Seks w małym mieście odc. 25: sponsoring w Giżycku

Ona: młoda atrakcyjna studentka, mieszkająca w dużym mieście. On: samotny lub żonaty, zapracowany profesjonalista około czterdziestki lubiący mieć kontrolę nad sytuacją. Układ prawie idealny. Ale czy na pewno?

Przecież życie nie jest zero-jedynkowe i nawet jeśli wiadomo o co chodzi i każdy ma to, czego chce, kasa za seks zawsze budzi kontrowersje. Czy sponsoring to prostytucja w białych rękawiczkach? Kryzys ojcostwa? Lęk przed miłością? A może uczciwe zarabianie pieniędzy i inwestycja w swoją przyszłość dla tych, którzy chcą się kształcić, ale nie mają na to środków?

Ciało od zawsze było towarem deficytowym, czemu więc na nim nie zarabiać, skoro jest popyt? Pytanie, ile takie ciało jest warte? Stosunkowo niedużo. Mimo że zdarzają się wyjątki, sytuacje w których dziewczyny dostają więcej niż 200 zł za spotkanie to rzadkość. Do tego oczywiście dochodzą zakupy, wyjścia, czasem wyjazdy... Jednak jest to opcja wystarczająco atrakcyjna, skoro do bycia utrzymanką przyznaje się jedna na pięć studentek. A co z tymi, które się nie przyznają? I co ze studentami?

Tym razem pojechałyśmy do Giżycka, aby zapytać co o sponsoringu myślą jego mieszkańcy. Zapraszamy do kolejnego odcinka!

Więcej o: