Co przekazałabym swojej córce (gdyby ona chciała mnie słuchać)

Seksualna rewolucja podobno kiedyś się już odbyła. Ale na parkowej ławce odbywa się właśnie kolejna - a planuje ją Linda wraz z licealną przyjaciółką Brunhildą, jednocześnie doglądając bawiącej się w piaskownicy córki (Lindom zdarza się mieć dzieci, chociaż czasami trudno wyobrazić je sobie w roli matek).

Brunhilda: Opowiesz jej kiedyś o swoich seksualnych doświadczeniach?

Linda: Problem w tym, że o ile matka jest akceptowalnym wzorem w kuchni albo przed lusterkiem do makijażu, to nikt nie chce jej mieć za eksperta w sprawach seksu, tym bardziej dorastająca córka.

B: Ale szkoda byłoby nie wykorzystać tego, co przeżyłyśmy, co wiemy. Nie ostrzec, nie zachęcić: masz 20 lat, dużo energii, zrób z niej użytek, bo potem będzie jej zdecydowanie mniej...

L: No dobra, to co powiedziałybyśmy córkom, gdyby chciały tych świństw słuchać, zanim znowu pogrążą się w swoich ideałach i kompleksach?

B: Na początek: nie przejmuj się za bardzo "pierwszym razem z tym jedynym". Pierwszy raz ma być w odpowiednim momencie, odpowiednim dla ciebie. I przede wszystkim - z fajnym mężczyzną, który cię kręci i chcesz go zobaczyć bez bielizny (chyba, że wolisz dziewczyny, one też są spoko). Nie musisz z nim potem być. Nie musisz wmawiać sobie, że go kochasz i chcesz urodzić mu piątkę dzieci. Ale musisz zaaranżować sobie piękne wspomnienie na dalszą drogę w świat seksu.

L: To ja dorzucam do tego nasze wsparcie - mądrych matek. Wsparcie wyrażone dobitnie i bezwarunkowo. Wspólna wizyta u ginekologa zamiast wspólnych zakupów, żeby córka widziała, że jest taki specjalista, matka go odwiedza, czyli też ma jakieś życie na poziomie genitaliów i nie robi z tego tajemnicy. A potem - wypad do seks-shopu, czemu nie. Można głupio pochichotać nad sztucznym, czarnym członkiem, a przy okazji przemycić refleksję czy dwie na temat jego odpowiedników (bardziej z krwi niż z kości).

B: Mam takie marzenie, że córka poznaje chłopaka, a ja w odpowiednim momencie wyjeżdżam na weekend, zostawiając jej na poduszce paczkę prezerwatyw, żeby wiedziała: to nie przypadek, do dzieła. Akceptuję twoją dorosłość.

L: Mama mówiła mi o pigułkach długo przed tym, zanim sama zaczęłam o nich myśleć. "Jak będziesz potrzebowała, to zapłacę, tylko powiedz". I w końcu tak się stało. Dzięki jej od dawna wyrażanej gotowości do uznania mnie za kobietę, łatwiej było powiedzieć "To już".

B: Okej, punkt odhaczony. Idziemy dalej - różnorodność. Czy my, naszpikowane powieściami dla dziewcząt, nie fetyszyzowałyśmy nieco trwałości pierwszych związków?

L: Wyobrażając sobie, że wiemy coś o życiu, a chłopak z łapanki to już TEN właściwy, na zawsze razem, na te same studia i generalnie, wicie gniazda?

B: To właśnie rykoszet mitu "pierwszego razu z tym jedynym".

L: Skoro się z kimś uprawia seks, to się go kocha. Skoro się go kocha, to trzeba z nim być. Jak być, to na zawsze, a jak jest do dupy, to lepiej - bo można walczyć o miłość, sprawdzić się!

B: Ha ha?

L: No raczej.

B: Kiedyś to miało cień sensu: brak skutecznej antykoncepcji wiązał seks z dziećmi, a dzieci trudno wychowuje się w pojedynkę, zarówno pod względem bilansu ekonomicznego, jak i energetycznego.

L: Ale dziś mamy ten problem z głowy. Pigułki, gumki, plastry, zastrzyki. Kochanek nie jest już potencjalnym ojcem. Nie musi więc koniecznie dobrze rokować w życiu, ważne, żeby rokował w łóżku.

B: Dlatego wołałabym do córki: SEKS JEST FAJNY, bo jest fajny. Słuchaj mamy, mama coś o tym wie. Masz hipotetyczne 20 lat, znasz już siebie całkiem dobrze, poznaj lepiej! Wykorzystaj najbliższą dekadę, żeby się dobrze bawić. I zerwij z tym wymoczkiem, ma niezgrane paluchy.

Mamy nie robią takich rzeczyMamy nie robią takich rzeczy

L: Myślę czasem o znajomych parach, licealnych zakochanych. Razem w szkole, na uczelni, ślub, dzieci. Czy nigdy nie mają refleksji...

B: ...że coś ich ominęło.

L: ...że seks z nim jest spoko, ale może tylko tak się zdaje przez brak porównania?

B: A może właśnie to inni są przy nim kiepscy i trafiłam na skarb, który powinnam polerować i czule nawilżać?

L: Ale do końca życia - tylko ten penis???

B: A jak smakują inne?

L: W sumie taki stały związek można otworzyć, można znaleźć sobie kochanka, założyć seks-czat, można się rozwieść w kryzysie wieku średniego, chociaż stereotypowo lepiej wychodzą na tym faceci, ich ciało nie jest poddane takiej społecznej ocenie, a i dzieci zazwyczaj zostają z matką, odbierając jej czas na flirty. Ale ja czułabym się po prostu spokojniejsza wchodząc w fazę monogamiczną ze sporą, dobrze ugruntowaną wiedzą o swoich potrzebach.

B: Ale żeby ją zdobyć w bezpieczny sposób trzeba mieć silne przekonanie, że seks może łączyć się z miłością, ale może być też czystym pożądaniem, ciekawością, chęcią zrobienia czegoś zupełnie nowego ze swoim ciałem. Kobieta, która to wszystko wie i zna swoje potrzeby (oraz granice) nie powinna być w niczyim (także swoim) przekonaniu "dziwką" czy "puszczalską", tylko osobą, która lubi seks. Koniec kropka.

L: Ważna jest motywacja i podbudowa. Jeżeli masz bogate życie seksualne, bo lubisz siebie, swoje ciało i to, co ono potrafi - to jest dobrze. Jeżeli jest to sposób na zapełnienie pustki i podniesienie swojej samooceny - warto jednak zatrzymać się na chwilę i poszukać przyczyny takiego stanu. Seks jest celem samym w sobie, nie załata żadnych emocjonalnych dziur, a niewłaściwie używany może je tylko pogłębić.

B: Czyli pewna dojrzałość jednak jest wymagana.

L: Jak we wszystkim, co chce się robić z głową. Ale generalnie, powiedzmy córkom: sprawdźcie wszystko dokładnie. Może okazać się, że nie lubicie płatków róż i godzinnej gry wstępnej.

B: Może lubicie puste parkingi.

L: Może noce na łące i kolana podrapane od klęczenia w trawie.

B: Czy na tylnym siedzeniu samochodu jest fajnie tylko w filmach? Może lepsze już te płatki róż?

B: Jak to jest z grubym mężczyzną?

L: Czy kombinacja "mały penis - długi język" jest do przyjęcia na zawsze, czy tylko na miesiąc?

B: Czy seks może być do niczego, jeżeli on świetnie gotuje?

I nagle na ławce zapadła cisza.

L: Czy chcesz mi o tym dokładniej opowiedzieć?

I w ten sposób Linda i Brunhilda zbudowały dla swoich córek nowy wspaniały świat, oparty na otwartości, zaufaniu, antykoncepcji i braku złudzeń. Córka Lindy w tym czasie wzniosła nie mniej wspaniały gmach z piasku, kamyków i wyobraźni. Mieszkają w nim kotek i szop pracz.

A Wy? Jaki manifest seksualny piszecie w głowach dla swoich dzieci?