur, a dłonie schowane w rękawach bluzy. Była kimś innym kiedy mnie zaatakowała" - tak opowiadała lokalnej telewizji o zajściu. Córka zadała jej kilkanascie ciosów nożem. Na szczęście - w większości słabych i niecelnych. Matka nie odniosła poważnych ran, jedynie powierzchowne, głównie na karku.

Wcześniej rodzice dziewczynki zwrócili uwagę, że ich dziecko miewa problemy emocjonalne, tendencję do zamykania się w sobie i popadania w melancholię. Ale która nastolatka nie ma? Nie zauważyli w jej zachowaniu niepokojących objawów. Po tragicznym zdarzeniu odkryli, że ich córka ma obsesję na punkcie Slendermana. Pisała o nim, o zabijaniu dla niego, stworzyła mu nawet świat w grze Minecraft. Wkrótce rodzice połączyli kolejne fakty: obsesję ich córki i jej atak agresji, z doniesieniami o innym tragniczniejszym zajściu.

Dwie 12-letnie dziewczynki z miasteczka Wukesha w stanie Wisconsin próbowały zamordować swoją koleżankę ze szkoły i prawie im się to udało. Nad zbrodnią rozmyślały od grudnia. Zaplanowały dokładnie czas i miejsce: wieczór, las niedaleko ich domu. Wywiodły koleżankę pod pretekstem zabawy, obezwładniły ją po czym dźgnęły nożem 19 razy i porzuciły w lesie. Dziewczynka wykrwawiłaby się na smierć, gdyby nie przypadkowy rowerzysta, który znalazł ją na poboczu leśnej drogi - dokąd zdołała się doczołgać. Według lekarzy była bliska śmierci. Nóż ominął jej serce o kilka milimetrów. Niedoszłe morderczynie najprawdopodobniej będą sądzone jak osoby dorosłe, choć mają po 12 lat. Grozi im nawet po 65 lata więzienia. Podczas przesłuchania jedna z dziewczynek powiedziała policjantom, że próbowały zostać "wysłanniczkam" Slendermana. Wierzyły, że dzięki zamordowaniu kogoś przypodobają mu się i będą mogły razem z nim zamieszkać w jego domu w wielkim, ciemnym lesie.

Fot. InternetFot. Internet

Pewnie większość z was w tym momencie kolejny raz zadała sobie w myślach pytanie: "Kim do cholery jest ten Slenderman i czemu każe dzieciom mordować"? Cóż, Slenderman nie istnieje. Jest postacią fikcyjną, a dziewczynki dowiedziały się o nim z internetu, gdzie potwór powstał i na dobre zadomowił się na stronach poświęconych horrorom i legendom miejskim.

Slenderman, według Know Your Meme, powstał w czerwcu 2009 roku w wyniku konkursu, jaki ogłoszono na forum Something Awful. Zadanie konkursowe polegało na przetworzeniu normalnych zdjęć w niepokojące i stworzeniu przerażającej legendy miejskiej o zjawiskach paranormalnych. Jeden z użytkowników stworzył dwa zdjęcia, według zmyślonego opisu zrobione w latach 80.

Fot. Something AwfulFot. Something Awful

Zdjęcia przedstawiają przerażającą postać podglądającą dzieci. Według opisu dodanego do zdjęć, przedstawione na nich dzieci zaginęły a postać to właśnie Slenderman - bardzo chudy, bardzo wysoki stwór o nieludzko długich rękach i nogach, pozbawiony twarzy i włosów. Nosi czarny garnitur i krawat. Porywa dzieci, które bez pozwolenia rodziców weszły do lasu, w którym mieszka. Przerażający bohater spodobał się internautom i bardzo szybko zaczął żyć własnym życiem w sieci. Na bazie historii o nim powstała seria gier komputerowych i tysiące obrazków i opowiadań powielających jego postać. Jednym słowem - Slenderman jest po prostu kolejnym memem, a jego popularność i tempo rozprzestrzeniania się zaskoczyła samych twórców. W internetowych sklepach z rękodziełem można nawet kupić breloczki i pluszaki przedstawiające "Slandiego" - jak pieszczotliwie nazywają go niektórzy fani. Jest nawet Lego Slenderman.

Fot. Bilbobfull/FlickrFot. Bilbobful/Flickr

Ale to, co dla dorosłych jest zabawą pewnym abstrakcyjnym konstruktem, dla dzieci może być czymś bardzo serio. Według zeznań dziewczynek, Slenderman dla nich jest jak najbardziej rzeczywisty, jest liderem społeczności powstałej wokół strony Creepypasta (strona gdzie użytkownicy dzielą się paranormalnymi opowiadaniami) i w hierarchii tego świata, do którego one należą, konieczne było zabicie kogoś, by okazać mu oddanie i udowodnić swoją wartość.

Po tych zabójczych próbach zrobiło się głośno o sprawie i po raz kolejny pojawiły się pytania: czy można obwiniać gry komputerowe, filmy, czy internet o to, że w ludziach budzą się złe instynkty? Moim zdaniem to duże nadużycie - to ludzie zabijają, nie internet czy gry. Jak mówi przysłowie: złego kościół nie naprawi, dobrego karczma nie zepsuje. Jeżeli ktoś jest podatny, ma wrodzone skłonności do przemocy, to będzie szukał w sieci konkretnych rzeczy, które podsycą jego dewiacje. Z drugiej strony, w wypadku 12- czy 13-latek granica między prawdą a fikcją jest bardzo cienka. Dzieci łatwo zmanipulować. Dzieci równie łatwo mogą same sobie coś "wkręcić". Od fantazjowania i opowiadania sobie horrorów może wieść krótka droga do odtwarzania scenariusza w rzeczywistości, bo, jak w każdej tego typu sytuacji, z czasem bodźce muszą być silniejsze.

Zwalenie winy na pełne przemocy filmy, gry komputerowe czy fikcyjną postać z internetu bez wątpienia jest kuszące. O ile wygodniej jest stwierdzić, że to popkultura psuje dzieci niż przyznać, że gdzieś, w każdej z tego typu tragicznych historii, najbardziej zawiedli dorośli.

Więcej o: