Spal żółte kalendarze (i kup nowe, świeżutkie)

Co roku to samo - w grudniu o choinkach, stroikach, karpiach, prezentach i świątecznej logistyce a w styczniu - o postanowieniach noworocznych, zmęczeniu zimą. Taki to już wieczny życia krąg, w którym co roku piszemy, czytamy i rozmawiamy z grubsza o tym samym. Na przykład - o kalendarzach.

Dla wielu z was, to pewnie nie jest żaden temat do rozmów. Kalendarz sprowadza się do ikonki na ekranie smartfona, "spiętej" z kalendarzem w komputerze i wydarzeniami z Facebooka. Tak, ja też mam taki, nie jestem mentalnym jaskiniowcem i korzystam z ułatwień jakie daje nam postęp cywilizacyjny, ale coś sprawia, że muszę, no po prostu MUSZĘ mieć "normalny" papierowy kalendarz. Książkowy, do notowania ważnych rzeczy, zapisywania numerów telefonów, robienia notatek podczas wywiadów, wtykania doń ważnych karteczek i wizytówek - żeby się nie zapodziały, bazgrolenia podczas nudnych rozmów telefonicznych i wielu, wielu innych jakże kluczowych dla mego dobrostanu czynności. Dlatego co roku staję przed trudnym zadaniem wyboru najlepszego kalendarza. Musi być ładny - to oczywiste, musi mieć tydzień rozpisany na dwóch stronach (żadne pojedyncze dni, bo człowiek musi mieć możliwość szybkim rzutem oka stwierdzenia, co ma zaplanowane na kilka dni wprzód, bez wertowania kartek), nie może być ciężki i musi zmieścić się do torebki. A, i jeszcze musi mieć dużo miejsca na notatki.

80 Okazji

W poprzednich latach moim zdecydowanym faworytem był przezabawny kalendarz 80 Okazji. Okazji do świętowania, okazji do złożenia komuś życzeń, okazji do smacznego zjedzenia. W tym roku Malwina Konopacka, Tomek Bersz i Paweł Soszyński wyszukali i wyrysowali 80 okazji do kulturalnego świętowania, czyli anegdoty i daty związane z kulturą - literaturą, muzyką, sztuką czy filmem. Okazje do świętowania z Picassem, Marilyn Monroe, Marlonem Brando czy Gunterem Grassem:

Materiały producenta80 Okazji (Fot. Materiały producenta)

80 Okazji (Fot. Materiały producenta)80 Okazji (Fot. Materiały producenta)

Kalendarz 80 Okazji można kupić w internecie ale trzeba być szybkim jak Speedy Gonzales, bo błyskawicznie znika z wirtualnych półek! Ja ostatnie sztuki znalazłam tutaj. Cena: 38 zł.

Sezonownik

W minionym roku używałam kalendarza "Sezonownik". Bardzo go lubiłam za wiele rzeczy: dużo miejsca do notowania, wygodny format, idealny papier w który żadne cienkopisy nie wsiąkały (wiecie o czym mówię, te plamy, które robią się podczas pisania na niektórych rodzajach papieru), ładne rysunki Ewy Mączyńskiej z Teektury i - bardzo przydatne dla takiego warzywnego ignoranta jakim niestety jestem - listy warzyw sezonowych na początku każdego miesiąca i porady co można z nimi zrobić, poza tym, że posiekać i zjeść na surowo lub ugotować.

Fot. NSFot. NS

W tym roku autorzy sięgnęli po przepisy z XIX i początku XX wieku, w tym między innymi z "Praktycznego kucharza warszawskiego" - książki kucharskiej wydanej w 1895 roku i zawierającej poza przepisami "porady dla wszystkich kobiet wiejskich i miejskich, młodych mężatek i niewiast bardziej doświadczonych w gospodarowaniu". Stąd kalendarz zdobią już nie tylko współczesne ilustracje, ale też przedruki. Cena: 39 zł.

Sezonownik, kalendarz warzywno-owocowySezonownik

Pan Kalendarz

Bardziej "artystyczny" niż poprzednicy, Pan Kalendarz, jak przyznają sami jego twórcy (Ola Dębniak-Gocławska, Palina Rek-Gromulska, Joanna Walczykowska i Mateusz Kowalski) powstał z pasji i chęci artystycznego wyżycia się. No i to było widać - w poprzednim roku niektóre kartki kalendarza całkowicie zapełniały ich projekty, co zasadniczo utrudniało notowanie. Tegoroczny kalendarz jest o wiele bardziej przejrzysty, a jego plusem, nieustająco, jest format - A6.
Kupić można na stronie producenta i w wybranych punktach (lista na stronie). Cena: 49 zł.

Pan Kalendarz (Fot. Mateusz Kowalski, Materiały Producenta)Pan Kalendarz (Fot. Mateusz Kowalski, Materiały Producenta)

Kalendarz warszawski

Bezcenny - bo nie można go kupić. Jedynym sposobem na zdobycie tego kalendarza, to wygrać go w jednym z konkursów organizowanych przez Muzeum Warszawy, które ten kalendarz wydało. Kalendarz jest swoistym kompendium na temat odbudowy warszawskiej Starówki, ilustrowanym zdjęciami i reprodukcjami ze zbiorów muzeum. Rzecz dla wielbicieli Warszawy.

Kalendarz warszawski Muzeum Warszawy Muzeum Warszawy (Fot. Grażyna Kułakowska)

Kalendarz z cytatami

Pochodzący ze Sklepu z cytatami. Autorką wszystkich rysunków w nim zawartych jestDaria Mielcarzewicz. Pomysłu nie trzeba chyba tłumaczyć - jest to kalendarz z cytatami i portretami cytowanych. Według opisu ze strony sklepu, autorom zależy, by "(...) przypominać, że czytanie jest ważne (...) dlatego chcemy, by otaczały nas przedmioty codzinnego użytku opatrzone projektami, których treść będzie intelektualnym wyzwaniem albo dobrym żartem, a których wygląd przyniesie estetyczną przyjemność". Jak dla mnie - udało się. Cena: 55 zł.

(Fot. Sklep  z cytatami)(Fot. Sklep z cytatami)

MONORUNO

Piękny ścienny kalendarz z niepokojącymi ilustracjami Tomasza Kaczkowskiego. Za sprawą tego kalendarza możecie niewielkim kosztem wprowadzić sztukę pod swe strzechy. Zamówić można na stronie producenta, skąd wyślą wam sygnowany przez autora wasz świeżutki egzemplarz. Cena: 35 zł.

MONORUNO (Fot. Manufaktura Runo)MONORUNO (Fot. Manufaktura Runo)

MONORUNO (Fot. Manufaktura Runo)MONORUNO (Fot. Manufaktura Runo)

12 grzesznych miesięcy

Najlepsze zostawiłam na koniec. Oto 12 grzesznych miesięcy naszej fochowej Magdy Danaj. Piękny, duży, kolorowy, ścienny. Kupić można tutajCena: 99 zł.

Rys. Magda DanajRys. Magda Danaj

Rys. Magda DanajRys. Magda Danaj

Specjalnie dla was Magda przygotowała prezent: dwa takie piękne kalendarze. Wyślemy je do dwóch osób, które w komentarzach podadzą najlepszą, najzabawniejszą, najbardziej absurdalną albo superpoważną poradę z kalendarza dla gospodyń (i gospodarzy, a co, nie dyskryminujemy!) wiejskich i miejskich. Oceniać będzie najsurowsza z redakcji. Czas start!

Więcej o: