Testujemy kosmetyki: jak firma Pat&Rub powstrzymała mnie przed bieganiem

Mają wspomagać lipolizę, hamować powstawanie komórek tłuszczowych, wygładzać cellulit, napinać skórę i ujędrniać. A jak naprawdę działają kosmetyki z serii Natur Aktiv Pat&Rub? Przekonałam się na własnej skórze.

Wcale nie chciałam testować kosmetyków na cellulit. Po pierwsze dlatego, że uważam, że kosmetyki go nie zlikwidują. Po drugie dlatego, że pogodziłam się z jego posiadaniem. Trwałam sobie więc w mojej homeostazie, aż pojawiła się propozycja wypróbowania peelingu oraz balsamu wyszczuplającego i zwalczającego cellulit Natur Aktiv Part&Rub.

Propozycję odrzuciłam dyplomatycznie, tłumacząc, dlaczego. Odrzuciwszy propozycję zaczęłam czytać o produktach z serii Natur Aktiv. Tak, dokładnie w tej mistrzowskiej kolejności. Opis był kuszący. A propozycja na szczęście aktualna. I tak zaczęła się moja przygoda z wyszczuplaniem i zwalczaniem cellulitu (i trwa nadal).

Do testowania podeszłam profesjonalnie i odpowiedzialnie. Czyli założyłam, że podczas testowania kosmetyków nie wprowadzę w swoim życiu radykalnych zmian, które mogłyby skutkować zmianą objętości i wagi. Nie oszukiwałam i nie pomagałam kosmetykom żadnymi dietami. Ba, postanowiłam podtrzymywać swoje złe nawyki żywieniowe, jak pizza na kolację, pudło lodów na drugą kolację i czekolada do pisania tekstu. Oczywiście, nie codziennie. Ale raz w tygodniu...

Wraz z powolnym nadchodzeniem cieplejszej pory roku zaczęłam snuć plany o podjęciu wieczornych aktywności na świeżym powietrzu (bieganie) lub w domowym zaciszu (ćwiczenie). W chwili, gdy zdecydowałam się przeprowadzić test na własnej skórze, z ulgą odłożyłam te plany na później. Wreszcie moje lenistwo zostało usprawiedliwione.

Oczywiście, wśród tych profesjonalnych przygotowań do testów nie zabrakło i komisyjnych pomiarów centymetrem, których wyniki zostały odnotowane w kalendarzu tego dnia, którego rozpoczęłam stosowanie produktów.

A, może jeszcze powinnam opowiedzieć wam nieco o sobie. Cześć, mam na imię Marta. Mój cellulit mnie kocha. Ja go zaakceptowałam. Tkwimy w tym (toksycznym?) związku od lat. Był ze mną, kiedy byłam szczupłym lachonem, był, kiedy intensywnie uprawiałam rozmaite sporty, był kiedy chudłam, był kiedy tyłam. Towarzyszył mi we wszystkich ważnych momentach życia. Niewątpliwie więc jesteśmy ze sobą silnie związani. Cellulit szczególnie upodobał sobie moją pupę i na zmiany, które na niej poczynił, to chyba i skalpel nie pomoże. Na udach jest nieco bardziej dyskretny. Złośliwie przeniósł się też na moje łydki i zakradł się na brzuch, czym szczerze mówiąc zranił mnie do żywego. Piszę o tym wszystkim nie, żeby się żalić, ale żebyście mieli świadomość, z czym zdecydowała się mierzyć firma Pat&Rub.

No, to teraz kilka słów o samych produktach z serii Natur Aktiv. Są dwa: peeling i balsam. Peeling można stosować nawet codziennie. Na wilgotną lub suchą skórę. Drobinki trące w peelingu są nierozpuszczalne - z orzecha kokosowego i bambusa. Oprócz tego produkt zawiera ekstrakt z zielonej herbaty, olejek pieprzowy i lemongrasowy, wyciąg z kardamonu, olej słonecznikowy, naturalną witaminę E i, co ciekawe, detergenty pochodzenia roślinnego. Wspominam o tych ostatnich, bo co prawda podstawowym zadaniem peelingu wyszczuplającego i antycellulitowego nie jest mycie skóry, ale ja bardzo cenię fakt, że tym peelingiem można zastąpić mydło, czy żel pod prysznic. Nierozpuszczalne drobinki trące i konsystencja peelingu sprawia, że jest to bardzo wydajny kosmetyk. Ja używałam go trzy razy w tygodniu i po upływie sześciu tygodni została mi jeszcze połowa produktu! A masowałam nim pośladki, nogi i brzuch.

Obiecują cuda - czy na wyrost? (Fot. Marta Lewin)Obiecują cuda - czy na wyrost? (Fot. Marta Lewin)

Balsam do ciała zawiera 3 substancje, których działanie na komórki tłuszczowe tak opisuje producent:

- Scopariane (z algi brązowej) - zapobiega tworzeniu się nowych komórek tłuszczowych, stymuluje wydalanie tłuszczu z komórek. Pomiar wykonany na udzie, przy dwóch aplikacjach dziennie przez cztery tygodnie, wskazuje utratę średnio 0,7 cm z obwodu. Powoduje prawidłowe ułożenie włókien kolagenowych w skórze - ujędrnia skórę.

- Hydrofiltrat Marine Lotus G* (z rośliny - lotus maritimus) - naprawia funkcjonowanie tkanki łącznej zwalczając wolne rodniki. Zapobiega gromadzeniu się tłuszczu w komórkach. Wyraźnie wygładza skórę.

- Phyto 75* (z morszczynu) - stymuluje lipolizę - wydalanie tłuszczu z komórek. W badaniach klinicznych przy jednej aplikacji dziennie przez trzy tygodnie uzyskano zmniejszenie obwodu uda o 0,8 cm i talii o 1,6 cm.

Ponadto w produkcie są m.in.: wyciąg z miłorzębu, wyciąg ze skrzypu, masło awokado i kwas hialuronowy.

Balsam ma wspomagać lipolizę, hamować powstawanie komórek tłuszczowych, wygładzać cellulit (a nie redukować - brawo!), napinać skórę i ujędrniać.

Pewnie jesteście ciekawi, jak te obietnice mają się do rzeczywistości? Zanim podsumuję efekt stosowania preparatów Natur Aktiv muszę jeszcze się przyznać, że nie stosowałam ich zgodnie z zaleceniem. To znaczy, powinnam wmasowywać w siebie balsam dwa razy dziennie i poprzedzić kremowanie wykonaniem peelingu. Tymczasem peeling robiłam trzy razy w tygodniu, a balsam wcierałam tylko raz dziennie.

Po tygodniu używania preparatów zwróciłam uwagę na zmianę "konsystencji" skóry. Poprawiło się jej napięcie, zrobiła się sprężysta. Po sześciu tygodniach mogę śmiało powiedzieć, że jest super ujędrniona. Obserwowałam uważnie, jak zadziała pielęgnacja produktami Natur Aktiv na mój zaniedbany po ostatniej ciąży brzuch (porządne ujędrnianie i gimnastykę odkładałam "na później"). No i muszę przyznać, że widzę zmianę na lepsze. Co prawda zostało jeszcze dużo do zrobienia, ale luźnej skóry jest zdecydowanie mniej. Poza tym jest ona doskonale nawilżona.

Dobre nawilżanie skóry to wielka zaleta preparatów Natur Aktiv, bo do tej pory po większości kremów, balsamów i żeli antycellulitowych musiałam jeszcze nawilżać skórę dodatkowym produktem, co zresztą zniechęcało mnie do stosowania takich kosmetyków. No bo ile można w siebie wklepywać warstw jedna po drugiej (czekając w dodatku, aż ta pierwsza się dobrze wchłonie)? Skoro mowa o wchłanianiu - balsam wchłania się bardzo dobrze i szybko, ale pewnie jesteście ciekawi, co z działaniem antycellulitowym. Muszę przyznać, że cellulit jest mniej widoczny na udach i łydkach (nie, nie zniknął, po prostu, jak pisze producent - jest wygładzony, a więc i mniej widoczny). Za to na pupie jest doskonale widoczny. Ale tutaj nie mogę mieć pretensji do preparatu, serio, ani przez chwile nie wierzyłam, że ten kaliber produktu sobie z tak poważnymi zmianami poradzi.

Muszę się przyznać, że bardziej niż zmniejszenie widoczności cellulitu cieszy mnie inny efekt stosowania Natur Aktiv, a mianowicie - mniej centymetrów w obwodach ud i talii! Hip, hip, hurra! Każde z ud straciło po jednym centymetrze. A talia... aż trzy! I to jest proszę państwa powód do dzikiej radości i śpiewania hymnów pochwalanych na cześć tych produktów. Paradoksalnie, to działanie jest dla mnie ogromną motywacją do podjęcia dalszych wysiłków, żeby po blisko półtorarocznym lenistwie wrócić do aktywności fizycznej i podkręcić to gubienie centymetrów. A że kosmetyków w tubach zostało mi całkiem sporo (balsam też jest bardzo, bardzo wydajny), to liczę na podwójny efekt w ciągu najbliższych trzech, czterech tygodni. I to jest kolejne wyzwanie, jakie rzucam Natur Aktiv!