Słodki zapach wolności - kosmetyki z lat 90.

W zamierzchłych latach 90. XX wieku nasz świeżo otwarty rynek zalała równie świeża fala zagranicznego luksusu. Pamiętacie te czasy gdy pierwsze zapachy unisex wypierały cukierkowe dezodoranty, a każdy kosmetyk do twarzy, ciała i włosów zawierał brokat?

W czasach naszej młodości (czyli gdzieś tam po Ludwiku XVI) kraj nagle zaczął cieszyć się słodką wolnością. Pojawiły się pierwsze zagraniczne reklamy, rynek przyjmował wszystko. Masowo sprowadzano kosmetyki z Zachodu, a raczkujące polskie firmy produkowały własne specyfiki, zazwyczaj nazwami kamuflując rodzime pochodzenie produktów, wszak wiadomo, że co zagraniczne, to lepsze.

Wiele mód i kosmetyków z tamtych czasów zniknęło, niektóre są przedmiotem pożądania i poszukiwań na Allegro, a całe mnóstwo wraca w nowych, odświeżonych opakowaniach. Tak jak żywe są tęsknoty za specjałami z PRL, tak wiele osób wspomina z rozrzewnieniem zapachy, kremy i insze mazidła. No i, oczywiście, ich wspaniałe reklamy. Choć przyznać trzeba, ze niektóre z tych specyfików powinny spocząć na dnie jeziora na zawsze przywalone młyńskim kamieniem. Stworzyłam z przyjaciółmi listę takich kosmetyków z naszego dzieciństwa i nastolactwa i oczywiście zapraszam do dopisywania w komentarzach swoich typów!

Kolorowe tusze do włosów. Ciekawe jak powstały? Może kiedyś jakaś pani tuszowała sobie rzęsy, zaplątał jej się kosmyk włosów, który przeciągnął ten tusz czarną krechą po policzku (nie zna życia, kto nigdy nie zaliczył takiej awarii mejkapowej), a ta zamiast, jak normalny człowiek, zakląć siarczyście i zacząć cholerstwo zmazywać, powodując efekt zmiany czarnej krechy w burą plamę na twarzy stwierdziła - "och, to super pomysł, tak tuszować włosy!". Mogło tak być, TOTALNIE. Tusze były szałem mody fryzjerskiej gdzieś koło 1997 roku. Przynajmniej w Krakowie. Nakładało się to tak: jeden kosmyk, albo kilka, przejeżdżało się tuszami, dzięki czemu włosy pokrywały się kolorową skorupką i wyglądały szalenie atrakcyjnie. Ta moda powraca.

(Fot. fora.mtv.ca) (Fot. fora.mtv.ca)

Brokat we wszystkim. W kremach, w błyszczykach, w cieniach, w balsamach albo brokat - po prostu. Sklejony jedynie jakimś żelem, co by się lepił do ciała, włosów, ubrań wszystkich domowników (czy tego chcą czy nie - to cholerstwo roznosiło się wszędzie), kanapy i psa.

JLo tez kochała brokat (Screen z YouTube) JLo tez kochała brokat (Screen z YouTube)

CK One - szczyt zapachowej elegancji i buntu. Tak, buntu, bo perfumy unisex pojawiły się jako nowość, w 1994 Calvin Klein wypuścił ten zapach - dla niej, dla niego, jeden dla wszystkich. A w kampanii występowali między innymi Kate Moss i Mark Wahlberg, czyli niezapomniany Marky Mark, obecnie ceniony aktor. Poza tym modelki u Kleina były zupełnie inne - chude, chłopaczarskie, często króciutko ostrzyżone, w kontrze do seksownych i kobiecych Cindy Crawford czy Lindy Evangelisty.

Fot. Materiały prasowe Fot. Materiały prasowe

Dezodoranty Impulse. Nie pamiętam jak pachniały, pamiętam za to wstrząsającą reklamę z panią, która psika się tym dezodorantem po szyi (?!) a pan zrzucał na nią kwiaty z samolotu i tekst: "Jeżeli nieznajomy niespodziewanie obsypie cię kwiatami, to musi być impuls". W rzeczy samej - być musi (jak on zebrał te kwiaty do dwupłatowca? Skosił komuś łąkę?!). Dezodoranty stanowiły substytut perfum - tak przynajmniej można by wnosić z tego, jak panie i panowie w reklamach spsikiwali się nimi: po szyi, po klacie, obficie.

Młodzież natomiast mogła odurzać się dezodorantami Rap, których największą atrakcją i zaletą było to, że miały zatyczkę w kształcie czapeczki. Najsuperczadowszej. Pachniały nieznośnie słodko, ale komu to wówczas przeszkadzało.

Fot. Archiwum Allegro Fot. Archiwum Allegro

Osobna kwestia to perfumy. Zanim pojawiły się te wszystkie zagraniczne pachnące fanaberie i uniseksy, wybór był prosty: dla pań - Masumi (cytat z kolegi: "Nadal istnieją, kupiłem mamie trzy lata temu, bo kiedyś uwielbiała. Porzygałem się dzięki temu w Wigilię"). Dla panów - Old Spice. Z Pewexu, w ceramicznej butelce, białej, lekko ecru. Na początku lat 90. pachniał nim co drugi mężczyzna. Dziś trudno powiedzieć, czy Old Spice zalicza wielki powrót, ale jego reklamy na pewno śmieszą, tumanią i przestraszają.

Błyszczyki z kulką. Błyszczyki w sztyftach. Generalnie - błyszczyki! Coś nie "dla starych bab" ale dla dziewcząt. Szał nowości tamtych lat i związane z nim dylematy - bo niby wygląda pięknie i kusząco, ale chłopaki narzekają, że się to to lepi jak jasna cholera. Zresztą błyszczyki znane są i dziś z tego, że przykleja się do nich wszystko, zwłaszcza włosy.

Kolaż Foch.pl (pokaz Miu Miu) Kolaż Foch.pl (pokaz Miu Miu)

Clearasil. Marzenie pryszczatych i nie tylko, bo niektórzy marzyli w wieku lat ośmiu by mieć pryszcze, tylko po to, by móc tego magicznego specyfiku używać.

Szampon Elseve, ten z plastikowymi pierścionkami. Każda dziewczyna chciała mieć taki gustowny pierścień, więc szampony kupowało się według ulubionego koloru, mniejsza o to, czy dla włosów suchych, farbowanych, czy przetłuszczających się. No i ta reklama z Cindy, według której piękno to przede wszystkim piękne włosy, dlatego wybiera szampon, którego dobroczynna moc dzień po dniu jej to piękno daje, dzięki czemu może zarzucać lokiem na spotkaniach biznesowych. Dla mnie czad. Podejrzewam, że ta reklama uwarunkowała moje postrzeganie atrakcyjności na całe życie, a Cindy już na zawsze pozostała dla mnie uosobieniem kobiecego ideału.

Szampon "co nie szczypie w oczy" - Johnson&Johnson i początek terroryzowania właściwym pH oraz ten wkurzający dzieciak który mówi "obiecałaś, obiecaaałaaaś". Powtarzaliśmy to razem z bratem tym tonem jak chcieliśmy wkurzyć mamę.

No i pierwszy "2w1" czyli Vidal Sassoon Wash&Go i jego reklama - wtedy wydawała się całkiem sensowna, dziś patrząc na nią widzę faceta, który zagląda ludziom do szafek w szatni. Nawet w latach 90. to nie było społecznie akceptowane zachowanie.

Wszystko z serii zielone jabłuszko. Zielone jabłuszko służyło do mycia oraz do "perfumowania" wnętrz szaf.

A skoro już mowa o mydłach - mydło Imperial Leather - luksus w kostce i mydło Protex -które ponoć zabijało wszystkie bakterie na śmierć, miało pomarańczowy kolor, było drogie i strasznie po nim bolała skóra.

Pasty do zębów z paskami. Czary - jedna tubka a na paście paski!

No, to tyle ode mnie - teraz wy wpisujcie swoje typy! Jednak zanim to nastąpi - oferuję bonus i cukierek dla oka i ucha pod postacią seksownie wzdychającej Maryli Rodowicz reklamującej Pewex w koszuli nocnej. Ostrzegam - tego nie da się odwidzieć.

No to już - wpisujcie miasta!