Nie lubisz swoich ubrań? Pomogę ci je zniszczyć

Pranie wcale nie jest niewinną czynnością. Ja w imię czystości mych ubrań popełniłam chyba wszystkie możliwe grzechy...

"Ojciec, prać? Prać ale tylko w proszku Pollena 2000!". Do tej pory pamiętam tę reklamę, która była dość dziwna. Z jednej strony panowie jak z "Potopu", a z drugiej strony pranie robiła ładna pani w halce. Czyli jednak nie ojciec.

Nie będę się rozpisywać nad samą reklamą, ale nad wszystkimi możliwymi grzechami, które popełniłam wykonując tę czynność. Najgorsze jest to, że od czasu do czasu nadal popełniam przestępstwa przeciwko odzieży gorzko opłakując później zniszczoną garderobę.

BIUSTONOSZ Z FISZBINAMI

W chwili obecnej można kupić specjalny woreczek do prania biustonoszy, ale kiedyś ich nie było, albo nie wiedziałam o ich istnieniu. Moja mama prała biusthaltery ręcznie, żeby uniknąć wypadnięcia metalowej fiszbiny, które są jakoś tak źle osadzone, że potrafią SAME przerwać materiał i uciec z biustonosza. Ja wolałam korzystać z nowoczesnych rozwiązań czyli pralki. Zawsze zakładałam, że mnie problem zagubionej fiszbiny nie będzie dotyczyć. Oczywiście, że się okrutnie myliłam i płaciłam za to później wysoką cenę:

- zagubiona fiszbina robiła dziurki w innych ubraniach,

- zagubiona fiszbina obijała się o bęben pralki robiąc mu krzywdę,

- zagubiona fiszbina była zagubiona, a cyckonosz zdeformowany.

Nie muszę chyba wspominać, że mój tatuś nie był zachwycony tym, że musi rozkręcić pralkę i znaleźć uciekinierkę?

RÓŻOWA SKARPETKA

Sprytna, złośliwa i bezwzględna różowa skarpetka, która najbardziej lubiła być prana z białymi ubraniami. Mocno dominująca część mojej garderoby, która narzucała swoim białym koleżankom swoje zdanie, a raczej swój kolor. Bardzo często pod osłoną białej koszulki dostawała się do wnętrza pralki, gdzie siała spustoszenie malując różowe wzory na pozostałych współpasażerach. Jedna to była taka sprytna, że potrafiła przyczepić się do bębna i udawała, że jej tam nie ma.

Ostrożnie z praniemShutterstock

POKRĘTŁO DO USTAWIANIA TEMPERATURY WODY

Zdecydowanie nieprzyjacielska gałeczka, która potrafiła zaczarować swój wygląd. Ja ustawiałam ją na 30 stopni, a później się okazywało, że to było 40 albo i 60. Nadruki na koszulkach tak ładnie odchodziły od tkaniny, sweterki zmieniały się na takie dla lalek albo na rosłego mężczyznę. Lalek już nie mam, a mężczyzna w różowym sweterku chodzić nie chce, bo to nie jego odcień. Ja płaczę i próbuję to zrozumieć, odtworzyć przebieg wydarzeń, ale nic mi się nie składa. No bo chyba jasne jest, że na pewno ustawiłam temperaturę jaką chciałam. Kiedyś myślałam, że to kotek chodzi po pralce i po prostu łapką przesuwa, ale teraz nie mam kotka, a też czasami to pokrętło fisiuje.

WYBIELACZ ZAMIAST ODPLAMIACZA

Taka tam historyjka o wlaniu wybielacza w sam stos czarnych ubrań. Można w sumie od razu zaobserwować reakcję chemiczną więc z jednej strony traci się ubrania, a z drugiej zyskuje wiedzę.  Domowe doświadczenia chemiczne, które można samemu przeprowadzić - hej!

W ubiegłym wieku, kiedy na listach przebojów królowały Ace of Base i Dr Alban ciuchy z odbarwieniami były bardzo hot. Teraz są bardzo NOT. Takie czasy.

A Ty - jak mordujesz swoje pranie?