Torebka kobiety gotowej na wszystko

Masz koleżanki równie urocze co nieporadne? A może masz takich kolegów? Zdradzę ci, co warto mieć w torebce, jeśli przed tobą spotkanie z nimi. Zwłaszcza takie, podczas którego obecny będzie też alkohol.

To był nijaki rok 2008, Bilbao, wieczór. W jednej z restauracji trafiłam na dość popularne (choć nie najlepsze) przedstawienie. Spektakl pod tytułem: "Im mniej potrafię pić, tym więcej chcę wypić. A soo". W roli głównej ona, wymachująca kieliszkiem czerwonego wina, kobieta o spojrzeniu tyleż radosnym, co obłąkanym. To musiało skończyć się źle. Wystarczył jeden zamach. Poszło. Prosto na moją białą koszulę. Czerwona struga. Niestety nie krwi, choć tej utoczyć chciałam. Balansując na granicy absolutnego szału, wydukałam: ależ nic się nie stało (Umrzyj! Umrzyj w męczarniach albo przynajmniej naucz się pić! - krzyczało tymczasem serce).

Ratunek przyszedł z niespodziewanej strony. Męskie ramię w drodze do ustronnego miejsca. Męska marynarka, którą zatuszowałam brak koszuli. I wreszcie to, co najważniejsze. Męska dłoń wypełniona solą, która podziałała na plamę po czerwonym winie jak magiczna różdżka. Wyciągnęła barwnik niemal w całości. Dzieła dokończyłam już w domu. Koszulę uratowałam. Humor też, bo ten, który wiedział, co działa na wino, okazał się również nad wyraz interesujący. Zatem sól, miłe panie! To ona może uratować waszą garderobę w towarzystwie osób mających kłopot z koordynacją. Bo choć można znaleźć sugestie, aby plamę po winie czerwonym natychmiast zalać winem białym lub szampanem, wydaje mi się to koszmarnym marnotrawstwem.

fot. Fochfot. Foch

Prócz soli, można pomyśleć o zaopatrzeniu torebki w płyn do demakijażu, zmywacz do paznokci oraz lakier do włosów. Jeśli pozostanie ci odrobina miejsca, kup miniaturkę płynu do mycia naczyń. Tak, wiem, że ten dodatek nie jest akurat przesadnie glamour, ale może okazać się nieoceniony. I zaraz postaram ci się to udowodnić. Wybacz to, że teraz trącam "Panią domu", ale prawdę mówiąc, bywam nią nader często.

Płyn do demakijażu jest absolutnie nieodzownym gadżetem w towarzystwie kobiet-bluszczy. Takich, które za punkt honoru stawiają sobie bycie z tobą możliwie jak najbliżej. Tulą się na przywitanie, na pożegnanie, ze smutku jak i z wielkiej radości. Piszę o tym z lekkim sarkazmem, bo reprezentuję (być może niszową grupę) tych, którzy lubią dystans. Nie zawsze, nie wszędzie, nie z każdym, oczywiście. Ale z ludźmi, których znam powierzchownie lub łączą nas wyłącznie relacje zawodowe, tak.

fot. Fochfot. Foch

Tym bardziej że pokłosiem bliskości, rozumianej fizycznie i dosłownie, bywają ślady w postaci smug po podkładzie lub szmince. Jeśli kiedykolwiek zdarzyło ci się na przykład pocieszać koleżankę płaczącą rzewnymi łzami, doskonale wiesz, co mam na myśli. Jeżeli podtrzymywałaś na ramieniu znajomą, która po sobotnim szaleństwie postanowiła sobie uciąć spontaniczną drzemkę, tym bardziej. I o ile, plamy na ubraniach po podkładzie należą do tych, które potraktowane płynem do demakijażu czy wspomnianym zmywaczem do lakieru są jeszcze w stanie zniknąć - często bez śladu, to już ślad po szmince albo korektorze wymaga ogromnej siły ducha i cierpliwości. Polecane jest delikatne tarcie wacikiem nasączony benzyną. Tyle że w torebce zdarza mi się nosić zapalniczkę - i nie, nie chcę dziwnym trafem łączyć tych dwóch produktów. Na wypadek takiej plamy (po szmince) noszę w torebce portfel. A w nim pieniądze na pralnię chemiczną. Owszem, zdarzyło mi się już płacić za usuwanie plam w pralni chemicznej.

Usuwanie plam z odzieży nie wymaga być może doktoratu z filozofii, ale z mojego doświadczenia wynika, że zarazem nie należy do czynności najprostszych. Uściślę, że piszę to wyłącznie w swoim imieniu. Być może za chwilę przekonam się, że znacie co najmniej tysiąc znacznie lepszych sposobów, aby pożegnać się z plamami. I do tego, są to odplamiacze, które można nosić w torebce. Czy przesadzę, jeśli dorzucę, że byłoby dobrze gdyby działały też na plamy na honorze? Tak tylko, na wszelki wypadek. Gdybym to ja pewnego dnia stała się główną aktorką w przedstawieniu z czerwonym winem.

fot. Fochfot. Foch