O czym NIE myśleć podczas seksu

Zdarza się najlepszym. Namiętność, podniecenie, a tu - pyk! Myśli wskakują na inny poziom. Czy raczej zeskakują na poziom przyziemny. Taki, co nie pozwala się zapomnieć.

No bo jak to tak? Gary niepozmywane, dzieci latają jakieś takie niedomyte i na pewno mają nieodrobione lekcje, przed chwilą dzwoniła teściowa, by się zapowiedzieć w bliżej niesprecyzowanym terminie między jutrem a przyszłym piątkiem (to taka gra, byś przypadkiem akurat nie posprzątała na jej przyjście), a ty nie wiesz, gdzie masz głowę, a gdzie nogę. Ale pożądanie nie wybiera. Skoro ukochanego naszło i akuratnie się do szyi twej dorwał (względnie: piersi, pośladka, łokcia - co cię tam podnieca), w sposób, który zdaje egzamin od lat (i zupełnie nie ma się o co czepiać, działa, więc warto eksploatować) - a i ciebie właśnie naszło zwrotnie, to po prostu daj się ponieść chwili i spróbuj nie myśleć o tym wszystkim, co czyha na ciebie. Myślenie o tym wszystkim co poniżej - nie wpływa za dobrze na możliwość osiągnięcia erotycznego spełnienia. Spytaj lekarza lub farmaceuty. A najlepiej - przyjaciółek. Na bank każda ma na sumieniu takie - aż za czyste! - myśli.

Mmmm, naszło go na namiętności... No dobra, czemu nie. Oprę się może tu o blat. Jezu, co ten blat tak się lepi?! Mieliśmy już dawno wymienić tę płytę, tu z lewej strony aż odłazi brzydko. Wstyd. Majka zrobiła sobie nową kuchnię, aż mnie skręca jak u niej jestem. No ale to trzeba mieć kasę. Jej mąż to chyba nie jest do końca uczciwy. Choć może to takie stereotypowe myślenie - skoro kasa im sra, to pewnie muszą coś skręcać. Może nie, może po prostu facet łebski, wychodzi mu, to i mają kasę.

Właśnie, kasa. Rachunki. Czy ja zapłaciłam rachunki? Robiłam przelew, ale czy to przypadkiem nie było w zeszłym miesiącu? Ten czas tak leci... Muszę się przyjrzeć, co mała robi ze swoim kieszonkowym, bo miała zbierać na rolki, a chyba przepuszcza kasę w szkolnym sklepiku na jakiś syf. Czego tam nie ma. Mogę sobie gadać "nie jedz tej chemii", a ona i tak sobie kupi. Te wszystkie akcje o zdrowej żywności w szkołach to mogą sobie panie i panowie w dupę wsadzić. Zresztą jak to zaszczepić u dzieciaków, które są przyzwyczajone, że wszystko jest na wyciągniecie ręki?

Was też podnieca pedant? Was też podnieca pedant?

Ręka. Szczepienie. Właśnie. Chyba jakoś zaraz termin szczepienia. Jakiego? Nie wiem już sama. Muszę znaleźć tę książeczkę. Jest pewnie w szafce nad legowiskiem kota.

Kot. Karma dla kota. To biedne zwierze w końcu zejdzie. Kiedyś ludzie zostawiali kota samego sobie, niech sobie zeżre co tam ze stołu spadnie, albo niech jaką mysz sobie upoluje. Ale przecież dziś to zwierzątka mają się lepiej niż ludzie. Witaminki, minerałki, bo jak nie, to permanentny foch. Ciągle zapominam mu kupić tych specyfików, co to sierść czynią miękką i gęstą. Za to ja mam zdaje się gęstą sierść.

Kosmetyczka. Kiedy ja wreszcie będę miała czas, żeby iść na spokojnie do pani Irenki? Znowu załamie nade mną ręce. Przychodzenie raz na ruski rok lepsze niż nie przychodzenie wcale, ale gdy mowa o dbaniu o cerę ważna jest systematyczność, a nie takie od przypadku do przypadku. Zresztą, jeszcze mi się na szczęście skóra ładnie trzyma, napięta naturalnie, nie muszę się jakoś specjalnie pacykować. Ale tego wągra kurewskiego, co mi się zrobił przy brwi to muszę... Może sama go w sumie sobie wycisnę.

Aj, jezu, jak ten mój intensywnie działa.

O, już koniec?

Więcej o: