Walczysz z rozstępami? Przestań! #LoveYourLines

Nie masz rozstępów? Niedobrze! Nie jesteś trendy! #LoveYourLines to kolejna internetowa akcji z cyklu: wyciągam swoje brzydkie kawałki i pokazuję światu, koniecznie z odpowiednim hasztagiem. Czy to dobra droga do polubienia siebie i akceptacji defektów urody?

Akcja pod hasłem #LoveYourLines (polub swoje rozstępy) trwa od kilku tygodni głównie na Instagramie i Twitterze. Pod tym hasztagiem znajdziesz prawie 8000 postów. Możesz oczywiście dorzucić do nich swoje. Tak jak na przykład zrobiła to modelka Chrissy Teigen. Jej rozstępy mówią nam nawet „cześć”. Przywitajmy się z nimi.

Bruises from bumping kitchen drawer handles for a week. Stretchies say hi!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @chrissyteigen 12 Kwi, 2015 o 9:09 PDT

Rozstępy mają wszyscy

Pokryte atroficznym, czyli cienkim naskórkiem blizny szpecą tyłki, uda, cycki, a nawet ramiona mężczyzn i kobiet oraz dzieci. Walka z nimi od lat jest ważnym źródłem dochodów w sektorze kosmetycznym i farmaceutycznym. Jest też istotnym tematem w tzw. mediach kobiecych. Nawet nie chcę sobie wyobrażać fali zwolnień i restrukturyzacji przedsiębiorstw, gdyby wynaleziono skuteczny specyfik na nie i tym samym zakończono by trwającą od lat walkę z wiatrakami. Co więcej, w tym kontekście wcale mnie nie dziwi, że pewne kręgi podtrzymują w nas nieustannie mit złego rozstępu i piętnują te defekty, bylebyśmy tylko nie stracili chęci do wsmarowywania w siebie kolejnych preparatów, dzięki którym nasza skóra stanie się idealna.

Nigdy nie będziemy idealne

Podświadomie wiemy, że idealna nigdy nie będzie. A już zwłaszcza wtedy, gdy rodziłyśmy lub gwałtownie chudłyśmy. Po co więc szarpać sobie nerwy? Tonąć w kompleksach i karmić korporacje? Rozstępy były, są i będą. Może więc lepiej się z nimi pogodzić? Podnieść tym samym swoją samoocenę.

Czy temu właśnie służyć ma ta akcja? Uczenia się samoakceptacji, dostrzegania piękna mimo podłużnych i co tu dużo mówić często szpetnych pasów? Oddolny ruch zbuntowanych kobiet, które mają dosyć nierównej walki i hipokryzji, jaka się z nią wiąże? Przecież każde ciało, nawet supermodelki, ma jakieś defekty. Nikt nam tego nie będzie wytykał. Precz z no właśnie czym?

Precz z rozstępami? Lepiej nie!

Mój pierwszy entuzjazm do akcji nagle zgasł. Bo czemu ona ma tak naprawdę służyć? Narodzinom oddolnego kultu defektów urody i problemów skórnych? Leczeniu kompleksów? Ale czy zdjęcia na Instagramie je zniwelują? Raczej nie, bo akceptacja siebie to proces znacznie trudniejszy niż wrzucanie zdjęć do sieci. Na plaży nie pomoże ani Instagram ani Facebook. Żaden hasztag nie poprawi ci humoru, jak ulokujesz swój rozstępiony zadek w bliskiej odległości kobiety, która nie rodziła lub się nie odchudzała albo ma lepsze geny, względnie ma swoje rozstępy na wewnętrznej stronie ud i ich nie widać. W każdym razie twój facet ich na pierwszy rzut oka nie dostrzegł. Zaczął się więc uważniej przyglądać. A ty zaczęłaś się porównywać. I w tym momencie całą akcję z wrzucaniem swoich rozstępów do sieci szlag trafia. To dało tylko chwilowe zadowolenie z poczucia wspólnoty z kobietami takimi jak ty, a nie jak ta na kocyku obok. „No przestań się na nią gapić! O krzywe nogi ma, phi!”

Wklepiesz kolejny krem i wykasujesz zdjęcie? Czy wklepiesz kolejny krem i jednak zostawisz zdjęcie, bo to słuszna idea, by kochać się taką jaka jesteś i nie dać się stłamsić jakimś chorym i wyfotoszopowanym ideałom lansowanym przez media. Wszak i twoje ciało jest cudowne, mimo rozstępów. No i masz proste nogi! Poza tym to jest trendy, tak samo jak eko.

Because morning #abs be on point???? #flex #fitspo #fitmoms #loveyourlines

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Crystal-lyte?? (@original_chic) 2 Kwi, 2015 o 5:14 PDT

Nie kochaj rozstępów, ale miej je bez wyrzutów sumienia

Czy po #LoveYourLines świat uzna rozstępy jako piękne, naturalne, a wręcz zdrowe i wspaniałe oznaki naszej kobiecości? Czy zmienią się kanony piękna i na wybiegach pojawią się dziewczyny z wyraźnymi bruzdami na skórze? Wątpię, zważywszy na tempo, w jakim pojawiają się na nich kobiety w ludzkich rozmiarach. Czy po tej akcji rozstępy będą bardziej trendy od oklepywania się najnowszymi specyfikami? Wątpię. Podejrzewam, że po wrzuceniu zdjęcia z rozstępami do sieci, tak samo chętnie wrzucimy do koszyka kolejny krem do walki z problemem. W związku z tym obroty koncernów kosmetycznych pozostaną na wysokim poziomie. Umożliwią też prawdopodobnie kolejne kampanie reklamowe kremom i specjalnym żelom. Tylko tym razem zaangażowane w nią zostaną „zwykłe kobiety”, najlepiej te ze zdjęć. Bo dzięki temu łatwiej uwierzymy. Fotoshop może wszystko. No nie mów, że nie wiedziałaś! I dzięki twoim rozstępom przemiły pan grafik, względnie fotoedytor zachowają robotę! Zostaw więc swoje rozstępy w spokoju. Ludzkość ich potrzebuje, a Europa nie zniosłaby kolejnego kryzysu gospodarczego z powodu tąpnięcia na rynku FMCG.

#loveyourlines #loveyourlinescampaign #proudmummy #earntmystripes

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika anneliesebaxter (@anneliesebaxter) 23 Kwi, 2015 o 6:19 PDT

Więcej o: