Panie Witkowski, nie zwalaj winy na stylistę!

Bycie kontrowersyjnym pisarzem i ekscentryczną szafiarką w jednej osobie to jeszcze nie powód, by udawać idiotę, gdy popełniło się co najmniej gafę, jeśli nie coś gorszego.

Błądzić to rzecz ludzka. Każdy z nas popełnia błędy i część z nas potrafi się do nich przyznać, co zazwyczaj wymaga niemałej odwagi. Celebryci w walce o naszą uwagę mają tendencję do przekraczania granic dobrego smaku i przyzwyczaili nas do rozmaitych wybryków, na które patrzymy z pewnym pobłażaniem, jak na dokazywanie małpek w zoo. Niekiedy jednak próby wywoływania skandalu na siłę kończą się tym samym, co rzucanie ekskrementami w wentylator - można się nieco pobrudzić, kochane małpki. Taka historia przydarzyła się właśnie Michałowi Witkowskiemu.

Pisarz Witkowski nigdy nie należał do pokornych i nie spodziewam się, że miałby się zmienić. Osobiście nie jestem wielką fanką jego literatury, ale powieść "Lubiewo" nosi znamiona pozycji kultowej, zdobyła Nagrodę Literacką Gdynia 2006, Nagrodę Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek 2006, doczekała się adaptacji w postaci komiksu, a także adaptacji teatralnej. Powieść okazała się strzałem w dziesiątkę, a nazwisko Witkowskiego na stałe zapisało się już w polskiej literaturze.

Kadr z wywiadu / Pudelek.pl

Od pewnego czasu oprócz pisania Witkowski zajmuje się promowaniem siebie jako szafiarza. Stać go na to, więc skoro ma taką wewnętrzną potrzebę, to w zasadzie niech robi sobie, co chce. No i tutaj pojawia się problem. Pisarz zrobił, co chciał i podczas łódzkiego Fashion Week (bo przecież nie tygodnia mody - za prosto) przywdział kapelutek, na którym obok postaci z kreskówek, piórek i wstążek (?) wyszyto znak SS. Nie trzeba było długo czekać na odzew oburzonych. W mediach społecznościowych, na portalach plotkarskich jak i w bardziej poważanych tygodnikach pojawiły się komentarze różnych mniej lub bardziej znanych osób, które potępiały pisarza. Co ważniejsze prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie, zaś wydawnictwo Znak ogłosiło, że wstrzymuje prace nad najnowszą książką Witkowskiego. Obie te konsekwencje mogą być bolesne dla tej najnowszej "ofiary mody"!

Filip Chajzer, Michał WitkowskiJedną z osób, które ostro zareagowały na stylizację pisarza był Filip Chajzer East News/ Kapif

Sam pisarz wydał oświadczenie, w którym przeprosił za zaistniałą sytuację. Twierdził, że nie miał pojęcia, że kogoś urazi jego stylizacja, no i nie taki był jego zamiar. Kapelusz przygotował mu stylista i wręczył przed samym pokazem i pan Witkowski nie przyjrzał mu się wnikliwie. Kapeluszowi, nie styliście, rzecz jasna.

Osobiście nie kupuję wszystkiego co ma związek z tą aferą. Nie kupują przeprosin, "zasług" stylisty, wzruszenia ramionami organizatorów wydarzenia, jak i tych, którzy towarzyszyli pisarzowi. Epatowanie symbolami nazistowskimi budzi we mnie sprzeciw w każdej formie. W tych znakach nie ma nic dobrego, one kojarzą się jednoznacznie i od dziecka uczeni jesteśmy ich znaczenia. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden element - stylizację przywdział dzień przed rocznicą rozpoczęcia obchodów Powstania w Getcie Warszawskim. Dzień przed rocznicą piekła na ziemi.

Nie wierzę, że pan Witkowski - człowiek inteligentny, nie zauważył wielkich czarnych liter wyhaftowanych kursywą. Dodatkowo zwalanie winy na stylistę jakoś mnie mierzi. Zawsze można odmówić założenia czegoś na siebie, przecież stylista co najwyżej może focha strzelić. Lepszy chyba foch takiej osoby, niż prokurator na karku.

Witkowski nie był sam na tym pokazie, na ściance niesławy zresztą też. Towarzyszyli mu jacyś panowie (niestety nie wiem kim są, więc nie wymieniam z nazwiska), którzy najwyraźniej nie poczuli się nieswojo szczerząc kły do aparatów. Na pokazie byli również jego organizatorzy, którzy też pozostali ślepi na kapelutek pisarza. Jak napisałam wcześniej, ja tego nie kupuję. Jedna osoba, mogłaby coś przeoczyć, ale ten tłum, który tam się kręcił? Nie wiem tylko czego im zabrakło, żeby zwrócić uwagę Witkowskiemu. Może właśnie niczego, może tam, gdzie zwykłych ludzi oburza epatowanie nazistowskimi emblematami, w świecie WIELKIEJ MODY to nic nie znaczy. Chociaż to nie jest do końca prawda, bo kilka osób związanych z modą delikatnie mówiąc oburzyło się. I dobrze zrobiło. Nie chcę odbierać Panu Witkowskiemu  prawa do bycia kontrowersyjnym, ale chciałabym go wytargać za ucho za bycie niemądrym.

Pati SokółKapif

Pan Witkowski nie jest pierwszym ściankoczłowiekiem, który robił sobie zdjęcia wystrojony w hitlerowskie insygnia. Była sobie, a właściwie to jest taka pani co się nazywa Pati Sokół. Dla mnie znana z tego, że na buźce wymalowała sobie swastykę i tak wystrojona poszła na premierę filmu "Ambassada". Minęły dwa lata od tego wydarzenia, a o pani chyba już nikt nie pamięta. Ja pamiętam niestety, bo mnie to wtedy strasznie wkurzyło. Tak samo jak wkurzył mnie teraz pan Witkowski.

Wielki Foch, Panie Michale!