7 powodów, by spać nago

Gdzie masz się czuć swobodniej, jak nie w swoim łóżku? Zachęcam do spania na golasa, bo, poza szeregiem innych zalet, jest to też ponoć bardzo zdrowe! Czego to ci amerykańscy naukowcy nie wymyślą, byśmy tylko poczuły się bardziej sexy...

Dla przyjemności

Co tu kryć - goły tyłek i uwolniony od stanika biust, to sama frajda. Latanie po domu na golasa było jedną z większych moich przyjemności, póki nie odkryłam, że radość z tego mają także panowie wieszający wielkoformatowy billboard na ścianie mego bloku. Teraz, choć zmieniłam adres, nic nie jest już tak jak było, trauma pozostała. Ale pod własną kołdrą, we własnym łóżku? To co innego. Tu już nikt niepożądany się nie pojawi, a pożądany ktoś będzie czerpał przyjemność ze spania na gołą łyżeczkę. O ileż przyjemniej czuć na swoich nagich plecach ciepło golasa, co śpi z nami pod ta samą kołdrą, a nie jakieś bawełniane (lub, niedajboże, sztuczne, poliestrowe, pfff!) przeszkody! Przyjemnie jest się rozpłaszczyć na prześcieradle i czuć każdym kawałkiem ciała ten chłodny, pobudzający materiał... Ponoć wiele kobiet przyznaje, że w wieku mocno dziewczęcym właśnie tak zapoznały się z procederem masturbacji - pocieranie się o kołdrę lub prześcieradło stawało się zaskakująco przyjemne!

Dla więzi

Czy jest jakieś miejsce, które z taką intensywnością i czułością wspominasz po wielokroć w swym życiu - jak łóżko? Oczywiście, marzymy o pięknej, słonecznej wyspie otoczonej błękitną wodą czy kąpieli w wodospadzie, przy akompaniamencie śpiewu egzotycznych ptaków. Ba! Marzymy o wielu miejscach. Ale tylko jedno z nich ma tę przewagę, że przy minimalnym wysiłku możemy się w nim znaleźć w sposób cykliczny: co wieczór. Gdy życie uwiera, praca wnerwia, a ludzie nadają się do wyeksmitowania na inną planetę, wizja trafienia pod kołdrę do własnego przyjaznego łóżka nie jeden raz ratowała mi życie. Warto więc być tego łóżka jak najbliżej. A jakże inaczej można to zrobić, gdy już się w nim jest, jak nie poprzez nagość? Nic nie ma między wami - tobą a łóżkiem, żadnych barier. Czy to nie doskonałe?

Dla wygody

O ile mogę jeszcze zrozumieć spanie w luźnej koszulce (stary t-shirt ukochanego zdaje tu egzamin - najlepiej by był taki mięciutki i powyciągany, znękany tysiącem prań, mmm....), nie kumam zupełnie tych wszystkich koszulek na ramiączkach, które przy kilku wierceniach się przez sen lądują pod szyją w formie obwarzanka albo oplatają ciało w taki sposób, że budzisz się zlana potem, bo śniło ci się, że ktoś cię związał i chciał wrzucić z mostu do rzeki. Poza tym - umówmy się - o ileż wygodniej jest nie mieć piżamy, bo nie trzeba jej na przykład szukać, gdy człowiek nawalony wraca do domu i chce się tylko położyć spać, nic więcej...

Dla estetyki

Może śpisz w tiulach i jedwabiach (jeśli tak - szacun, bo - patrz punkt powyżej), ale zakładam, że tak sypiają tylko gwiazdy filmowe w sesjach dla kolorowych magazynów (one sypiają też w pełnym makijażu i pięknie ułożonych włosach, więc te wszystkie sexy fatałaszki wkładam w szufladę z tym samym kłamstwem) oraz bohaterki filmów i seriali, które to - wybaczcie dygresję - sypiają też w biustonoszach, co już naprawdę woła o pomstę do nieba! Dużo lepiej, niż w wyciągniętej i przekrzywionej koszulce, która niefortunnie odkrywa to, co powinna zakrywać - śpi się BEZ koszulki. A skoro już zdejmiemy górę, to przecież nie zostawimy dołu - majty i gatki też powinny iść w odstawkę, by było ładnie i do kompletu.

rys. Magda Danajrys. Magda Danaj

Dla bzykania

Wiadomo - seks w ubraniu jest bardziej skomplikowany od tego bez ubrania. Ubrania w seksie dość przeszkadzają, zdejmowanie ich w namiętnej ekstazie tylko na filmach wygląda tak prosto. Jak zdjąć spodnie i skarpety tak, by nie kicać jak kretynka w jednej skarpetce, ale bez gaci - to pytanie spędza sen z powiek wielu kobietom, a i tak mają one lepiej niż faceci w tej samej sytuacji - im skarpeta może odebrać, eghm, powagę. Starczy, bo odbiegamy od tematu, a temat jest przecież przyjemny: ocieranie się we śnie ciałem o nagie ciało ukochanej osoby może doprowadzić do aktu miłosnego, to powszechnie znany fakt. Na pewno, statystycznie, częściej dojedzie do niego, gdy będzie wszystko takie kusząco nagie, niż gdy będziemy okutani z piżamę w galopujące jeże. Ale może to tylko moje zdanie...

Dla oszczędności

Nie musisz kupować piżamy! To spora oszczędność - bo piżamy nie są wcale takie znowu tanie. Zwłaszcza, jeśli jesteś modnisią i nawet we własnym wyrze nie będziesz się prezentować w byle czym. To także ogromna oszczędność na praniu! Co parę dni należy taką piżamę przecież uprać, a jak gorąco - to i codziennie warto zmienić na czystą. I miej tu człowieku przynajmniej dwie, jeśli nie trzy. No i przyda się i taka "bardziej", gdyby się gość jakiś trafił. A jak gość wymagający, to i taka "super bardziej" by się przydała... A tak można przecież rzucić zalotne: och, ja śpię nago. I żadne flanelowe piżamy efektu tych słów nie pogrzebią.

Dla zdrowia

Na koniec - najważniejsze argumenty! A na pewno takie, które ewentualnie pozwolą wam przekonać wasze babcie, że nie dostaniecie choroby nerek, układu moczowego oraz raka ucha, jeśli będziecie celebrować sen w stroju Ewy. Temperatura ciała podczas głębokiego snu się obniża, dzięki czemu lepiej się nam śpi - piżama może zakłócić ten temperaturowy, potrzebny organizmowi do sennego czilałtu stan. Poza tym, ciało sobie oddycha swobodnie (każdą, eghm, szczeliną!), gdy nie jest zapakowane ściśle w ciuchy. A kiedy może sobie na to pozwolić, jeśli nie właśnie przez te kilka godzin snu? Ponoć (choć brzmi to zbyt pięknie, by mogło być prawdziwe) - spanie nago przyczynia się do redukcji tłuszczu na brzuchu oraz obniża poziom cholesterolu.

Według badań - ponoć tylko 8% Amerykanów śpi na golasa. Miejmy nadzieję, że akurat w tym wyścigu Polacy się lepsi. Wiosna idzie! Biegać z gołym tyłkiem po ulicach nie wolno, to choć śpijmy nago, a co!

Więcej o: