Jak pech, to pech! Dzień, w którym nic się nie udaje

Feralna trzynastka z piątku przypadła dziś we wtorek, do tego czarny kot przebiegł drogę i złamałaś obcas w płaskim bucie. Wszystko się zgadza. Masz dziś pecha i nic tego nie jest w stanie zmienić.

Tak naprawdę to wiesz, że ten dzień jest stracony, już w momencie przebudzenia. Po prostu masz pewność, że nic się nie uda dziś załatwić, problemy w pracy będą się piętrzyć, kłótnia w domu to oczywistość, a jeszcze pies narobił w kapcie. Dziwne, ale czasami człowiek wie, że cokolwiek zrobi, czegokolwiek dotknie tego dnia, to i tak schrzani.

Najlepiej byłoby oczywiście zawinąć się w kołdrę i wyjść z niej dopiero dnia następnego. Niestety, jak mamy pecha to mamy i nie ma takiej możliwości, aby zostać w domu i go przeczekać. Trzeba wstać i dać się poniewierać losowi przez cały dzień.

memmem

Czy istnieje jakieś lekarstwo, albo złoty środek, żeby tego uniknąć? NIE. Nic ci nie pomoże, musisz po prostu odbębnić swój dzień pecha.

Poniżej znajdziecie listę sytuacji, które pojawiają się w takim dniu. Lista ta ma na celu wyrzucenia z siebie złości i rozpaczy, które zżerają od środka. Zachęcam do podawania innych przykładów.

PORANNA KAWA

Jest to dokładnie taka sama kawa, jaką pijesz codziennie od kilku lat, ale akurat dziś zamiast ją posłodzić dosypałaś soli, a jeśli dodajesz mleka, to w tym dniu okazuje się, że jest skisłe. Bywa.

SKARPETKI

Za 30 minut masz spotkanie na które i tak jesteś już spóźniona, bo od kawy z solą zebrało ci się na torsje i wymioty. Szukasz w pośpiechu pary skarpetek. Wszystkie są w jednym kolorze, ale każda jest inna. O jest! w końcu znajdujesz dwie takie same. Zakładasz i wtem! - dziura na palcu.

SPOTKANIE

Nie odbyło się, bo pomyliłaś dni tygodnia. Dobrze, że chociaż nikt nie odnotował twojego spóźnienia. Trochę zdziwił się pan Krzyś, jak do niego zadzwoniłaś i powiedziałaś, że już jesteś i czekasz na niego. Obróciłaś to w żart, że taka roztrzepana jesteś i już nie możesz się doczekać spotkania z nim. Panu Krzysiowi średnio taki żart przypadł do gustu, w końcu jesteś jego księgową i roztrzepanie to ostatnia rzecz jaką chciałby twój klient u ciebie widzieć.

PRACA

Jutro oddajesz projekt, wszystko powinno być dopięte na ostatni guzik i w sumie jest. Masz gotową prezentację, ale postanowiłaś ją jeszcze raz przeczytać, tak na wszelki wypadek. W połowie przeglądania orientujesz się, że część slajdów została usunięta i w sumie nie wiadomo o co chodzi w tej prezentacji. Spoko, jest godzina 17, masz w końcu cały wieczór i no w domu na poprawienie i dopisanie brakujących stron.

OBIAD

Partner i dzieci wrócili ze swoich placówek edukacyjno- zarobkowych i są głodni. Obiecałaś, że dziś wrócisz wcześniej z pracy i przygotujesz pyszny obiad. Czekali na to cały dzień i nawet po drodze rozmawiali o tym, co mama dziś ugotuje. Trochę się zdziwili, jak weszli do domu, a ciebie jeszcze nie było. Utknęłaś na spotkaniu z szefem szefów i kluczowym klientem. Mogłaś zadzwonić do nich albo napisać i uprzedzić o swoim spóźnieniu, ale niestety zostawiłaś telefon w kurtce, która wisi w innym pokoju.

DOM

W końcu w domu! Udało się jakoś przeżyć ten dzień i w końcu możesz odpocząć. Czas na gorącą kąpiel i oklepywanie się pachnącymi balsamami. Szkoda tylko, że akurat pękła rura w bloku i usuwanie awarii potrwa kilka godzin, a z kranów leci najwyżej brudna, rdzawa zimna breja.

Jedynym pocieszeniem jest fakt, że taki dzień też się kończy i jutro będzie już lepiej. Istnieje nawet szansa, że pojutrze zaczniesz śmiać się ze swojego pecha. Śmiech ten będzie trwał, aż do następnego złośliwego zrządzenia losu.

Sufit nie zaznał pecha. Fot:.Maciej OgińskiSufit nie zaznał pecha. Fot:.Maciej Ogiński

Więcej o: