Głupie rzeczy, które robisz i robić będziesz

Uczymy się na błędach? Oj, no nie wiem - chyba nie. Bo nad wyraz często powtarzamy te same, choć wiemy, że to głupie, bez sensu i na złe nam wyjdzie...

Nie jesz przez pół dnia zupełnie nic

Bardzo się śpieszysz rano, bo budzik, jak to budzik, nie obudził o czasie lub eksploatowałaś funkcję drzemki w nieskończoność. Nie jesz więc śniadania, bo tego, czy zjesz, czy nie - nie będzie po tobie widać. A czy się uczeszesz, umalujesz i ubierzesz - to już owszem. Wybiegając z domu nie chwyciłaś nawet żadnego jabłka, ani jogurtu, nie mówiąc już o czymś solidniejszym, bardziej pożywnym. Nikt jeszcze nie wpadł na to, by w tramwaju, autobusie czy metrze sprzedawać śniadanie - a szkoda, bo to te parę chwil, gdy akurat mogłabyś sobie zjeść. Choć teraz mają być mandaty za kebaby w komunikacji miejskiej, więc może lepiej nie. Biegnąc z przystanku do swej fabryki mijasz po drodze parę sklepów, ale NIE MASZ CZASU nic w nich kupić, wyskoczysz jakoś potem, po spotkaniu. I tak robi się 14, a ty wciąż bez śniadania. Niedobrze. Może zainwestuj w jakiś zestaw "zrób sobie sam szybkie śniadanie" i trzymaj go w pracy?

Opijasz się i objadasz na noc

Środek tygodnia, a ty ruszasz wieczorem w miasto. Z silnym postanowieniem, że na jednej lampce wina się skończy. Nie kończy się, wiedziałaś o tym, nim wypiłaś pierwszego łyka, prawda? Jak już się dobrze napijesz, to i zapalisz, i podjesz. Jedzenie po północy? Mniam mniam. To już nawet nie chodzi o to, że się gdzieś w okolicach bioder odłoży. Chodzi o to, że człowiek przeżarty i opity znacznie gorzej śpi. Więc się nie wyśpi. A następnego dnia w pracy trzeba udawać, że jest pion. W tygodniu, to grzech straszny, ale grzechem jest to także w weekend, tylko wtedy można zalec dnia następnego i udawać, że świat nie istnieje.

Najpowszechniejsza dieta - Od JutraNajpowszechniejsza dieta - Od Jutra

Zakładasz wysokie obcasy, gdy wiesz, że czeka cię cały dzień biegania

Masz ważne spotkanie, musisz wyglądać elegancko i świetnie się czuć, a wiadomo przecież, że nic tak nie dodaje animuszu, jak seksowne łydki w pięknie wyprofilowanych szpilkach. Nawet jednak te po mistrzowsku wyprofilowane sprawiają, że po kilku godzinach bolą stopy. Nie jest głupim rozwiązaniem nosić buty na zmianę. Może w worku z muchomorkiem?

Kierujesz się dobrem dzieci, faceta, CZYIMŚ, a niekoniecznie swoim

Nie masz czasu na spotkanie z przyjaciółką, bo masz milion rzeczy do ogarnięcia. Ale ona cię prosi tak bardzo, bo bardzo potrzebuje. Więc naginasz czasoprzestrzeń, spędzasz z nią skrawek wieczoru, a potem siedzisz po nocy, próbując się uporać z tym, co wisi nad twoją głową i domaga się wykonania. Chcesz, żeby dzieciom było dobrze, bo wiadomo - dzieci są ważne i kochane i muszą czuć się właśnie takie, więc odkładasz, po raz już sama nie wiesz który, wizytę u kosmetyczki, bo przecież, no bez przesady, można żyć bez pedicure. Tyle, że nie chodzi o paznokcie, ale o czas, który masz tylko dla siebie. Forma relaksu.

Nie badasz się

Trzeba sobie zbadać cycki, trzeba zrobić cytologię. Dentysta dwa lata temu sugerował, by uważać na tę górną szóstkę, bo może się w niej zadziać. Miałaś przyjść na kontrolę po paru miesiącach i dupa, nie dotarłaś. Cycki badałaś chyba, eeee, kiedy to było? A cytologia ostatnia wyszła pięknie, więc chyba nic się nie stanie, gdy jeszcze trochę odwleczesz następną. A potem czytasz sobie artykuły o tych kobietach, co to osierociły dzieci, bo się nie badały i myślisz, jakie one głupie.

Pielęgnujesz w sobie złość

Strasznie cię wnerwiła koleżanka z pracy. Albo znajoma. Albo lepiej - nieznajoma w tramwaju. Ciśnienie ci skoczyło i miałaś ochotę strzelać i bić po pysku. I to było dwa dni temu, ale wciąż się zżymasz, bo cię to naprawdę bardzo wytrąciło z równowagi. Tak jak ta sytuacja sprzed trzech lat. Tamto to dopiero cię wnerwiło. Osz...

Nie czytasz

Cały dzień gapisz się w ekran komputera (taka praca), albo czytasz bardzo dużo pism, sprawozdań, zeznań - liter ogólnie. Więc jak przychodzi wieczór, oczy masz zmęczone, nie masz już siły na czytanie fajnej, ciekawej książki. Poczytasz jutro. Albo na leżaku w wakacje. Albo na emeryturze.

Nie ćwiczysz

Dziś nie dasz rady, bo siedzisz do wieczora w pracy, a na jutro się nie chcesz umawiać, bo chyba wyskoczysz wieczorem do kina. Rano nie dasz rady, bo musisz się wyspać, a w weekend to musisz nic nie musieć. Więc znów minął tydzień bez fitnessu, ale to nic. W przyszłym się za siebie weźmiesz. Już tak na serio.

Pracujesz za dużo

Jesteś niezastąpiona i czujesz wielką moc. Jeśli ty nie zrobisz, nie będzie zrobione, albo będzie zrobione źle. Więc bierzesz na siebie często zbyt wiele w myśl zasady "ja nie dam rady?!". Oczywiście, że dasz. Kosztem snu, kosztem zdrowia. Zyskasz sińce pod oczami i grono fanów, którzy chętnie poproszą cię, byś im pomogła, bo przecież tylko ty możesz to (za nich) zrobić. Gdy padniesz jak mucha, na twe miejsce zjawi się ktoś, kto cię bez problemu zastąpi. Mimo że byłaś niezastąpiona.

Popełniasz wciąż te same błędy

Prawda?