A gdyby tak cofnąć czas i przeżyć życie na nowo?

Obejrzałam sobie ostatnio odcinek serialu "Hindsight" (o wrażeniach za moment) - i zamyśliłam się na tym, co czasem chodzi po głowie każdemu: a co by było, gdyby tak można było cofnąć się w czasie i - z wiedzą, którą już się ma - przeżyć jakiś fragment życia jeszcze raz?

Bohaterka serialu - Becca - w przeddzień swojego ślubu numer dwa, targana wątpliwościami (takimi samymi, które miała tuż przed ślubem numer jeden) przenosi się w czasie niemal 20 lat wstecz. Oto mamy rok 1995, na discmanie leci sobie Ace od Base, dziewczęta na szyjach mają aksamitki, a na sobie sukienki w słoneczniki. Becca ląduje w przeszłości w wigilię swego pierwszego ślubu, a że WIE już, jak się potoczyło jej życie, korci ją, by tego ślubu nie brać.

Serial lekki i przyjemny - zaś refleksja wiadoma. Czy warto coś zmieniać? I - abstrahując od rozważań filozoficznych - jak bardzo nasze życie zmieniło się wizualnie przez ostatnie 10, 20 lat. Jak wiele rzeczy jest już passe, a przecież to było tak niedawno... W 1995 roku miałam niewiele ponad 10 lat, ale to był już ten moment, gdy błagałam rodziców o walkmana i kasety, umawiałam się na telefoniczne pogaduszki z przyjaciółką, która mieszkała po drugiej stronie miasta i widywałyśmy się tylko na zajęciach plastycznych dwa razy w tygodniu - rzeczy do przegadania było zawsze więcej, niż podczas dwugodzinnych zajęć, więc trzeba było siedzieć przy szafce, na której stał telefon STACJONARNY. Omawiałyśmy miedzy innymi życie Brendy i Kelly, bo "Beverly Hills 90210" zawładnęło wówczas naszą wyobraźnią na dobre.

Pamiętacie?? / fot. East NewsPamiętacie?? / fot. East News

Czy pamiętacie, że kiedyś było coś takiego jak pager? Że dzwoniło się z budek telefonicznych, że ciężko było ze spotkaniami, jeśli ktoś był spóźnialski lub zapominalski - bo nie można było napisać smsa: "sorry, będę za kwadrans". Dominika wspominała swego czasu różne smaki sprzed lat. Ja, przy okazji tego serialu zaczęłam sobie przypominać muzykę, ciuchy, zapachy... Tak niedawno, a jednak zupełnie zniknęło to z naszych radarów - wydaje się, że to jakaś inna epoka.

Aksamitka na szyi, brrrr... / fot. screen z YouTubeAksamitka na szyi, brrrr... / fot. screen z YouTube

No i te pytania natury metafizycznej - zmieniać, czy nie zmieniać? W końcu skoro w punkcie B mamy takie, a nie inne doświadczenia, wrócimy do punktu A i zaczniemy coś zmieniać w swoim życiu, wyposażeniu w tę wiedzę, to przecież... nie dotrzemy nigdy do punktu B! (Moment oddechu, bo zawrót głowy).

W serialu rozważań na ten temat jest od groma i oczywiście wynika z tego mnóstwo zawirowań. Ja zdałam sobie sprawę, że - gdybym miała magiczne moce i mogła grzebać w przeszłości - bałabym się ruszyć cokolwiek. Te wszystkie rzeczy, zdarzenia, sytuacje, relacje - które z perspektywy czasu oceniamy jako nieważne, mówimy "wolałabym go nigdy nie poznać", "gdybym mogła, to bym wyrzuciła to wspomnienie z głowy" - to nie jest takie proste. Ciężko nieraz ocenić na zimno, nawet po latach - ile ktoś czy coś miał/miało wpływu na to, jak jest dziś.

To trochę jak z efektem motyla - gdzieś dzieje się coś małego i niemal niezauważalnego - a na drugim końcu świata tsunami zalewa kawał lądu. Może podjęłabym jakąś drobną decyzję, w wyniku której skręciłabym na jakimś skrzyżowaniu nie w lewo, a w prawo - i parę kroków dalej cegła spadłaby mi na głowę? Kto wiem. Jest dobrze, jak jest. Warto obejrzeć głupkowaty serial komediowy, by sobie po cichutku docenić swoje życie.

A na deser - do nucenia. Za mną chodzi o paru dni...