"Esquire" ogłasza: 42-letnie kobiety są sexy. Rewolucja czy skandal?

Internety zawrzały po tym, jak Tom Junod, 56-letni dziennikarz męskiego magazynu "Esquire", ogłosił, że 42-letnie kobiety są nadal, mówiąc oględnie, godne pożądania. "Rewolucja!", krzyczy Junod. Teraz nawet szanujący się faceci mogą spokojnie udać się do łóżka z kobietami w kwiecie wieku. I żaden kolega nie posądzi ich o desperację. Co to oznacza dla nas, kobiet i czy Junoda powinno się potępić czy z prychnięciem pogardy zignorować?

"Napisz, że jesteśmy młode!", mówią dziewczyny z Focha, które już dawno świętowały trzydzieste urodziny, gdy wyzywam Toma Junoda, autora "In Praise of 42-year-old women" ("Pochwała 42-latek") z magazynu "Esquire", od mizoginów i szowinistów.

www.jezebel.comwww.jezebel.com

"Umówmy się: do tej pory było coś lekko tragicznego nawet w najpiękniejszych 42-latkach. Choć miały połowę życia przed sobą, coś się dla nich bezpowrotnie kończyło. Jeśli chciały pozostać obiektami pożądania, były traktowane jako drapieżnice albo desperatki, a jeśli były piękne, to tylko pięknem przemijania", zaczyna swój manifest Junod. We mnie i połowie świata (tej tak zwanej "pięknej") burzy się krew i nóż otwiera w kieszeni. Artykuł z dosyć elitarnego i inteligenckiego, ale jednak "męskiego", magazynu skomentowały najważniejsze dzienniki, tygodniki opinii i blogi. Nareszcie publikacja w tradycyjnym medium wygrała internety.

Junod bezwzględnie, acz mało błyskotliwie rozpracowuje formułę "atrakcyjnej 42-latki". "Widzicie tę najbardziej roznegliżowaną kobietę na każdej imprezie? To 42-latka, świadoma swojego oddziaływania na mężczyzn". Stworzenie niebezpieczne i nieokiełznane, które musiało jednak ujarzmić swoje ciało modą i sportem, by rzutem na taśmę załapać się do grona godnych pożądania towarów.

Cameron Diaz / fot. materiały prasoweCameron Diaz / Zdjęcie pochodzi z książki Cameron Diaz "Ja, Kobieta", Wyd. IUVI

Na Junoda posypały się gromy. Pewnie się cieszy, bo w swojej trzydziestoletniej karierze takich kontrowersji jeszcze nie wywołał. "To wcale nie joga i pilates sprawiły, że 42-latki są atrakcyjne. Zawsze byłyśmy ambitne, mądre i piękne. Niektórzy faceci po prostu tego nie widzą", pisze Ann Brenoff z "Huffington Post". "Kobiety, niezależnie od wieku, nie potrzebują już Tomów Junodów, żeby mówili im, ile są warte", buntuje się Karin Klein z "Timesa". Najbardziej wkurzona jest Tracy Moore z portalu Jezebel. "Już wszystko rozumiem. Żeby być gorącą 42-latką muszę zostać gwiazdą Hollywood, ćwiczyć jogę i pilates i koniecznie podporządkowywać się męskim wyobrażeniom o kobiecym pięknie". Niedoczekanie!

42 to wiek symboliczny. 42 lata miała pani Robinson z "Absolwenta", gdy uwiodła 20-letniego (choć wyglądającego starzej od niej) narzeczonego swojej córki. W płaszczu w panterkę, małej czarnej i szpilkach pozowała na wyrafinowaną femme fatale. Podobnie jak MILF-y ("Mothers I'd Like to Fuck") pokolenia moich kolegów, czyli mama Stiflera z "American Pie" i Courteney Cox z "Miasta kocic". Teraz 42 lata kończą Cameron Diaz, którą najczęściej widujemy w poszarpanych dżinsach i T-shircie, Sofia Vergara, posiadaczka najpiękniejszych kształtów świata i Jennifer Garner, której porcelanowej cery mogą zazdrościć licealistki. Czy ktokolwiek śmiałby nazwać je "starymi"? Nawet słowo "dojrzałe" nie przechodzi przez usta.

Sama kilka dni temu skończyłam 30 lat. Na imprezie rozmawiałyśmy o... starości. "Musiałam iść na masaż, bo strasznie bolał mnie kręgosłup" - mówi jedna przyjaciółka. "Nie wykluczam operacji plastycznych... Może tę zmarszczkę obok ust mogłabym usunąć" - zastanawia się druga. "Pamiętam moment, gdy po raz pierwszy poczułam się stara. Zasapałam się na schodach i spociłam jak mysz, niosąc torby z zakupami" - życiowo dodaje kolejna. Rozmawiamy też o rzeczach praktycznych: przepisach na sałatkę, godnych polecenia zabiegach w spa, sklepach, w których można szczęśliwie ominąć powracający trend na grunge. Zupełnie inne rzeczy słyszę od koleżanek, które już przekroczyły "smugę cienia". A w każdym razie jeszcze 10 lat temu zostałyby uznane za kobiety w "pewnym wieku", które powoli powinny kłaść się do grobu. "Czeka cię najlepsza dekada życia!", powtarzają zgodnie. Tłumaczą, że po trzydziestce nareszcie będę w stu procentach samoświadoma, odważna w podejmowaniu radykalnych decyzji, spełniona w kuchni, łóżku i pracy. Jeszcze pół roku temu, nie uwierzyłabym w ich zapewnienia. Teraz trochę nie mam wyboru. I wiem, że czuję się już kobietą, a nie dziewczynką. I z podziwem patrzę na 42-latki, a coraz większym współczuciem na 24-latki, którym jeszcze dużo odkrywania siebie pozostało.

Cóż, brawo dla nas! Jesteśmy świadkami seksistowskiego skandalu, który wygrały kobiety, udowadniając, że wiek to tylko numerek w dowodzie. I że wcale nie musimy mieć idealnych ciał, żeby pielęgnować dojrzały umysł.

Chyba, że Junod wcale nie miał zamiaru szturmować fortecy feminizmu. Wręcz przeciwnie - może jego tekst był tylko śmiałą i brawurowo przeprowadzoną prowokacją. Może posługując się retoryką szowinisty, chciał zmusić nas, kobiety, do ponownej obrony naszego prawa do (nie)pięknego starzenia się. Może Junod jest obrońcą kobiet, który chce dać im siłę i wzniecić ogień do kolejnej bitwy? W końcu w Hollywood surowe prawa "seksownych 42-latek" nadal obowiązują. Powyżej pewnej granicy wieku role dostajesz tylko, jeśli nazywasz się Judi Dench albo Meryl Streep. Podziękujmy więc Junodowi za wsadzenie kija w mrowisko. I dyskutujmy dalej - czy chcemy i możemy czuć się młode mimo trzeciego i czwartego krzyżyka na karku?