Takie tam zwykłe babskie gadanie - o językowych stereotypach

Bijesz się jak dziewczyna a jeździsz jak baba? Oj, musimy załatwić tę sprawę po męsku! Bo stereotypy dotyczące płci drzemią sobie spokojnie ukryte w naszym ojczystym języku.

Reklama Always #LikeAGirl ma już w necie grubo ponad 30 milionów wyświetleń. Bardzo ładna reklama, która, jak mówią, rozprawia się ze stereotypami. W reklamie głos z offu pyta dorosłe kobiety, jak to jest robić coś "jak dziewczyna" . Oczywiście okazuje się, że "jak dziewczyna" znaczy śmiesznie, głupio, fajtłapowato, byle jak, bez sensu.

U nas, w kraju nad Wisłą, jest jeszcze gorzej. U nas robi się rzeczy "jak baba" . Samo "baba" jest już deprecjonujące i obraźliwe, bo nie znam żadnej kobiety, która lubiłaby być nazywana "babą". Bo "baba" przecież źle się kojarzy. Jest gruba, brzydka, głupia, nic nie kuma, wsiurą jest i pewnie słoikiem też. "Baba" nic nie umie. Najbardziej to chyba nie umie jeździć samochodem, chyba nawet bardziej niż koleś w kapeluszu i z wąsami. Nie włączyłeś/aś na czas kierunkowskazu? Niezgrabnie zmieniłeś/aś pas? A może wolno ruszyłeś/aś sprzed świateł? Nie lubisz szybko jeździć? To znaczy, że jeździsz "jak baba".

"Baba" nie umie się również porządnie zachować. Lubi płakać, mazać się, skarżyć, marudzić. Jest nieracjonalna i rozhisteryzowana. A już najgorzej, kiedy dzieje się to w pracy. "Baba" nie rozumie żartów, najbardziej tych z blondynek i z niej samej. Bo wiadomo, mężczyźni mają do siebie totalny dystans i zawsze są aż do bólu racjonalni. (Żeby nie było - facet też może być "babą". Ale to jest tak straszna obelga, że chyba po czymś takim powinien popełnić samobójstwo).

Mamy mundial, a tu niespodzianka - są piłkarze, którzy grają "jak baby". Czyli nie umieją grać, wiadomo. Omsknie im się noga na piłce, dadzą się sfaulować. Nie daj boże nie trafią do bramki! Taki to już nigdy nie przestanie być "babą".

"Babskie pogaduchy" to oczywiście tylko ploty. Sprawy nieważne, rozmowy o niczym albo o zakupach, kosmetyczkach, nowych cyckach kolejnej celebrytki. Nie od dziś wiadomo, że mężczyźni omawiają tylko ważne sprawy, nawet jeśli te ważne sprawy dotyczą kolegów czy koleżanek z pracy. Plotkują tylko "baby". Jeśli ktoś musi podjąć trudną decyzję, która wymaga dokładnego zastanowienia się czy poświęceń, to ta decyzja oczywiście jest "męska". Czasem trzeba też z kimś "po męsku" porozmawiać. "Po męsku", czyli konkretnie, ostro, tak, żeby coś z tego wynikło. Broń boże zachować się wtedy "jak baba", czyli dać upust emocjom!

Ojciec z synem mają często swoje "męskie sprawy". I te męskie sprawy zazwyczaj dotyczą biwaków, wypraw rowerowych, łowienia ryb, reperowania rzeczy, poznawania narzędzi, rozmaitych przygód. Dziewczynki/córki bardzo chciałyby też brać w nich udział, ale niestety, najczęściej po prostu nie są do tych "męskich spraw" dopuszczane. Dlaczego? Wiadomo! Bo będą się zachowywać "jak baby", czyli jęczeć, marudzić, płakać. Na rowerze na pewno nigdzie nie dojadą, w śrubkę wkrętarką nie trafią, bo to wymaga nadzwyczajnych zdolności. Na rybach będą się nudzić, a pod namiotem zmarzną lub też ewentualnie zrobi im się siniak od kamyka, który leży pod karimatą. Matka z córką oczywiście mają swoje "babskie sprawy" . Na zakupy sobie pójdą, może do kościółka. Paznokcie sobie pomalują, "oko postawią", loka zakręcą. W tych sprawach, wiadomo, żaden facet nie chce brać udziału. A jeśli tak, to wiadomo - "jest babą".

Kobiety to, wiadomo, generalnie "słaba płeć" , więc nie ma się co nimi tak bardzo przejmować. Ale czasem, jednej na milion, uda się zostać "swoim chłopem" . To ta, która zawsze głośno śmieje się z żartów z koleżanek, nigdy nie boli jej brzuch przy okresie, klnie jak szewc, litrami pije piwo, kocha mecze, uwielbia pornosy, zawsze chce się ruchać, emocje jej nie dotyczą, potrafi ostro przypierdolić, lubi jeździć na rowerze, pływać na kajcie, nurkować, skakać ze spadochronem, biegać, robić pompki, pić wódkę, grać w bilarda, pluć na ulicę, drapać się po wyimaginowanych jajach, sikać na stojąco. No, wszystko potrafi, a nawet lepiej i więcej.

Bycie "swoim chłopem" to największe marzenie każdej z nas, bo wiadomo, że "baba z wozu, koniom lżej" .

Więcej o: