Pop od kuchni: ciasteczko Twin Peaks

Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale najwyraźniej David Lynch ma na ten temat inne zdanie. Tydzień temu gruchnęła wiadomość, że reżyser pracuje nad trzecim sezonem ?Miasteczka Twin Peaks?. Nowe odcinki zobaczymy dopiero w 2016 roku, ale już teraz świętujemy powrót serialu ulubionym deserem agenta Coopera, czyli ciastem wiśniowym. No i oczywiście cholernie dobrą kawą.

Czy oglądało się „Miasteczko Twin Peaks” w dzieciństwie, niewiele z niego rozumiejąc, ale i tak kochając się w Bobbym Briggsie; czy później i bardziej świadomie, urządzając sobie ze znajomymi serialowe maratony i ryzykując tym samym maratony sennych koszmarów z tańczącym karłem w roli głównej - każdy przyzna, że obrazy z tego serialu ciężko wyrzucić z głowy. I wcale nie chodzi tylko o kluczowe, już ikoniczne sceny, lecz o charakterystyczne drobiazgi obecne w każdym odcinku, jak cała parada swetrów oraz obsesyjnie powracające motywy, jak ciasto z kawą. Ciasto najlepiej wiśniowe, kawa - czarna jak noc.

Jeśli chodzi o motywy kulinarne, nie samym wiśniowym plackiem serial stoi. Mamy tam uzależniającą bagietkę z masłem i serem brie, kanapkę z tuńczykiem, pączki (obowiązkowe na posterunku policji), Cheese Danish czyli ciastko z serem i inne specjały.

Jednak to ciasto z wiśniami już od pierwszego kęsa zdobyło serce agenta specjalnego Dale'a Coopera, dlatego właśnie nim (ciastem, nie agentem) uczcimy dziś w fochowej kuchni powrót króla Davida.

Uprzedzam purystów, że moje ciasto wiśniowe nie jest próbą odtworzenia 1:1 autentycznego serialowego cherry pie. Wprawdzie ciasto ugniatałam w taki sposób i z takich składników, jak na pie, opierając się z grubsza na wskazówkach Leili Lindholm, (bo brzmiały prosto i klarownie), ale zrezygnowałam z wierzchniej warstwy ciasta. Zatem mój wiśniowy deser technicznie jest tartą. Zainteresowanych wypróbowaniem oryginału odsyłam do źródła i czekam na opinie.

Tak się niefortunnie złożyło, że wiśnie już się w tym roku skończyły. Perfect timing, panie Lynch - naprawdę nie można było ogłosić powrotu na przykład w sierpniu? Z drugiej strony, wiśnie mrożone ktoś wcześniej wydrylował, więc ja nie będę musiała się z tym męczyć. Coś za coś. W ramach zadośćuczynienia dorzuciłam sezonowe dodatki w postaci jabłka i mąki z kasztanów jadalnych. Wyszło poczciwie i niegroźnie. Wszyscy bohaterowie przeżyli.

Ciasteczko Twin PeaksFot. Paulina Gorzkowska

Ciasteczko Twin Peaks

Dla 4-6 osób

ciasto:

3 szklanki mąki pszennej

3 szklanki mąki z kasztanów

150 g schłodzonego masła pokrojonego w kostkę

30 g cukru pudru

1 jajko

łyżeczka wody

owoce:

2 opakowania (po 450 g) mrożonych wiśni lub odpowiednia ilość świeżych

1 lub 2 pokrojone w kostkę jabłka

1 szklanki cukru pudru

łyżka mąki ziemiaczanej do zagęszczenia sosu

sok z 1 cytryny

Zacznij od owoców. Wrzuć do garnka, posyp cukrem i gotuj do momentu, gdy sos zgęstnieje. W zależności od jakości owoców, może to trwać od 10 do 20 minut. Jeśli po tym czasie w garnku wciąż jest za dużo płynu, rozrób mąkę ziemniaczaną w soku z cytryny i dodaj do owoców. Odstaw do ostygnięcia.

Teraz ciasto. W dużej misce wymieszaj oba rodzaje mąki z cukrem i kostkami masła - robotem kuchennym lub własnymi paluszkami, które potem będzie można oblizać. W mniejszej misce roztrzep jajko z wodą, po czym dolej do ciasta i całość wyrabiaj przez kilka minut. Kulkę ciasta owiń w folię spożywczą i schłódź w lodówce przez minimum 30 minut. Ja przetrzymałam ją 2 godziny. Potem trzeba to to rozwałkować i przełożyć na wysmarowaną masłem foremkę do tarty. Na to wystudzone owoce i hop do piekarnika nagrzanego do 175 st. C. Za 35-40 minut wyjmiesz gotowe ciasto. Niech chwilkę odpocznie, a potem krój, jedz i popijaj kawą. Agent Cooper nie będzie miał nic przeciwko.

Fot. Paulina Gorzkowska"A cherry pie and a damn fine cup of coffee" Fot. Paulina Gorzkowska

Więcej o: