Co począć, gdy wypadają rzęsy?

Podobno na górnej powiece rośnie ich od stu pięćdziesięciu do dwustu pięćdziesięciu, a na dolnej od pięćdziesięciu do stu pięćdziesięciu. Podobno ?żyją? przez sto, sto pięćdziesiąt dni. Rzęsy, zalotna firanka wokół źrenicy. Czasem płatają figla i zaczynają wypadać za szybko i w zbyt dużych ilościach. Na szczęście są preparaty, które wzmocnią rzęsy i wspomogą ich odrastanie.

Może to wina wiatru, słońca lub wodoodpornej mascary? Nie wiem. W każdym razie zupełnie nagle i niespodziewanie zaczęły mi wypadać rzęsy. W ilościach znacznych. Na tyle znacznych, że wpadłam w panikę i zaczęłam przeczesywać internety w poszukiwaniu ratunku. A skoro już robiłam solidny przegląd preparatów wzmacniających i pielęgnujących rzęsy, postanowiłam podzielić się z wami wynikami.

Do klasyków pielęgnacji rzęs zaliczają się ex aequo: Revitalash Eyelash Conditioner Advanced i olej rycynowy. Jeśli nie miałyście okazji spotkać się z odżywką Revitalash, to już spieszę z wyjaśnieniem: jest to produkt, który ma działać stymulująco na cebulki rzęs (i brwi). Rzęsy mają dzięki niemu stać się mocniejsze, dłuższe i grubsze, a producent zapewnia, że efekt widoczny będzie już po 3-4 tygodniach. Jedno opakowanie odżywki powinno teoretycznie wystarczyć na pół roku. Jak na mój gust jest jedno "ale": produkt kosztuje ponad 300 zł. Ponieważ jestem, jak wiadomo, zwolenniczką szybkich efektów, wolałabym za niewiele wyższą cenę przedłużyć sobie rzęsy metodą 1:1. A, prawda, trzeba mieć do czego doczepiać włoski... czyli nadal potrzebuję produktu do uratowania własnych, wątłych rzęs.

Okazuje się, że istnieje produkt, o działaniu podobnym do Revitalash, przy czym zdecydowanie tańszy - kosztuje około 80 zł. Jest nim Long 4 Lashes Oceanic, serum przyspieszające wzrost rzęs. Producent obiecuje efekt wydłużenia i zagęszczenia widoczny po sześciomiesięcznej kuracji, natomiast po 3-4 tygodniach rzęsy mają być w widoczny sposób mocniejsze. Opinie zachwyconych internautek świadczą o tym, że Oceanic nie rzuca słów na wiatr.

fot. Louis Pasqierfot. Louis Pasqier

Lubiącym kosmetyki wielozadaniowe mogę zaproponować skoncentrowane serum do rzęs Advance Volumiere Eveline. Równocześnie, puszczam wirtualne oczko do wiernej czytelniczki ellen.cherry, która polecała ten produkt. Serum ma potrójne zadanie - ma odbudowywać rzęsy, aktywować ich wzrost oraz stanowić bazę pod tusz. Mam wielką ochotę wypróbować ten produkt, a tymczasem na podstawie postów ellen.chery i opinii internautek mogę napisać, że jeśli potrzebujecie pielęgnacyjnej bazy pod tusz, to nie wahajcie się. Jeśli zdarzyło wam się przesuszyć swoje rzęsy (jak mnie aktualnie), ale nie chcecie zrezygnować z ich malowania (jak ja), to serum Eveline zabezpieczy je przed wysuszającym działaniem tuszu. Rzęsy dzięki serum będą dobrze nawilżone, elastyczne, no i dłuższe (z czasem). Produkt przede wszystkim sprawdzi się jako baza, a na efekty pielęgnacyjne będziecie musiały cierpliwie poczekać i nie będą one tak spektakularne, jak w przypadku obu wymienionych wyżej produktów.

Jest jeszcze jeden gotowy produkt, który co prawda nie jest przeznaczony do pielęgnacji rzęs, ale bardzo mi się podoba pomysł jednej z blogerek, aby jednak do tej pielęgnacji go użyć. Otóż, pomadka Alterra poleca się do waszych usług! Ten produkt ma doskonały skład - zawiera oleje: rycynowy, kokosowy, jojoba, slonecznikowy, wosk pszczeli, oliwę z oliwek, olejek z marchwi, witaminy A i E. Wystarczy go nabrać na szczoteczkę (taką, która zostanie wam po zużytym tuszu, oczywiście dobrze umytą) i rozprowadzić na włoskach. Bardzo do mnie przemawia ten pomysł, bo po pierwsze produkt jest ze zdecydowanie przyjaznej dla portfela półki cenowej (kosztuje około 6 zł), a po drugie z ochronnej pomadki robi się kosmetyk wielozadaniowy, a to lubię, oj lubię. Oczywiście, nakładanie balsamu ma te wadę, że nie użyjemy go pod tusz. Ale kombinacja - Eveline pod tusz na dzień, a Alterra na noc - bardzo mi się podoba.

Oczywiście, do pielęgnacji rzęs można używać olejów w "czystej" formie. Wspominałam na początku o najbardziej popularnym w pielęgnacji nie tylko rzęs, ale po prostu włosów, oleju rycynowym. Jednak ja nie mogę go używać z dwóch powodów. Po pierwsze, nie znoszę jego zapachu. Po prostu mnie mdli. Po drugie, drażni moje oczy. I to jest słaba strona olejowania rzęs - oleje lubią się przemieszczać i dostawać do oczu. Jeśli ktoś ma wrażliwe oczy, to robi się naprawdę nieprzyjemnie. A jeśli kiedyś próbowałyście sobie przepłukać oczy po tym, jak dostał się do nich olej, to wiecie, że nie jest to łatwa sprawa. I nie, nie należy używać do tego celu mydła... płynu micelarnego też sobie przecież nie zakroplicie... Przyznam, że kilkukrotnie próbowałam użyć do pielęgnacji rzęs olejów, ale to się zawsze kończyło "zamglonym" wzrokiem, czy jak kto woli nieostrym spojrzeniem.

Dlatego tutaj chylę czoła pomysłowi z balsamem do ust Alterra, bo w tym produkcie oleje są okiełznane i zostają tam, gdzie się je nakłada. Gdybyście mimo wszystko chciały eksperymentować z olejami w ich najbardziej naturalnej, podstawowej, oleistej formie, to poza olejem rycynowym, można użyć praktycznie każdego z oliwą z oliwek i olejem kokosowym włącznie. Ponieważ na co dzień do pielęgnacji cery używam oleju arganowego, to nanoszę go co prawda nie na rzęsy, ale na brwi. Muszę jednak stwierdzić, że nie zauważyłam, aby wpłynął na nie korzystnie. Ani nie jest ich więcej, ani nie są bujniejsze. Także na pewno prawdziwe jest stwierdzenie, że każdy olej nadaje się do pielęgnacji rzęs, ale tylko po niektórych olejach widać poprawę. Osobiście stawiałabym na oleje: rycynowy, jojoba, kokosowy, słonecznikowy.

Jeśli lubicie domowe mikstury pielęgnacyjne, a nie odpowiada wam, podobnie jak mnie, zdradliwa konsystencja olejów, to możecie sobie zmieszać kilka składników na bazie z wazeliny kosmetycznej. Tutaj dopiero można poszaleć ze składami - przede wszystkim zmieszać sobie kilka rodzajów olejów - a co! Do tego wycisnąć witaminy lub odżywki, które kupuje się w kapsułkach. I autorski produkt do pielęgnacji rzęs gotowy!

Więcej o: